Klopp: Musimy zareagować

Liverpool w tym sezonie wyrobił zwyczaj pozytywnego reagowania na porażki, a Jürgen Klopp jest zdeterminowany, by jego drużyna zrobiła to w tym tygodniu ponownie. Sobotnia porażka z Manchesterem United to dopiero czwarta porażka spośród 30 ligowych występów sezonu 2017/2018.

Po październikowej porażce z Tottenhamem nastąpiła seria 14 meczów ligowych bez porażki, a po styczniowej przegranej ze Swansea w styczniu drużyna Kloppa zanotowała cztery wygrane i jeden remis.

Ten rozpęd został zahamowany na Old Trafford, lecz przyznając, że trochę czasu zajmie mu wyrzucenie z siebie tego wyniku, Klopp zamierza przywrócić Liverpool na zwycięskie tory w sobotę na Anfield, w spotkaniu przeciwko Watfordowi.

- Musimy odpowiedzieć, z całą mocą – powiedział menadżer w wywiadzie po meczu dla oficjalnej strony.

- Jednak w tej chwili nie mogę i nie zamierzam myśleć o czymkolwiek innym. Potrzebuję trochę czasu, by przełknąć tę porażkę i to nie będzie łatwe.

Klopp stwierdził, że the Reds zagrali całkiem dobrze przez większość meczu przeciwko United, lecz ich dobra praca została zniweczona przez błędy drużyny, które pozwoliły Marcusowi Rashfordowi ustrzelić dublet w pierwszej połowie.

- Trudno mi się z tym pogodzić. Błędy były oczywiste, nie było nas w okolicy drugich piłek i nie możemy zostawiać samego Dejana w takich sytuacjach, bez żadnego wsparcia. To nie może tak wyglądać – wyjaśnił boss.

- Romelu Lukaku jest silny, więc jeśli nie możesz uniknąć długich podań, musisz pomóc koledze zebrać zgraną piłkę. Nam się to nie udało i dlatego straciliśmy te dwie bramki.

- Przed tymi golami i po nich, myślę że dominowaliśmy. Nie ignorujemy straconych bramek, lecz jeśli byśmy je wyłączyli z całego obrazu gry, można by powiedzieć „OK, tak trzeba grać”.

- Nie podejmujesz zbędnego ryzyka, dobrze podajesz, rozgrywasz przez skrzydła, masz dośrodkowania, stałe fragmenty gry, uderzenia z dystansu, z pola karnego, to wszystko było. Przez niemal cały mecz tak to wyglądało, lecz nie strzelaliśmy bramek.

- Sami nałożyliśmy na siebie presję, co nam podkopało pewność siebie, szczególnie, gdy przegrywasz 2:0 z Manchesterem na wyjeździe. Podawaliśmy, dośrodkowaliśmy piłkę kilka razy, w niezbyt dobry sposób, lecz potem z minuty na minutę byliśmy coraz bliżej, a w drugiej połowie dominowaliśmy w pełni.

- Zasługiwaliśmy na gola i wtedy była sytuacja z najlepszą akcją meczu, czyli rozegranie między Roberto i Sadio oraz oczywisty faul i niepodyktowany karny. To trudne, lecz tego nie zmienimy.

- Myślę, że po tym okresie, gdy mieliśmy przewagę w okresie po dwóch straconych golach, zasłużyliśmy na remis, lecz przez te dwa błędy musimy zaakceptować wynik, jak mamy.

- To fatalne uczucie. Będziemy musieli iść naprzód, lecz teraz czujemy ogromne rozczarowanie – zakończył.