Wypowiedź Kloppa po meczu

Na pomeczowej konferencji Jürgen Klopp nie ukrywał zadowolenia po pewnym zwycięstwie nad Bournemouth, które przywróciło jego drużynie status lidera Premier League. Poniżej przedstawiamy pełną wypowiedź managera the Reds.

O satysfakcji po końcowym gwizdku...

- Nie tylko na koniec meczu, z całego spotkania jestem zadowolony. To nie był łatwy mecz, widzieliśmy sytuacje, w których Bournemouth grało swoją piłkę. Wykorzystywali swoją szybkość i organizację. Poza tym graliśmy bardzo dobrze. Nasz kontrpressing był wyśmienity co zawsze oznacza dla nas dobrą grę. Byliśmy kreatywni w ataku, odpowiednio szybcy i silni. Dobrze wyglądała również nasza gra bez piłki. W ofensywie byliśmy agresywni czym sprawialiśmy im największe trudności. Wszystkie gole były wspaniałe. To był naprawdę dobry mecz i zasłużone 3 punkty.

O postępie w grze the Reds względem dwóch poprzednich meczów...

- Jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczni. To oczywiste, że nie byliśmy zadowoleni z naszych dwóch poprzednich spotkań. Te remisy padły z konkretnych powodów, o których nie możemy mówić zbyt dużo publicznie, ponieważ wyjdzie na to, że szukamy wymówek. Nie szukamy. Ale analiza musi być rzeczowa, musisz porozmawiać z chłopakami o odpowiednich rzeczach i to zrobiliśmy. Znaliśmy swoją sytuację i nie byliśmy zadowoleni z naszych ostatnich dwóch - trzech meczów. Po tym nadal możesz wygrać mecz albo go zremisować z różnych innych powodów. Chcemy grać przekonujący, ładny dla oka futbol. Takiej reakcji oczekiwałem od chłopaków dzisiaj. Zrobili to w fantastyczny sposób i jestem w pełni zadowolony.

O odważnych podaniach i wyjściach do przodu Liverpoolu...

- Tak i to było kluczowe. Wiele się nauczyliśmy, musimy dostosowywać się do sytuacji. To nie ma znaczenia czy masz 3, 5 czy 7 punktów przewagi prowadząc w tabeli. Cały czas musisz się uczyć. Mam 51 lat, mam swoje zdanie. Nie uczestniczę w social mediach, staram się nie czytać zbyt wiele, ale to oczywiście trudne dla drużyny kiedy cały czas mówi się o nich w wyjątkowy sposób. Dla nas liczy się tylko to co my myślimy, a myślimy, że nadal stać nas na poprawę naszej gry. Dzisiaj był tego dobry znak. Chcieliśmy dobrze zareagować na ostatnie spotkania. Przed meczem z West Hamem mieliśmy problemy, Hendo i Gini wypadli, Millie nie nocował z nami w hotelu z powodu choroby, a mimo to zagrał. Nie zagraliśmy najlepiej i ludzie o nim sporo mówili. Wczoraj Gini też nie przebywał z nami w hotelu, ponieważ cierpiał na dolegliwości, których nikt nie chciałby mieć w nocy przed meczem. To są wieści, które dostajesz na ostatniej sesji treningowej, a po kilku godzinach snu zawodnik twierdzi, że czuje się dobrze i może grać. Ale doktor twierdzi, że nadal jest zainfekowany, więc powinien się trzymać z dala od reszty. A potem strzela gola i każdy chce go przytulić! Tylko tym się dzisiaj martwiłem, poważnie. Już kilka razy o tym mówiłem, ale powtórzę to znowu chociaż nie wszystkim się to podoba. Mentalność tych chłopaków, ich charakter i wola walki to główny powód dla którego jesteśmy obecnie w tym miejscu. Kiedy brakuje wyników, ludzie od razu zaczynają w to wątpić. Dzisiaj po raz kolejny chłopcy pokazali charakter, który w połączeniu z ich wspaniałymi umiejętnościami dały nam dzisiaj zwycięstwo. Nie wiem jak wiele spotkań damy radę jeszcze wygrać w tym sezonie, ale spróbujemy wszystkie.

O charakterze Wijnalduma, który grał z chorobą...

- To samo można powiedzieć o Milnerze, ale o nim nikt nie pomyślał. Słyszałem wiele słów krytyki wobec Milliego po występie z West Hamem co można potraktować tylko jako żart po tych wszystkich wspaniałych meczach, które rozegrał. Gini był dziś oczywiście wspaniały. Hendo przed meczem trenował dwa razy i fizjoterapeuci mówili mu, żeby w pierwszej sesji trenował na 70% możliwości, a w drugiej na 85%. Spróbujcie to zrobić! Nie jest łatwo trenować i nie dawać z siebie wszystkiego. Wykonujesz sprint, ale tak nie do końca. Hendo powiedział jednak, że jest w porządku i trenował na maksa. Nie mogliśmy jednak go dzisiaj wystawić do gry. Trent również odbył dwa treningi i to po 4 tygodniach przerwy, ale wyglądał naprawdę dobrze, dlatego dostał trochę czasu. Od razu było widać jak fantastycznym jest piłkarzem. Chłopcy dzisiaj ponownie pokazali się z dobrej strony i każdy udowodnił, że jest wspaniałym piłkarzem, więc mam powody do zadowolenia.

O rekordzie bramkowym Mohameda Salaha...

- Rekord jest naprawdę dobry, ale jego występ był po prostu wspaniały. Był po prostu niezniszczalny. Takiego właśnie futbolu od niego oczekujemy. Był zaangażowany w każdą akcję, nie tylko w te bramkowe. Czasem schodził głębiej, nie aż tak bardzo, ale zostawał szeroko pomiędzy formacjami. W ten właśnie sposób musi grać i robił to dzisiaj wyśmienicie. Jego bramka? Niewielu znajdziesz piłkarzy, którzy zachowaliby się jak Bobby Firmino w tej sytuacji. Większość próbowałaby strzelać i zostałaby zablokowana, ale on wykonał to króciutkie podanie i Salah wykończył to jak typowy snajper.

O fantastycznej atmosferze na trybunach...

- Jak można porównywać 1:1 z Leicester i 3:0 z Bournemouth? To nie uczciwe, czego mogliśmy się spodziewać? Że wpadną w szaleństwo przy remisowym 1:1 na zaśnieżonym boisku, na którym nie da się grać w piłkę? Gdzie wszystkie okoliczności sprzyjają drużynie, która nie utrzymuje się przy piłce. To byłoby niesprawiedliwe. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ponieważ jesteśmy w 100% pewni, że fani nas wspierają. Nasi kibice są wspaniali i między innymi dzięki nim jesteśmy w tym miejscu, dzięki nim nasze wyniki w meczach u siebie są takie dobre. Na stadionie gdzie panuje cisza nie moglibyśmy grać takiego futbolu. Oni zdają sobie sprawę z pracy jaką wykonujemy i tak jak ja są na pewno zadowoleni z dzisiejszego spotkania.