Klopp o nowym kontrakcie Origiego

Jürgen Klopp wyjaśnił dlaczego nowy kontrakt Divocka Origiego jest zawierany z obopólną korzyścią - zarówno dla klubu jak i samego zawodnika.

Origi w środę złożył swój podpis na umowie uwzględniającej nowe warunki. Oznacza to, że wraz z decyzją przypieczętowaną w Melwood, belgijski napastnik dalej wiąże swoją przyszłość z Liverpoolem, po tym jak pięć lat temu trafił na Anfield z Lille.

W sumie dwa sezony Belg spędził na wypożyczeniach, jednak sezon 2018/19 okazał się niezwykły. Grający na co dzień z numerem 27. Origi, walnie przyczynił się do zwycięstwa Liverpoolu w Lidze Mistrzów.

Klopp nie ukrywał swojego zadowolenia z faktu, że w najbliższych latach wciąż będzie mógł pracować z Divockiem.

- W tej sytuacji nikt nie traci. Takie historie pisze tylko piłka nożna - powiedział Niemiec w rozmowie z Liverpoolfc.com.

- Nigdy nie zapomnę sytuacji z 2016. Tamten mecz z Evertonem był bardzo niefortunny ze względu na brutalny faul Funesa Moriego. Divock był wówczas w życiowej formie, każdy bardzo pozytywnie nastawiał wobec czekającej go przyszłości. W piłce jednak zdarzają się także i przykre rzeczy.

- Zawsze mamy w głowie to, że może się coś takiego zdarzyć. Jednak dopiero widząc jaki wpływ ma to na karierę zawodnika, zdajesz sobie sprawę, że to jest po prostu niesłychanie smutne. Divock długo miał problemy z tą naruszoną kostką, sprawy bardzo się komplikowały. Kiedy wrócił to niemal unosił się nad ziemią.

- Powrót nie był jednak łatwy. Nie miał w sobie pasji i pewności. Wypożyczenie do Wolfsburga nie było najlepszym okresem. Wrócił do nas, myślał o odejściu z klubu i później zaczął się sezon. I tutaj zaczyna się lepsza część tej historii.

- Nieustannie się rozwijał. Na każdej kolejnej sesji treningowej wyglądał coraz lepiej. Nie był na tyle pewny siebie by zagrać jako środkowy napastnik, więc daliśmy mu szanse na lewym skrzydle. Spisywał się naprawdę dobrze, pomimo, że nie jest to jego nominalna pozycja na boisku.

- W końcu przyszedł taki trening, na którym zauważyliśmy, że jest gotowy, aby zagrać jako klasyczna "dziewiątka". Wychodząc w tej roli na boisko zdobywał bramki, i co ważniejsze, niesamowicie istotne bramki.

- Wiedzieliśmy, że chcemy mieć go na dłużej. Bardzo się cieszę, że Divock także się na to zdecydował. W piłce nożnej nie zawsze masz wystarczająco dużo czasu. My jednak pomogliśmy sobie wzajemnie - zobaczył, że nie odsunęliśmy go pomimo problemów, więc on nie odsunął nas. Na szczęście mieliśmy możliwość, aby poczekać na niego i dać kolejną szansę. Stał się fantastycznym zawodnikiem.

Origi w decydujących momentach sezonu okazał się talizmanem Liverpoolu, zdobywając arcyważne gole w derbach z Evertonem (1:0), półfinale z Barceloną oraz na końcu w finale Ligi Mistrzów przeciwko Tottenhamowi.

Jürgen Klopp jest pewien, że te trafienia zapewniły Origiemu specjalne miejsce na kartach historii Liverpoolu.

- Gol w samej końcówce w potyczce z Evertonem już sam z siebie jest historyczny. Także to co zrobił w meczu przeciwko Barcelonie i w samym finale, sytuuje go w bardzo wyjątkowej pozycji. Miał ogromny wpływ na nasze wyniki.

- Wiemy jednak, że nie tylko bramki się liczą. U niego szczególny jest styl w jakim się prezentował. Wyglądał fantastycznie. Pamiętam, że gdy w 2016 roku graliśmy przeciwko Borussii w Dortmundzie i Divock strzelił bramkę to wszyscy kibice niemieckiej drużyny krzyczeli: "Divock Origi, wow, co za napastnik!".

- W piłce nożnej zawsze nadchodzi moment, gdy masz zły czas. Czasem jest to pół roku, czasem rok. Wtedy każdy o tobie zapomina. To niesprawiedliwe, ale tak już jest. Niektóre osoby jeszcze rok temu całkowicie wątpiły w niego i jego umiejętności. Mam nadzieję, że nowy kontrakt i obecność innych niezwykłych zawodników, którzy go uwielbiają, sprawi, że będzie jeszcze lepszy.

- Myślę, że zawsze przeczuwał, że ma do odegrania ważną rolę w drużynie. To co się dzieje to kawał świetnej historii, o której rok temu nikt by nie pomyślał. A tutaj proszę bardzo.