Wnioski po wygranej z Chelsea

The Reds pokonali Chelsea 2:0 w niedzielne popołudnie na Anfield po golach zdobytych w drugiej połowie przez Sadio Mané i Mohameda Salaha. Tradycyjnie przedstawiamy Państwu kilka ciekawych faktów związanych ze spotkaniem.

Mané otworzył wynik spotkania na Anfield w 51. minucie, zanim Salah szybko powtórzył wyczyn kolegi oddając świetny strzał zza pola karnego, który dał bezpieczne prowadzenie już do końca meczu.

Oto pięć wniosków, jakie można wyciągnąć ze spotkania...

The Reds stanęli na wysokości zadania w 200. meczu pod wodzą Jürgena Kloppa

To był mecz numer 200. Jürgena Kloppa u sterów Liverpoolu i tylko kilka ze 111 dotychczasowych zwycięstw było tak satysfakcjonujących i ważnych.

Zaledwie 142 sekundy dzieliły dwie bramki, które ponownie dały Liverpoolowi prowadzenie w tabeli Premier League.

The Reds przystępowali do meczu z Chelsea z drugiej pozycji po tym, jak Manchester City wygrał na wyjeździe z Crystal Palace 3:1 kilka godzin wcześniej.

Rywalizacja o tytuł wciąż pozostaje bardzo wyrównana na cztery mecze przed końcem sezonu ligowego dla Liverpoolu.

Najpierw do akcji wkroczy zespół City, który podejmie Tottenham w sobotnie popołudnie. Liverpool zaś 24 godziny później będzie mógł odpowiedzieć w meczu wyjazdowym z Cardiff.

Salah czarował w meczu z byłym zespołem

Nikt by nie podejrzewał, że bomba Egipcjanina z 53. minuty była zarazem jego pierwszym golem zdobytym zza pola karnego w Premier League od stycznia 2018 roku.

Salah przejął najpierw długą piłkę od Van Dijka, zgubił Emersona, a następnie odpalił z lewej nogi prawdziwą rakietę.

Bramkarz The Blues, Kepa Arrizabalaga, wyciągnął się jak struna, jednak mógł tylko odprowadzić wzrokiem wpadającą w górny róg bramki piłkę.

Był to już 19. gol Egipcjanina w lidze - to sprawia, że w tym momencie na czele klasyfikacji strzelców prowadzi on do spółki z Sergio Agüero.

Mané rozgrywa swój najlepszy sezon

Oficjalnie - to najlepszy sezon Mané pod względem zdobytych goli odkąd pojawił się w Anglii. Kluczowy gol zdobyty głową był dla niego 21. w obecnym sezonie, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki.

W ilości zdobytych bramek dla Liverpoolu Mané zalicza postęp z roku na rok - w sezonie 2016/2017 trafiał do siatki 13-krotnie, by w następnym zdobyć 20 goli.

Na ten moment Senegalczyk traci tylko jedną bramkę do prowadzących w klasyfikacji strzelców Premier League Sergio Agüero i Mo Salaha.

Henderson kontynuuje swoją dobrą grę ustawiony wyżej

Rozmowa, jaką odbył Henderson ze swoim menedżerem na temat swojej pozycji na boisku, może się okazać szalenie istotna w pogoni za sukcesem Liverpoolu.

To już trzeci mecz z rzędu, w którym Henderson odgrywa kluczową rolę przy bramce The Reds.

Najpierw był jego gol w meczu Southampton, kiedy to dołożył tylko nogę wykańczając swój świetny ruch bez piłki. Następnie w środku tygodnia to jego genialne podanie w meczu z Porto uwolniło Trenta Alexandra-Arnolda, który dośrodkował piłkę do strzelca gola Roberto Firmino.

Tym razem jego miękkie dośrodkowanie z linii końcowej odnalazło Mané, który dołożył głowę na długim słupku i wyprowadził Liverpool na prowadzenie.

Kapitan The Reds był żegnany, z resztą zasłużenie, owacją na stojąco, gdy zmienił go James Milner na 15 minut przed końcem meczu.

Fabinho w centrum

Podczas gdy Henderson i Naby Keïta zajęli bardziej wysunięte pozycje w pomocy, zadaniem Fabinho było utrzymywanie w grze Liverpoolu i zabezpieczanie tyłów.

Brazylijczyk, nie po raz pierwszy z resztą, zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwano - był najlepszy w zespole pod względem odbiorów. Tych zanotował cztery, z czego każdy jeden stawiał Anfield na nogi.

W 10. minucie Eden Hazard znalazł kawałek wolnej przestrzeni i zaczął gnać na bramkę Liverpoolu. Sytuacja zapowiadała się groźnie, jednak perfekcyjny wślizg Fabinho powstrzymał zakusy Belga.

To był wyróżniający się moment we wspaniałym występie naszego numeru 3.