JK: Książkowy występ na wyjeździe

Jürgen Klopp określił występ Liverpoolu w wygranym 2:0 meczu wyjazdowym z Southampton jako książkowy, a the Reds dzięki niedzielnemu zwycięstwu wrócili na trzecie miejsce w tabeli.

O grze Liverpoolu i wyniku meczu...

Myślę, że nie byliśmy genialni, ale wykonaliśmy kawał ciężkiej pracy, robiliśmy odpowiednie rzeczy w odpowiednich momentach, dobrze zareagowaliśmy na sytuację w drugiej połowie. W pierwszej odsłonie meczu nie wszystko było w porządku, ale strzeliliśmy fantastyczne bramki - tak powinien wyglądać mecz wyjazdowy.

Będę szczery, to były dwa świetnie gole, ale w kilku sytuacjach byliśmy zbyt pasywni z naszym ustawieniem, pozwoliliśmy im zagrać groźne piłki od obrońców. Z drugiej strony nasi boczni obrońcy czasami byli zostawieni sami w sytuacjach tuż po dośrodkowaniu, ale też po. Wymagało to nieco więcej pracy od naszego bramkarza, ale to nie problem, od tego tam jest. Fantastycznie się spisał w tych sytuacjach. Oddaliśmy rywalom inicjatywę w kilku sytuacjach, a oni dobrze grali w piłkę. Potem tak naprawdę to my kontrolowaliśmy mecz. Znów byliśmy o wiele bardziej aktywni i stwarzaliśmy fantastyczne sytuacje, których nie wykorzystaliśmy, ale wygrywając 2:0 to nie jest wielki problem.

O wyścigu o miejsce w czwórce...

Jedyne co możemy zrobić to wygrywać nasze mecze. W kilku z nich zmierzymy się z naszymi wielkimi rywalami, ale nie za często. Zremisowaliśmy z Tottenhamem, możecie pomyśleć "ok, tak jak ostatnio", ale my możemy tylko wygrywać. Wszystko będzie otwarte do końca, będzie tak z racji tego, że mamy naprzeciw siebie bardzo dobre drużyny. Interesujące jest to, że w ostatnich latach odkąd tu jestem, w środku sezonu zawsze kilka drużyn osiągało już swoje cele - utrzymanie w lidze czy cokolwiek innego - ale myślę, że poza Leicester i Burnley, może też Bournemouth, w tym roku nic takiego nie miało miejsca. Dzięki temu końcówka sezonu będzie bardzo interesująca dla wszystkich bezstronnych obserwatorów.

O występie Kariusa...

Myślę, że cała drużyna Southampton zagrała bardzo dobrze. W drugiej połowie nie stworzyli sobie sytuacji, a my dobrze broniliśmy, ale w pierwszej odsłonie mieli dwie okazje. Loris był jednak na posterunku i byłem z tego bardzo zadowolony. Oczywiście jako bramkarz Liverpoolu potrzebujesz spektakularnych interwencji by przekonać do siebie ludzi, a dzisiaj miał przynajmniej dwie takie, nie można też zapomnieć o jego podaniu przy pierwszym golu. W sumie daje to trzy sytuacje, z które zapamiętamy z jego występu w tym meczu.

O trenowaniu szybkich kontrataków...

Nie robimy tego w skomplikowany sposób. Mamy piłkarzy nie tylko szybkich, ale też zmotywowanych. Każdy wie, że Roberto nie jest tak szybki jak Mo, ale w każdej sytuacji daje z siebie wszystko, podobnie jest z Sadio. Mamy kilku takich piłkarzy. Styl nie jest ważny - pierwszy sprzęt nie jest zbyt ważny, wyrzut do Oxa był bardzo istotny, potem jego podanie, drobny błąd i jesteśmy w świetnej sytuacji. Oczywiście, że ćwiczymy takie sytuacje, bylibyśmy głupi nie robiąc tego.



O tym, czy Firmino i Salah są najlepsi w lidze...

Uważam, że jest wielu dobrych zawodników - jest Agüero, jest Kane, jest także kilku kolejnych, nie ma cienia wątpliwości. Nasi chłopcy są ważni dla nas. Kocham nie tylko ich umiejętności i podejście do gry, ale także pracowitość. Obaj korzystają na naszym stylu gry, to jest pewne. Gramy w piłkę w strefach boiska, w których lubią się przy niej utrzymywać. W tak mocnej lidze nie możesz być trzeci bez fantastycznych zawodników, a ten duet się do nich zalicza.

O pierwszym meczu Virgila van Dijka przeciwko Southampton...

Poradził sobie bardzo dobrze, fantastycznie zniósł presję w tej sytuacji. Przed meczem mieliśmy krótką rozmowę w trakcie której zapytałem "jak się czujesz?" - odpowiedział "wszystko w porządku". Nie chciałem go zdenerwować jeśli nie był nerwowy, a oczywiście tak nie było i to jest najważniejsze. W świecie piłki rozumiem wszystko - kibice są od tego, by utrudnić życie przeciwnikowi, ale myślę, że tym razem im się to nie udało i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.

O walce o drugie miejsce...

Nie kalkulujemy. Robimy wszystko co w naszej mocy, ale to nie jest tak, że już sobie przygotowaliśmy scenariusz na koniec sezonu. Przed meczem nie wiedzieliśmy, że United przegra, ale wiedzieliśmy, że nie jesteśmy daleko w tyle. To nie jest walka pomiędzy nimi, a nami. Z nimi zagramy jeszcze przynajmniej raz w tym sezonie. Dla nas ważne są 54 punkty. Nie mamy wpływu na sytuację pozostałych drużyn, musimy wygrywać. Teraz mamy mecz w Lidze Mistrzów, potem gramy u siebie ciężki mecz z West Ham. Prawdopodobnie do ich składu powrócą Arnautović i Lanzini, w dodatku są w dobrej dyspozycji. To wszystko bardzo ekscytujące, potrzebujemy wszystkich możliwych punktów, a na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony, że zdobyliśmy trzy na bardzo ciężkim terenie.