Styczniowe transfery?

Przed zbliżającym się zimowym okienkiem transferowym w prasie zaczyna pojawiać się coraz więcej wszelkiego rodzaju plotek i doniesień. Wielu zawodników zarówno z Europy, jak i spoza niej łączonych jest z przenosinami do Liverpoolu.

O ile zrozumiałe jest, że defensywa The Reds wymaga wzmocnienia, a kibice spodziewają się wzmożonych działań na rynku transferowym, historia wskazuje na coś odwrotnego.

W trakcie ostatnich 5 sezonów Liverpool kupił w zimie zaledwie 4 zawodników. Co więcej każdy z nich musiał czekać do zakończenia sezonu, aby zasilić szeregi The Reds.

W styczniu 2016 był to Marko Grujić wykupiony z ,,Czerwonej Gwiazdy Belgrad" za nieco ponad 5 milionów funtów. Został on jednak wypożyczony do zajmującego pierwsze miejsce w tabeli serbskiego klubu, aby dokończyć sezon.

Podczas tamtego okienka klub z Merseyside w ramach wypożyczenia zasilił Steven Caulker, który pełnił rolę zmiennika.

Cofnijmy się jednak do roku 2013, kiedy to okienko zimowe dla Liverpoolu było niezwykle owocne.


Szeregi Czerwonych zasilił wówczas Daniel Sturridge. Anglik przeniósł się z Chelsea za 12 milionów funtów i w debiutanckiej połówce sezonu zapisał na swoim koncie 11 trafień i 4 asysty.

W styczniu 2013 Liverpool zakontraktował także Philippe Coutinho płacąc Interowi 8,5 miliona funtów.

Reszta to tylko historia.

Koniec końców w trakcie ostatnich lat Liverpool wykazywał się w zimie spokojem i cierpliwością.

Oczywiście nie było to tożsame z brakiem chęci i zainteresowania. Rok temu na celowniku Kloppa znajdywali się Christian Pulisić i Julian Brandt, jednakże nie zostali przez niego zakontraktowani.

Możemy tylko gdybać, że The Reds będą aktywni podczas zbliżającego się okienka.

Jedyne czego Liverpool teraz desperacko potrzebuje to wzmocnienie środka defensywy, gdyż w lecie nie rozwiązał tego problemu.

Podsumowując wystarczy spojrzeć na historię klubu w ostatnim czasie, aby dojść do wniosku, że oczekiwanie zimą licznych transferów mija się z celem.