Hyypiä na temat walki o tytuł i presji

Były obrońca Liverpoolu, Sami Hyypiä wypowiedział się na temat rosnących emocji w związku z nieustającym wyścigiem o tytuł mistrza Anglii. W niedzielne popołudnie Liverpool będzie gościł na Anfield Chelsea zaraz po tym, jak Crystal Palace podejmie na swoim stadionie Manchester City.

Ekipa Jürgena Kloppa ma aktualnie dwupunktową przewagę nad drugim City, które ma jednak jeden mecz zaległy.

W związku z tak niewielką różnicą punktową, obie drużyny wiedzą, że jakiekolwiek potknięcie może pozbawić ich wszelkich ambicji dotyczących trofeum. Legenda the Reds, Sami Hyypiä jest jednak przekonany, że obecna sytuacja Liverpoolu napaja ich ogromną satysfakcją. Sami określił rywalizację obu ekip jako "niewiarygodny pojedynek dwóch bohaterów tej samej fascynującej opowieści".

- Myślę, że presja jest czymś dobrym. Kiedy sam grałem przed każdą grą odczuwałem dużą presję i byłem nerwowy. To jednak wyciągało ze mnie wszystko co najlepsze - powiedział były środkowy obrońca w rozmowie z Liverpoolfc.com.

- Jest oczywiście pewna granica. Zbyt duża nerwowość i zamartwianie się czymś konkretnym mogą cie zablokować, sprawić, że nie zagrasz na poziomie, na który cie stać. Jednak odpowiedni trening i przygotowanie pozwalają poradzić sobie z presją, a wtedy możesz przekuć ją w coś bardzo cennego.

- Myślę, że kluczem jest cieszenie się z gry. Rozgrywanie dobrych zawodów wraz z całą swoją drużyną to świetna sprawa, daje bardzo dużo radości. Po chłopakach widać, że doskonale się dogadują, a na wspólna gra na boisku sprawia im po prostu dużą frajdę.

- Ten sezon i wyścig po tytuł jest wprost niesamowity. Grałem w Liverpoolu za czasów, gdy Arsenal wygrywał ligę będąc niepokonanym. Myślałem, że nigdy nie dożyję czegoś podobnego, a jednak teraz dzieje się coś bardzo podobnego. Liverpool przegrał mecz w lidze tylko raz, są bardzo blisko ogromnego sukcesu. To fantastyczna sprawa.

Ostatnie osiągnięcia Liverpoolu zdają się potwierdzać zdanie Hyypii. The Reds przystąpią do niedzielnego spotkania po tym jak nieprzerwanie wygrali sześć ostatnich spotkań we wszystkich rozgrywkach.

Przed tą niezwykłą serią, poprzednie siedem spotkań Liverpool wygrał zaledwie dwa razy, notując przy tym aż pięć remisów. Sami Hyypiä wierzy, że Liverpool odzyskał swój impet w idealnym momencie sezonu, który wciąż może zakończyć się zdobyciem dwóch najważniejszych tytułów.

- Przez wiele lat nie było sezonu, który całkowicie zdominował jeden zespół - dodaje zwycięzca Ligi Mistrzów z 2005 roku.

- Każda drużyna w pewnym momencie zalicza spadek formy i gorszy okres. W tym roku Liverpool także miał moment, gdy za dużo nie wygrywał, a zamiast tego sporo remisował. Remis to nie jest najgorszy rezultat, ale wtedy faktycznie widoczna była gorsza dyspozycja całego zespołu. Wygląda na to, że to już przeszłość.

- Nieprzerwana seria wygranych to doskonała prognoza, która pozwala nam rywalizować z City. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że Manchester może w tym sezonie zgubić jeszcze sporą ilość punktów. My także musimy się tego trzymać i czekać, aż się poślizgną. Wtedy należy to wykorzystać.

- Należy jednak koncentrować się na sobie, na każdym pojedynczym meczu. Myślenie do przodu byłoby dużym błędem, Jürgen Klopp to mądry facet i z pewnością odpowiednio nastawia wszystkich zawodników. Liczy się tylko następne spotkanie.

- Jakiś czas temu pytano mnie czy wolałbym wygrać Premier League czy Ligę Mistrzów. Dlaczego nie to i to? Gdy wychodzisz na murawę skupiasz się na tym żeby wygrać, nieważne czy to jest starcie ligowe czy mecz Ligi Mistrzów.

- Myślę, że obecna drużyna jest w stanie sięgnąć po oba trofea. Nie będzie to łatwe, tym bardziej, że nie możesz myśleć o wygraniu Ligi Mistrzów, zanim nie dostaniesz się do samego finału. Dopiero wtedy masz do tego prawo. Przed tym należy wygrać naprawdę wiele spotkań.

- Ważne jest także to, żeby nie myśleć o pójściu na skróty. W każdym meczu należy dać z siebie sto procent, nie dziewięćdziesiąt. Przeciwko Chelsea to nie przejdzie, to dobra drużyna.

Ostatnie dwa starcia na Anfield przeciwko Tottenhamowi (2:1) oraz FC Porto (2:0), przyniosły Liverpoolowi prowadzenie we wczesnej fazie gry.

Czy wobec tego kluczowe będzie równie ofensywne podejście, które szybko zapewni rezultat oznaczający tak ważne trzy punkty?

- Elektryzujący początek na swoim stadionie zawsze jest dobry. Po pierwszej bramce sprawiasz, że fani są głośniejsi, to bardzo ważne - tłumaczy Fin.

- Chelsea to mocna ekipa, ważne jest to, aby zagrać dobrze przez całe 90 minut. Szybki start może nic nie dać, gdy opadniesz z sił na przykład po piętnastu minutach.

- Granie swojej piłki przez całe spotkanie jest najważniejsze. Koniec końców nie ma znaczenia czy bramki przychodzą wcześniej, czy później. Jak wspomniałem szybki gol może dać dodatkową motywację zawodnikom, jednak równie dobrze może wprowadzić pewne rozprężenie. Gdy strzela się gola na początku spotkania należy narzucić podobne tempo gry do samego końca.