Klopp: Przed nami długa droga

Liverpool może być zadowolony ze swojej postawy w ciągu ostatnich dwóch tygodni po tym, jak the Reds pokonali AFC Bournemouth. Jürgen Klopp ostrzegł jednak, że jego drużyna nic jeszcze nie osiągnęła.

Czerwoni przebrnęli przez najbardziej intensywny okres, zaczynając od udanego odrobienia strat przeciwko Crystal Palace.

Manchester City zostali pokonani na Anfield i na Etihad Stadium, co dało półfinał Ligi Mistrzów, w którym zmierzą się z AS Romą, a między pierwszym meczem i rewanżem rozegrano również zakończone bezbramkowym remisem derby Merseyside.

Zawodnicy Kloppa musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i koncentracji, by upewnić się, że Wisienki nie zburzą pozytywnego nastroju. Udało się to dzięki wygranej 3:0 po bramkach Sadio Mane, Mohameda Salaha i Roberto Firmino.

Po wszystkim, dało się odczuć ogarniające każdego związanego z klubem zadowolenie związane z wynikami z ostatnich tygodni, lecz Klopp stwierdził, że należy odłożyć takie emocje na później, ponieważ wciąż jeszcze jest wiele do zrobienia.

- To były bardzo intensywne 14 dni dla chłopaków, bardzo intensywne pod każdym względem – fizycznym i mentalnym – powiedział boss. – Było trudno, więc za to, co zrobili przeciwko Bournemouth, należy ogromny szacunek.

- Nastroje są bardzo pozytywne; przeszliśmy się po mieście, jak zwykle to robimy, gdy znajdujemy się w hotelu i to już było trochę jak parada. Przechodnie bili brawo, trąbili, krzyczeli „dobra robota”. Czekało nas jednak spotkanie z Bournemouth.

- Wiem, że poszło nam dobrze, ale następne spotkania też muszą takie być. To całkiem spore wyzwanie, biorąc pod uwagę naturę ludzką. Chłopcy dobrze się spisali.

Łyżką dziegciu w beczce miodu jest problem Dejana Lovrena, który w ostatnich minutach sobotniego meczu zmusił Kloppa do wprowadzenia w miejsce Chorwata Ragnara Klavana.

Biorąc pod uwagę serię kontuzji, która przytrafiła się drużynie, Niemiec ma nadzieję, że siedmiodniowa przerwa przed meczem z WBA w sobotę zadziała na jego korzyść.

- Raggy był gotowy. Co prawda nie, żeby zacząć mecz, lecz mógł wystąpić w drugiej połowie – powiedział menadżer.

- Rozmawialiśmy o tym po meczu z City. Zbadaliśmy go jeszcze przed meczem z Bournemouth i powiedział „OK, mogę grać”. Mam nadzieję, że wrócił do gry, tak samo jak Joe Gomez, a cała reszta nie będzie miała poważnych urazów.

- To był intensywny okres. Cieszą mnie trzy punkty, są dla nas niewiarygodnie istotne. Wszystko mogło się zdarzyć, lecz nie wtedy, gdy chłopcy grają tak jak w sobotę - zakończył.