Evans: Czasami liczy się sam wynik

Styl, w jakim Liverpool osiągnął zwycięstwa w spotkaniach ze Stoke City i WBA, powinien dać piłkarzom duży zastrzyk pewności siebie. Zdaniem Roya Evansa może to znacznie pomóc zawodnikom w walce o Top 4.

W ostatnich dwóch meczach The Reds musieli pokazać tę brzydszą stronę swojej natury. W obu przypadkach wyszli zwycięsko ze starć, które wymagały ogromnego wysiłku fizycznego przez pełne 90 minut, co pozwoliło im wywalczyć bezcenne punkty.

Wygrane te są tak samo istotne, jak zwycięstwa w pięknym stylu.

Odnosząc się do tych meczów, Evans powiedział:

- Moim zdaniem każdy zespół piłkarski powinien potrafić wygrywać w taki sposób, ponieważ nie da się zawsze rozgrywać pięknych spotkań.

- Czasami po prostu trzeba harować i wypracować sobie końcowy efekt. W ostatnich latach byliśmy sami sobie winni tego, że tzw. słabsze zespoły pokonywały nas w meczach, które teoretycznie powinniśmy byli wygrać. W tych ostatnich pojedynkach uważam natomiast, że pokazaliśmy odpowiednie podejście.

- To nie były wspaniałe występy, ale czasami liczy się jedynie końcowy rezultat. Na terenie Stoke i WBA nie zgubiliśmy żadnego punktu. Może i na papierze wydaje się to oczywistością, ale to naprawdę ważne osiągnięcie.

Dzięki ostatnim dwóm wygranym Liverpool zmniejszył nieco obawy otoczenia odnośnie tego, że nie potrafi sobie radzić właśnie z tzw. łatwiejszymi przeciwnikami. Evans zdaje sobie sprawę, że jeżeli kolejne wyniki nie będą zadowalające, to na Kloppa i jego podopiecznych posypią się kolejne gromy. Uważa on jednak, że menedżer może być zadowolony z tego, jakie wnioski wyciągnęli jego zawodnicy z wcześniejszych porażek z podobnymi drużynami.

- Taka krytyka nigdy się nie skończy, ponieważ jeśli przytrafi się ponownie gorszy wynik, to ludzie wrócą do rozmów na ten temat. Fani tak mają.

- Kibice chcieliby, aby zespół wygrywał każdy mecz, ale czasami wychodzi inaczej. Oczywiście, menedżer przyjmuje pochwały, kiedy wszystko idzie dobrze, ale musi też przyjmować cierpkie słowa, gdy przytrafi się zły mecz.

- W końcu skorzystaliśmy z planu B i zastosowaliśmy inne rozwiązania przeciwko tym zespołom. W efekcie dało nam to korzystne rezultaty. Jürgen z pewnością jest zadowolony z takiego obrotu spraw, zwłaszcza po tym, co działo się w styczniu. To był trudny okres.

Evans wezwał także piłkarzy Liverpoolu do tego, żeby nie tracili energii na obserwację poczynań konkurentów w walce o Ligę Mistrzów. Jego zdaniem 5 zwycięstw w pozostałych 5 meczach sprawi, że działania przeciwników nie będą miały żadnego znaczenia.

- Jesteśmy w rywalizacji i liczymy się w tej walce. Musimy sprawić, że do końca sezonu będziemy uzyskiwać tylko odpowiednie wyniki. Uważam, że to bardzo ważne, aby klub mógł wspiąć się na kolejny szczebel drabiny do sukcesu. Nie chodzi tylko o możliwość gry w Lidze Mistrzów, ale także o argument, który pozwoli sprowadzać do nas najlepszych zawodników.

- Najlepsi piłkarze chcą grać w Lidze Mistrzów, więc jeżeli klub zakwalifikuje się do tych rozgrywek, to na rynku transferowym pojawią się nowe twarze, którym będzie można się uważniej przyjrzeć i brać je pod uwagę.

- W ostatecznym rozrachunku możemy robić tylko to, na co mamy wpływ. Możemy kontrolować swoje mecze, więc jeśli wygramy wszystkie nasze spotkania zaplanowane od teraz do końca rozgrywek, to na pewno zagramy w Lidze Mistrzów.