Podsumowanie meczu

Liverpool pokonał ekipę Torino 3-1 w meczu poprzedzającym rozpoczęcie sezonu ligowego 2018/19. W pierwszej połowie na listę strzelców wpisali się Firmino, Wijnaldum i Belotti, a wynik ustalił w samej końcówce spotkania Sturridge.

Liverpool rozpoczął mecz i od samego początku, podobnie jak w meczu z Napoli, przystąpił do ataku.

Już w 6 minucie niewiele brakowało, by Mo Salah strzelił bramkę, gdy znakomicie dośrodkował Trent Alexander-Arnold, jednakże Egipcjanin nie sięgnął piłki.

Pięć minut później po pięknej kombinacji podań zawodników The Reds znakomitego prostopadłego podania od Salaha nie sięgnął Sadio Mane.

W 13 minucie po raz pierwszy bramce Alissona zagrozili gracze Torino. Belotti urwał się obronie The Reds i uderzył na bramkę. Strzał został obroniony przez bramkarza i dodatkowo odgwizdano ofsajd.

Trzy minuty później Sadio Mane został podcięty w polu karnym przez Bremera chwilę po przyjęciu podania od Salaha. Do karnego podszedł Fabinho i…PUDŁO !

Na szczęście nie podłamało to skrzydeł graczom Jurgena Kloppa. W 21 minucie szybką akcję przeprowadził Liverpool. Salah podał do Firmino, po czym ten oddał strzał po nogach obrońcy i GOL !!!

Ataki trwały dalej. Dwie minuty po strzeleniu gola Alexander-Arnold huknął z dystansu, jednak Sirigu sparował strzał na rzut rożny.

Chwilę później drugie uderzenie. Kolejna szybka akcja. Podanie prostopadłe Firmino. Wijnaldum w sytuacji sam na sam strzela w krótki róg. 24 minuta. 2-0.

Gdy już wydawało się, że kolejna bramka jest kwestią czasu, w 31 minucie odpowiedzieli goście. Z prawej strony silnie dośrodkował De Silvestri i Belotti głową skierował piłkę do siatki. W łatwości, z jaką urwał się Phillipsowi, widać było czemu od kilku sezonów jest on obiektem zainteresowań wielu czołowych europejskich zespołów.

W 35 minucie znakomitą interwencją popisał się Moreno blokując strzał Di Silvestri’ego.

Napór Liverpoolu trwał dalej, jednak kolejno byli blokowani lub pudłowali Wijnaldum, Alexander-Arnold i Keita.

Do przerwy więc 2-1.

W przerwie zaczęły się zmiany w składzie The Reds i Klopp wymienił 7 graczy. Nie wpłynęło to znacząco na przebieg gry, gdyż Liverpool dalej dominował.

Świeżo wprowadzeni napastnicy zagrozili bramce Sirigu, jednak Ings spudłował w 49 minucie, a dziewięć minut później Sturridge trafił w bramkarza.

W 62 minucie Shakiri i Alexander-Arnold przeprowadzili akcję prawą stronę i ten ostatni dośrodkował na pole karne do Ingsa. Ten upadając jeszcze zdołał oddać strzał niepewnie obroniony przez Sirigu, a piłka, zmierzająca dalej do bramki, została wybita przez Izzo.

Po chwili Boss uznał, że aktywny dziś Alexander Trent-Arnold zrobił swoje i zastąpiły go Clyne’em.

W 67 minucie Edera oddał płaski strzał na bramkę The Reds, ale Alisson był na posterunku.

Trzy minuty później po raz pierwszy tego lata ujrzeliśmy kapitana The Reds Jordana Hendersona, gdy ten zastąpił na boisku Fabinho, zaś chwilę później Karius zmienił Alissona.

W 76 i 82 minucie Sturridge spudłował dwukrotnie, gdy podawali Lallana i Grujic.

Jednak według zasady „do trzech razy sztuka” nadeszła 87 minuta. Shaqiri fenomenalnie dośrodkował na głowę Sturridge’a, a ten skierował piłkę do siatki.

Koniec meczu. 3-1. Dobry wynik na koniec sezonu przygotowawczego.

Składy:

Liverpool:
Alisson (Karius 72’), Alexander-Arnold (Clyne 64’), Van Dijk (Robertson 46’), Phillips, Moreno (Lallana 46’), Fabinho (Henderson 69’), Wijnaldum (Jones 46’), Keita (Grujic 46’), Salah (Ings 46’), Firmino (Sturridge 46’), Mane (Shaqiri 46’).

Torino:
Sirigu, Izzo (Moretti 68’), Nkoulou (Ferigra 88’), Bremer, De Silvestri (Parigini 88’), Baselli (Ansaldi 70’), Rincón (Lukic 79’), Meite, Berenguer (Valdifiori 79’), Belotti (Niang 79’), Falque (Edera 59’)