Klopp: To nie będzie finał pucharu

Określenie niedzielnego spotkania z Middlesbrough jako "finału pucharu" jest niepotrzebne zdaniem Jürgena Kloppa, który podczas przedmeczowej konferencji prasowej podkreślił, że jego oczekiwania względem Liverpoolu pozostały niezmienne.

W ten weekend rozegrana zostanie ostatnia kolejka rozgrywek Premier League tego sezonu, w której to the Reds zmierzą się z Boro, a zwycięstwo zagwarantuje mu trzecią lub czwartą pozycję w tabeli.

To oczywiście skutkowałoby powrotem Ligi Mistrzów na Anfield w sezonie 2017/2018, lecz Klopp nie czuje, aby jakakolwiek "dodatkowa motywacja" była wymagana na ostatni mecz, pomimo dużej stawki.

- Nie sądzę, abyśmy potrzebowali innej nazwy na to spotkania, takiej jak: 'finał pucharu', 'finał Mistrzostw Świata', czy najważniejszy mecz w przeciągu ostatnich nie wiadomo ilu lat - powiedział menadżer.

- To będzie mecz piłki nożnej. Jeśli naprawdę oczekujemy, że wygramy w każdym meczu, a wiem, że tak jest, to jaka będzie różnica?

- Zawsze towarzyszy nam tego rodzaju presja przez którą chcemy wygrać mecz, robić wszystko dobrze, dobrze się bronić, dobrze organizować, kreować sytuacje i zdobywać bramki.

- To nie będzie duża różnica i nie uważam, aby ktoś potrzebował dodatkowego zmotywowania. Ostatecznie musimy zagrać mecz piłki nożnej i cieszę się, że mam drużynę zdolną do tego.

Po zwycięstwie 4:0 w zeszłą niedzielę z West Hamem, Adam Lallana wyjawił, że po spotkaniu w szatni panowała bardzo spokojna atmosfera, chociaż przyjezdni zdawali sobie sprawę z ważności zdobytych trzech punktów.

- Dobrze! - powiedział Klopp, gdy dowiedział się o tym, co powiedział jego pomocnik.

- Oczywiście przed nami kilka spotkań i rozmawialiśmy o sytuacji. Kilka miesięcy z życia nie było dla nas sprawiedliwe, mamy 70 punktów, a wydaje mi się, że w zeszłym sezonu druga drużyna zdobyła 71 oczek.

- Przed ostatnim meczem mieliśmy 70 punktów i powiedziałem chłopakom, że jestem naprawdę zadowolony, ponieważ zrobiliśmy to i tamto, nie zawsze perfekcyjnie, ale nie chodzi o to, aby się cofać do momentów, gdy traciliśmy punkty.

- Możemy to zrobić, ale tylko wtedy, gdy będziemy pamiętać o dobrych momentach. Zagrajmy więc ten mecz, ponieważ to jest tak naprawdę jedyna rzecz, którą możemy zrobić, jedyna na którą mamy wpływ - to starałem się wytłumaczyć chłopakom.

- Tak długo jak jesteś skoncentrowany na sobie, tak długo jak możesz korzystać z dobrych rzeczy, jak dalsza walka, to wszystko jest w porządku. Jeśli tylko odczuwasz presję, to nie ma to sensu - nie możesz biegać, nie możesz oddychać, nie jesteś wolny, a tego wymaga futbol, abyś mógł się zaprezentować.

- Cieszyłem się z ostatniego meczu, szczególnie z drugiej połowy, ponieważ pokazaliśmy, że jesteśmy tutaj, aby ciężko pracować i próbować wszystkiego i skorzystaliśmy z odpowiednich narzędzi, aby ich pokonać.

Niemiec przyznał także, że jest przyzwyczajony do tego, że ostatni dzień sezonu jest ogromnie ważny dla klubu, bez względu na to czy było to za jego czasów w Mainz, Borussii Dortmund czy Liverpoolu.

- Dla mnie to nie jest zaskoczenie, gdyż po 17 latach spędzonych na pracy menadżerskiej, prawdopodobnie zdarzyło mi się to co najmniej 15 razy, gdy musiał czekać do ostatniego meczu... Przepraszam, ale tak długo jak jestem w to zamieszany, to może się to wydarzyć!

- Wszystko jest dobrze i wszyscy oczekują tego po sezonie piłkarskim - walki do samego końca i to robimy.