Trudna prawda o Lovrenie

Kibice Liverpoolu wydają się niewzruszeni faktem przedłużającej się nieobecności Dejana Lovrena. Chorwat nie pojawił się na boisku jeszcze ani razu w tym sezonie.

Wyobraź sobie zawodnika Liverpoolu, który asystuje przy bramce w finale Ligi Mistrzów, jest jednym z najlepszych piłkarzy drużyny tej nocy, a następnie występuje w finale Mistrzostw Świata.

Nie zagrał od tamtej pory. Wydawałoby się, że przeciągająca się nieobecność takiego zawodnika spotka się ze zgrzytaniem zębami ze strony kibiców.

Jednak nie ma to miejsca w przypadku sytuacji Dejana Lovrena.

Kibice widzą Chorwata jako kogoś, kto zgubił piłkę w meczu z West Hamem na Anfield i w rezultacie chciał się schować pod stołem.

Widzą kogoś, kto zagrał koszmarne spotkanie w konfrontacji z Tottenhamem i został zmieniony w pierwszej połowie.

Widzą Lovrena jako tego, który oddał TEN strzał w doliczonym czasie gry przegranego półfinału FA Cup przeciwko Aston Villi.

Pomimo jego wspaniałych występów, dobrej formy i niewątpliwej poprawy w ciągu ostatnich 11 miesięcy, jego bagaż złych występów jest po prostu zbyt wielki, by zdobyć uznanie w oczach kibiców.

Jest to niepodważalny fakt, pomijając czy cała sytuacja jest sprawiedliwa, czy też nie.

Jürgen Klopp jednak wyraża o wiele większe zaniepokojenie złym stanem zdrowia obrońcy.

Boss zawsze wierzył w Lovrena i to dlatego był on stałym bywalcem w pierwszej drużynie za jego panowania.

Przedłużająca się nieobecność Chorwata jest problemem, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę typ kontuzji, z jakim obrońca zmaga się od co najmniej czterech miesięcy.

Joe Gomez otrzymał szansę udowodnienia swoich umiejętności i że nadaje się jako długoterminowy partner Van Dijka w linii defensywnej. Swoimi dobrymi występami przyćmił wszelakie myśli o Lovrenie.

Jednak Klopp nie zapomniał. Doskonale zdaje sobie sprawę, że Lovren jest niedostępny w złym czasie, w momencie, gdy The Reds zagrają siedem spotkań w 23 dni, zaczynając od potyczki z Tottenhamem w ten weekend.

Po odejściu Ragnara Klavana to Joel Matip wydaje się być jedynym środkowym obrońcą w odwodzie, choć i on ostatnio zmagał się z kontuzjami. Jest też Fabinho jako opcja w obronie, jednak nie zagrał jeszcze w meczach o punkty.

Lovren jeszcze nigdy nie był wyłączony z gry na tak długi okres. Wydaje się, że na jego powrót będzie trzeba jeszcze poczekać co najmniej miesiąc.

Dobre występy Gomeza w pierwszym zespole mogą oznaczać, że jego przyszłość w klubie może zależeć od tego, czy w drugiej połowie sezonu będzie w stanie znów dać jakość w szeregach obronnych.

Jednakże Liverpool wciąż będzie go potrzebować w tym sezonie. Klopp zdaje sobie z tego sprawę, nawet jeśli niektórzy kibice The Reds woleliby się do tego nie przyznać.