100 Piłkarzy którzy wstrząsnęli The Kop » 9. Graeme Souness

  • Era: 1978-1984
  • Data urodzenia: 06.06.1953
  • Miejsce urodzenia: Edynburg
  • Przeszedł z: Middlesbrough
  • Odszedł do: Sampdoria
  • Występy: 359
  • Bramki: 56

Zapomnijcie o jego słabym okresie w roli menadżera Liverpoolu i pamiętajcie Graeme'a Sounessa za jego fenomenalne występy w środku pola w słynnej Czerwonej koszulce podczas okresu, w którym Liverpool całkowicie dominował w piłkarskiej Europie.

Niezależnie od tego, jakie grzechy popełnił pełniąc rolę menadżera zespołu - i za które później przeprosił - nigdy nie powinny one przyćmić wspaniałych wspomnień, które pozostawił ze swoich piłkarskich czasów.

Souness był wyjątkowym pomocnikiem, który był znany z twardej gry, ale zarazem dysponował świetnymi umiejętnościami technicznymi. Kiedyś go opisano jako "kawał piłkarza z delikatnością skrzypka" i to właśnie on był generałem, który prowadził grę Liverpoolu przez te sześć lat wspaniałej kariery na Anfield.

Souey urodził się w Edynburgu i młody piłkarski geniusz zaczynał swoją karierę w Tottenhamie pod wodzą słynnego Billa Nicholsona, jednak zdołał tylko raz wystąpić w barwach Spurs przed transferem do Middlesborugh w 1973 roku.

Jego niezwykły talent rozbłysnął w północno-wschodniej Anglii i bardzo szybko stał się obiektem zainteresowanie największych klubów z całego kraju. Bob Paisley zdecydował się go pozyskać i musiał wyłożyć rekordową, jak na tamte czasy sumę, żeby móc oglądać go w swoim zespole. To było mądre posunięcie i dobrze spożytkowane pieniądze.

Jego wpływ na poczynania The Reds był natychmiastowy. W swoim debiucie z West Brom pokazał, czego można od niego oczekiwać - nie wykonał źle nawet jednego podania, a już w drugim występie na Anfield Road trafił do siatki Paddy'ego Roacha przez Trybuną Anfield Road w meczu z Manchesterem United, który The Reds wygrali 3-1. To był jeden z najpiękniejszych goli zdobytych po uderzeniu z pierwszej piłki.

Souness szybko stał się podstawowym piłkarzem Liverpool, zastępując starzejącego się już Iana Callaghana i pod koniec swojego pierwszego sezonu na Anfield Road świętował triumf w Pucharze Europy - to jego precyzyjnie podanie otworzyło drogę do bramki Kenny'emu Dalglishowi na Wembley w spotkaniu z FC Bruges.

Z każdym mijającym sezonem miał coraz większy wpływ na drużynę, a kolekcja jego medali się powiększała. Jako część chyba najlepszej linii pomocy w historii Liverpoolu Graeme grał wspaniale i przyniosło to spodziewane rezultaty. Zdobywał wiele trofeów, a w 1982 roku dostąpił zaszczytu założenia opaski kapitańskiej The Reds.

Miało to miejsce po porażce z Manchesterem City na Boxing Day, po której Liverpool spadł na 12 miejsce w tabeli i Paisley, żeby wstrząsnąć zespołem odebrał opaskę Philowi Thompsonowi i mianował Graeme'a nowym Kapitanem. Twardy Szkot przyjął tą wiadomość z ogromnym zadowoleniem i pięć miesięcy później na Anfield zawitał kolejny tytuł Mistrza Anglii razem z Milk Cup.

Poza boiskiem lubił się dobrze zabawić i korzystał z życia, czasem wypijając trochę za dużo napojów wyskokowych, przez co zyskał sobie przydomek "Szampański Charlie". To, co robił na boisku jednak zupełnie z tym kontrastowało, ponieważ podczas gry zawsze walczył do końca i nic nie było w stanie stanąć na jego drodze do celu, chciał wygrywać za wszelką cenę - dzięki tym cechom stał się naturalnym Kapitanem zespołu.

Żadni kibice drużyny przeciwnej, nawet Ci nastawieni najbardziej wrogo nie mogli znieść jego zimnego temperamentu, jaki prezentował w czasie bitwy i każdy przeciwnik wiedział, że jeśli zrobi krzywdę, któremuś piłkarzowi The Reds to będzie miał do czynienia z Sounessem.

Im gorętsza panowała na stadionie atmosfera tym lepiej grał - najlepiej było to widać pod koniec pamiętnego sezonu w roku 1984, gdy to Liverpool sięgnął po Puchar Europy. W drugim półfinałowym meczu z Dynamem Bukareszt, Souey był głównym celem nienawiści rumuńskich kibiców, po incydencie z pierwszego meczu, gdy Graeme złamał szczękę jednemu zawodnikowi Dynama. Jednak wraz z każdą porcją gwizdów i buczeń, Souness grał coraz to lepiej i kierował poczynaniami The Reds, którzy pewnie zmierzali do Finału.

W tamtym sezonie zdobył już bramkę, która zapewniła zwycięstwo w Finale Milk Cup i sięgnął po kolejne Mistrzostwo Anglii, więc była możliwość zdobycia potrójnej korony i nie było lepszego człowieka, który mógłby poprowadzić The Reds do takiego sukcesu na Stadionie Olimpijskim w Rzymie niż Souey.

Szaleni włoscy kibice domagali się krwi, jednak on spokojnie przed meczem wyprowadził swoich kolegów na boisko wlewając tym samym pewność siebie w ich serca, a także zasadził pierwsze ziarno zwątpienia w głowach ultrasów AS Romy.

Kilka godzin później Souey zasłużenie świętował swój największy triumf w barwach Liverpoolu po tym, jak poprowadził zespół do czwartego Pucharu Europy w historii. Dawał najlepszy przykład w gorącej Italii i trafił do bramki podczas niezapomnianej serii jedenastek.

Jednak wtedy nikt nie wiedział, że wzniesienie Pucharu Europy będzie ostatnią rzeczą, jaką Graeme dokonał w barwach The Reds. Latem zakończył wszelkie spekulacje dotyczące jego przyszłości i chciał spróbować szczęścia za granicą, więc odszedł za 650 000 funtów do Sampdorii.

Po jego odejściu Liverpool miał ogromne problemy ze znalezieniem godnego następcy. W pełni formy jedyny w swoim rodzaju "Imperator z Anfield" był słusznie uważany za jednego z najlepszych środkowych pomocników w historii piłki nożnej.

Niewielu kibiców Liverpool nie zgodziłoby się z takim stwierdzeniem i on zawsze będzie miał pewne miejsce w każdej jedenastce wszechczasów Liverpoolu. Nawet jego udana przygoda w roli menadżera klubu tego nie zmieni.

Osiągnięcia: Mistrzostwo Anglii (1978/79, 1979/80, 1981/82, 1982/83, 1983/84), Puchar Europy (1978, 1981, 1984), Puchar Ligi (1981, 1982, 1983, 1984), Tarcza Dobroczynności (1979, 1980, 1982)

Słynny fakt: Jako Kapitan poprowadził Liverpool do potrójnej korony w 1984 roku.

Ciekawostka: Wystąpił w dramacie telewizyjnym Alana Bleasdale'a pt. "Chłopcy z Blackstuff" na początku lat 80-tych wraz z bardzo podobnym do niego aktorem Bernardem Hillem.

- Chyba jest najbardziej kompletnym pomocnikiem jakiego w życiu widziałem. Teraz Steven Gerrard powoli osiąga ten sam poziom i Anglik ma wiele różnych atutów, ale Souness był urodzonym zwycięzcą. Za moich czasów widziałem kilku dobrych piłkarzy, jednak jeśli spotkałbym dzisiaj Sounessa to podałbym mu rękę. Trzeba pamiętać, co zrobił dla tego klubu w ciągu tych sześciu lat gry na Anfield. - Dave Kirby na temat Graeme'a Sounessa

Copyright © by LFC.pl 2004-18, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON