Przed Salahem ogromne wyzwanie

Po przerwie reprezentacyjnej z uśmiechem na twarzy do Melwood powrócił Mohamed Salah. Egipcjanin zafundował swoim rodakom kilka niezapomnianych wspomnień, a teraz czeka go starcie z Manchesterem United na Anfield.

Po tym jak kontuzji nabawił się Mané jeszcze większa odpowiedzialność będzie spoczywała na barkach Salaha. 25-latek niejednokrotnie udowadniał, że najlepiej radzi sobie w grach o dużą stawkę.

Skrzydłowy Liverpoolu jest uważany w swojej ojczyźnie za jednego z bohaterów narodowych, a podczas pełnego emocji starcia z Kongo zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.


Salah otworzył wynik spotkania, a następnie przy stanie 1:1 w 94. minucie wykorzystał jedenastkę, przypieczętowując tym samym awans Egiptu do Mistrzostw Świata 2018.

- Będę szczery. To było dla mnie niesamowite przeżycie - powiedział Marwan Ahmed, jeden z dziennikarzy egipskiej strony internetowej KingFut.

- Wszyscy krzyczeli z radości, a na ich twarzach pojawiły się łzy szczęścia, których dotychczas nie widziałem. Egipt nie doświadczył niczego podobnego od 2006 roku, kiedy to wygraliśmy Puchar Narodów Afryki.

- Ludzie świętowali na ulicach aż do wczesnych porannych godzin. Zakorkowane ulice pełne były tańczących mieszkańców.


- Myślę, że Salah zostanie najlepszym piłkarzem Egiptu w historii. Jest naszym zbawcą. Ze wszystkich 7 goli jakie strzeliliśmy, aż 5 należało do niego. Co więcej asystował przy pozostałych dwóch trafieniach.

- Potrafi połączyć ludzi bez względu na sytuację polityczną i różnice między nimi - dodał Ahmed.

- Ludzie mogą kłócić się o wiele rzeczy, ale to właśnie Mohamed Salah sprawia, że się jednoczą.

- Po cierpieniach spowodowanych Arabską Wiosną Ludów nasz kraj zasługuje na szczęście. Przez kilka godzin zapomnieliśmy o wszystkim i radowaliśmy się jak jedna wielka rodzina.


Egipt po raz pierwszy od 28 lat będzie miał okazję zagrać na Mundialu. Mieszkańcy chcąc upamiętnić moment awansu nazwali jedną ze szkół imieniem strzelca gola z 94. minuty - Mohameda Salaha. Z kolei jedna z ulic została nazwana imieniem Mahmouda Hassana, który wywalczył dla swojego kraju rzut karny.

Sprowadzony na Anfield za 36.9 miliona funtów Egipcjanin z pewnością pisze bardzo ważny rozdział w swoim życiu.

Salah jest obecnie najlepszym strzelcem swojego klubu z 11 trafieniami na koncie. Co więcej zgarnął klubowe nagrody dla Najlepszego Zawodnika oraz Strzelca Najpiękniejszej Bramki sierpnia, a następnie września.

Na temat jego dobrej dyspozycji niejednokrotnie wypowiadał się również Jürgen Klopp.

- Mohamed zagrał dużo lepiej niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać - powiedział w jednym z wywiadów menedżer Liverpoolu.

Teraz Klopp będzie liczył na to, że Salah pokaże Mourinho na jak wysoki poziom udało mu się wspiąć. Ma względem niego coś do udowodnienia. To właśnie Portugalczyk sprowadzając go w 2014 roku z Basel do Chelsea za 11 milionów funtów nie dawał mu zbyt wielu szans do gry.


Salah pod wodzą Mourinho po swoim pierwszym bezowocnym roku w barwach The Blues został wypożyczony do Fiorentiny, a następnie do Romy.

- Nie jestem zaskoczony obecną formą Salaha. Zdawałem sobie sprawę z jego umiejętności i potencjału, gdy grał u mnie w Chelsea. We Włoszech dokonał niesamowitego postępu -powiedział Mourinho dla BeIN Sports.

Salah z pewnością jest teraz silniejszy i lepiej potrafi wykorzystywać swoją niesamowitą szybkość. Jest zmorą obrońców, lecz w ostatnim czasie jest również krytykowany za brak skuteczności.

Jego radość z powodu awansu Egiptu do Mistrzostw Świata w Rosji została nieco przyćmiona wiadomościami dotyczącymi kontuzji Sadio Mané.

Duet skrzydłowych Liverpoolu łączy wspólna wiara, która spaja ich jeszcze bardziej zarówno na boisku, jak i poza nim.


Wobec nieobecności Senegalczyka na barkach Salaha będzie spoczywała ogromna odpowiedzialność. Zwycięstwo z Manchesterem United z pewnością wprawiłoby kibiców The Reds w dużo lepsze nastroje.

- Salah często wskakuje na jeszcze wyższy poziom, kiedy znajduje się pod presją - powiedział Ahmed.

- Nie sądzę, że coś będzie jeszcze cięższe niż tamta jedenastka. Było to w 94. minucie spotkania na oczach 100 tysięcy fanów, gdy twój kraj czeka na awans do Mundialu od 28 lat, a 100 milionów ludzi ma nadzieję, że trafisz do siatki. Bez wątpienia może zostać również bohaterem Liverpoolu.