Czy Fabinho jest gotowy?

Zdaniem wielu kibiców Fabinho potrzebuje jeszcze czasu, aby poczuć rytm gry zespołu prowadzonego przez Jurgena Kloppa, co na to dziennikarze? Poznajcie ich opinię.

Mentalnie, psychicznie i taktycznie Fabinho jest gotowy

- Fabinho nie jest pierwszym transferem Kloppa, który musi czekać na swoją szansę i posmakowanie gry w czerwonej koszulce, ale po długim okresie oczekiwań wreszcie coś zaczęło się ruszać i iść w dobrym kierunku. Zaliczył jedno wyjście w podstawowej jedenastce i kilka krótkich wejść z ławki rezerwowych, jednak oczekuję zmiany tej sytuacji w nadchodzących spotkaniach, kilka tygodni oglądania jak grają jego koledzy powinno mu wystarczyć, teraz czas na praktykę.

- Wszystkie znaki na niebie mówią zgodnie, - Teraz albo nigdy. Wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane już niedługo, James Milner nabawił się urazu i nieszczęście jednego może okazać się szansą dla drugiego. Dodajmy do tego ryzyko przeforsowania Jordana Hendersona i wszystko zaczyna się dla niego układać jak należy, bowiem kapitan the Reds też potrzebuje odpoczynku. W nadchodzących meczach z Huddersfield, Cardiff, Fulham czy też z ekipą z Belgradu bez wątpienia dostanie swoją szansę, pytanie tylko jak duża szansa to będzie? Psychicznie, fizycznie i taktycznie jest gotowy, nie ma co do tego wątpliwości, czas aby Brazylijczyk pokazał nam wszystkim jakim zawodnikiem tak naprawdę jest.

Ian Doyle

Fabinho pozwoli zagrać Hendersonowi wyżej

- Starcia z Huddersfield i Cardiff z pewnością są większą szansą na debiut dla Brazylijczyka niż spotkania z Tottenhamem, Chelsea czy Manchesterem City, jednak będą to spotkania, w których wszyscy będą oczekiwać od Liverpoolu kontrolowania wydarzeń i nacierania na bramkę rywali. Gdyby Naby Keita był w formie to byłby oczywistym zastępcą Jamesa Milnera, ale niestety nie jest, a to oznacza, że tworzy się szansa dla Xherdana Shaqiriego, aby zagrał podobnie jak z Southampton w środku boiska.

- W pomocy the Reds ewidentnie brakuje pierwiastka, który spowoduje większy ruch w stronę bramki przeciwników, zwłaszcza, że ofensywne trio się zacięło. W takim przypadku Xherdan może być rozwiązaniem problemów. Alternatywną opcją jest jeszcze Adam Lallana, ale nie wiemy w jakiej dyspozycji będzie po powrocie do gry. Nie zmienia to faktu, że szansa dla Fabinho stoi otworem, a to oznacza, że Jordan Henderson będzie mógł zagrać nieco wyżej będąc odciążonym od defensywnych zadań. Udowodnił już pod wodzą Brendana Rodgersa, że potrafi strzelać bramki i asystować, jednak Jurgen Klopp nie wykorzystywał go nigdy w tej roli.

- Kiedy Liverpool ściągnął do siebie Fabinho od razu widziałem ich grających razem. Henderson stanie się jeszcze ważniejszą postacią w zespole podczas nieobecności Jamesa Milnera, duża odpowiedzialność spadnie też na barki Brazylijczyka Fabinho.

Theo Squires

Przyszedł czas udowodnienia swojej wartości

- Na pierwszy rzut oka nie ma co się dziwić ludziom, którzy drapią się po głowie myśląc nad sensem ściągnięcia Fabinho jeśli nie dostaje szans gry w pierwszym zespole, a z ławki wchodzi bardzo rzadko. Pomocnik, za którego zapłacono 40 milionów funtów i który nie dostaje szans gry w pierwszym zespole wydaje się nieco poronionym pomysłem, ale gdyby się nad tym zastanowić to jest to o wiele ciekawsze niż mogłoby się wydawać.

- Jurgen Klopp czasem był zmuszony do rotowania składem, wtedy Fabinho dostawał swoją szansę i zazwyczaj stawał na wysokości postawionego mu zadania. Istnieje również koncepcja, w której mocno defensywne umiejętności Fabinho nie zawsze są Kloppowi potrzebne. Uraz niezniszczalnego Milnera oznacza, że Klopp ma do dyspozycji czterech pomocników i trzy miejsca do obsadzenia, pomijając Adama Lallanę, który wrócił już do pełnych treningów.

- Jeśli chodzi jednak o samego Fabinho to przyszła już pora na to, aby go zaangażować. Liverpool zagra z Huddersfield, Cardiff, Arsenalem, Fulham i Belgradem, przerwy pomiędzy spotkaniami będą krótkie, a to oznacza, że konieczne będzie wykorzystanie każdych dostępnych sił. Przyszedł czas udowodnienia swojej wartości i przekonania do siebie szerokiego grona publiczności.

Paul Gorst