Howe o porażce w Liverpoolu

Menedżer AFC Bournemouth, Eddie Howe, uważa, że jego zespół był zbyt bierny przeciwko silnej załodze Liverpoolu wczorajszego wieczoru na Anfield.

Sadio Mane po już po siedmiu minutach meczu strzelił bramkę, a kolejne Mo Salaha i Roberto Firmino zapewniły trzy punkty dla the Reds.

Howe czuł, że jego zespół nie robi wystarczająco dużo, jednak pochwalił Steve'a Cooka i Nathana Ake za ich wkład w spotkanie w Merseyside.

O spotkaniu...

- To było trudne spotkanie. Jestem pełen uznania dla Liverpoolu. Wzrastali jako drużyna i pokazali to, co pokazują cały sezon.

- W tej chwili są trudnym do pokonania zespołem, z trudem radziliśmy sobie z ich tempem, energią i intensywnością. Mieliśmy dużo szczęścia i cieszyliśmy się, że do przerwy było 1:0.

- W drugiej połowie bardzo się poprawiliśmy i weszliśmy w mecz - tworzyliśmy szanse, a gra była interesująca.

- W pierwszym okresie byliśmy zbyt pasywni i graliśmy zbyt głęboko - ofensywna trójka Liverpoolu to wybitni gracze i okazało się, że trzymanie ich na dystans, to spore wyzwanie.

O występie Steve'a Cooka i Nathana Ake...

- Nathan Ake i Steven Cook mieli naprawdę dobre nastawienie i dobre podejście do rywali.

- W trudnych pojedynkach przeciwko bardzo dobrym zawodnikom radzili sobie dobrze w swoich sytuacjach jeden na jednego.

- Nathan naprawdę może uważać się za pechowca, bo nie udało mu się wpisać na listę strzelców. Obaj spisali się bardzo dobrze.

Patrząc w przyszłość...

- Spotkaliśmy się z zespołem, który bez wątpienia może wygrać Ligę Mistrzów, a takie spotkania zawsze są cenne dla naszego zespołu.

- Cały czas jest o co grać, obecnie walczymy o utrzymanie i tak będzie póki nie zapewnimy sobie utrzymania. Zawodnicy są tego świadomi i nie zrezygnujemy z dalszej walki.