Boss: Karius zasługuje na grę

Jürgen Klopp dał wyraz swojego przekonania, że niemiecki golkiper Loris Karius zasługuje na miejsce w składzie w Lidze Mistrzów przed Simonem Mignoletem.

Decyzja o wystawieniu Kariusa przez Jürgena Kloppa wydaje się być ryzykowną i może być źródłem rozczarowania dla Mignoleta, którego zwyżka formy w minionym sezonie przysłużyła się tej kwalifikacji do Ligi Mistrzów.

- Zdecydowałem już, kto będzie bramkarzem i rozmawiałem z chłopakami. Jeżeli nic się przez noc nie wydarzy, to tak - zagra Loris - powiedział Klopp.

Zapytany o to, czy decyzja o wystawieniu Niemca w tak prestiżowych rozgrywkach oznacza, że jego pozycja w zespole uległa zmianie, Klopp postanowił bronić swojej decyzji o dokonaniu zamiany.

- Spójrzcie, nie mogę w to uwierzyć ... Nie jestem pewien, czy Wasza praca zakłada pytanie o takie rzeczy, ale nie, to nic nie znaczy - i proszę nie pytajcie o to.

- Oczywiście, że nie. Mogę to powiedzieć z całkowitą pewnością. Gdybyśmy mieli Simona jako numer 1 i nie grali pozostałymi bramkarzami przez cały rok ...

- Jeżeli źle trenują, to nie zasługują na grę, ale oni ciężko pracują i utrzymują wysoki poziom.

Menedżer uważa, że obydwaj bramkarze utrzymują podobny poziom, dlatego postanowił podzielić czas na boisku pomiędzy różne rozgrywki.

- Jeżeli nie damy im grać, to co roku musimy szukać nowego numeru 2, który ma 33 lata, wciąż jest w stanie złapać kilka piłek i nie chce już grać - bardzo trudno jest znaleźć kogoś takiego - powiedział Klopp.

- Preferuję mieć grupę dobrych bramkarzy, a to oznacza, że musisz czasem zmienić pewne rzeczy. Spotkanie przeciwko Arsenalowi, gdy zagrał Loris, było dokładnie tym, o czym mówię. Mecz był bardzo intensywny i po wszystkim możemy powiedzieć, że to nie był mecz dla bramkarzy, ale nie wiedzieliśmy tego wcześniej.

- Czy ma coś do udowodnienia? Myślę, że już to zrobił. Był opanowany przy piłce, wiem, że dla niektórych trochę zbyt opanowany, ale tak się dzieje, gdy brakuje rytmu meczowego. Teraz, gdy już zagrał, to mu wielce pomogło i znów zagra od początku.

- Taki jest plan - a nie żeby ich uszczęśliwić. Wykorzystać jakość wszystkich bramkarzy i zatrzymać ich wszystkich, a oni swoją grą zadecydują, kto zasługuje na miejsce.

- Dlaczego zawsze myślimy, że miejsca 1, 2 i 3 są obsadzone po wsze czasy? Nie chcę tego kwestionować, ale jak możecie pytać, czy on jest numerem 1?

- Przy okazji, to nie jest tak, że on nie powinien nim być. Czy wszyscy są zadowoleni z decyzji? Tego nie wiem, nie mogę o tym zbyt wiele myśleć.