Mourinho bierze stronę Kloppa

José Mourinho stanął w obronie Jürgena Kloppa w kontekście incydentu, który miał miejsce przy linii bocznej w trakcie meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Boss the Reds rozemocjonowany wykroczył poza obszar przeznaczony dla trenerów.

Brak sympatii kibiców Liverpoolu do portugalskiego szkoleniowca jest powszechnie znany. Nienajlepsze stosunki między the Reds a Mourinho trwają od jego pierwszego okresu za sterami Chelsea. Ich źródłem było uciszanie przez ówczesnego menadżera Chelsea kibiców Liverpoolu po późno zdobytej bramce wyrównującej w finale League Cup w 2005 r.

Od tego czasu sympatycy żywią nieskrywaną niechęć do 55-latka niezależnie od tego, jaki klub aktualnie prowadzi. Obecnie jest nawet jeszcze gorzej ze względu na fakt, że przewodzi Manchesterowi United.

Po ostatnim spotkaniu Mourinho zrobił jednak coś niespodziewanego. W drugiej połowie Dejan Lovren faulował Fellainiego przy linii bocznej, co rozzłościło Jürgena Kloppa, którego reakcja była gwałtowna i skłoniła Niemca do wybiegnięcia ze strefy trenerskiej w stronę uczestników incydentu.

Arbiter Craig Pawson zdecydował się nie podejmować żadnych działań w tej sytuacji, co Portugalczyk początkowo przyjął ze zdziwieniem i wyraził zaskoczenie brakiem kary dla menadżera Liverpoolu. Później jednak stanął w obronie Kloppa.

- Prawdopodobnie nie takiej odpowiedzi spodziewacie się z mojej strony. Cieszy mnie takie podejście arbitra – powiedział Mourinho.

- Mówię tak dlatego, że Klopp nie mówił w tej sytuacji nic w stronę arbitra. Był zły na zachowanie swojego zawodnika. Coś podobnego przytrafiło mi się w meczu z Crystal Palace, kiedy byłem niezadowolony z zachowania mojego piłkarza. Arbitrzy wtedy również wykazali się zrozumieniem.

- Uważam, że czwarty arbiter Martin Atkinson, mając tak duże doświadczenie w tej lidze, podjął słuszną decyzję. Widziałem to dokładnie. Klopp był bardzo zawiedziony poczynaniami swojego podopiecznego, a nie decyzją arbitra.

- Jeżeli przekroczył o kilka metrów strefę techniczną, a w tym wypadku o jakieś 20 metrów, by powiedzieć coś do piłkarza, a nie do sędziego, to decyzja sędziego była słuszna.