Wywiad z Divockiem Origim

Wraz z podpisaniem nowego kontraktu, Divock Origi udzielił wywiadu Liverpoolfc.com., w którym zapewnił, że zrobi wszystko, aby zwiększyć swój potencjał i rozpocząć najlepszy okres w dotychczasowej karierze.

Napastnik zyskał miano bohatera minionego sezonu, po tym jak poprowadził the Reds do upragnionego trofeum Ligi Mistrzów. W środę w Melwood, Origi złożył podpis pod nową długoterminową umową, wiążącą go z Liverpoolem.

Napastnik będzie kontynuował swoją przygodę w klubie z Merseyside, po tym jak w lecie 2014 roku przybył na Anfield. Od tamtego czasu reprezentant Belgii rozegrał w czerwonych koszulkach 98 spotkań, w których trafiał do siatki 28 razy.

Niedługo po podpisaniu umowy, Origi w rozmowie z Liverpoolfc.com zdradził między innymi dlaczego uważa, że Anfield jest miejscem dla niego oraz starał się opisać skalę tego co wydarzyło się w Madrycie...

Poniżej prezentujemy Państwu transkrypt wywiadu...

Przede wszystkim, gratulujemy nowego kontraktu. Czy jest to idealny sposób, aby zacząć sezon?

Myślę, że zdecydowanie. Jestem bardzo szczęśliwy, że miałem możliwość związania się z klubem na dłużej. To daje niesamowicie dużego kopa na nadchodzący sezon. Podobny wpływ miała końcówka minionego sezonu.

Kibice nie mogli się doczekać, aby latem usłyszeć właśnie tę wiadomość. Czy ty także byłeś pewien czego chcesz?

Zawsze czułem się tutaj bardzo komfortowo. W Liverpoolu postawiłem moje pierwsze, poważne kroki. Zwykłem mawiać, że to właśnie tutaj stałem się mężczyzną. W końcu przybyłem na Anfield, kiedy miałem zaledwie 19 lat. Zanim podjąłem ostateczną decyzję w sprawie nowego kontraktu, chciałem porozmawiać z klubem i moim otoczeniem. Ja sam mam jednak poczucie, że właśnie tutaj chcę kontynuować moją karierę.

Wizja gry w zespole mistrzów Europy jest z pewnością kusząca, ale co w zasadzie sprawia, że zawodnicy chcą tutaj dołączyć i zostać?

Myślę, że na to nakłada się kilka istotnych czynników. Liverpool to fantastyczny klub, ze świetną szatnią i resztą ekipy. Po wejściu na teren Melwood czujesz, że ludzie, którzy tam pracują tworzą razem coś niezwykłego. Wciąż jesteśmy młodzi, mamy bardzo dużo potencjału. Treningi i gra to przyjemność, co jest dla mnie ważne jako piłkarza.

W tej chwili masz 24 lata i bez wątpienia masz jeszcze dużo do zaprezentowania. Jak myślisz, w jakich aspektach gry możesz się poprawić w nadchodzącej kampanii?

- Muszę przede wszystkim myśleć kolektywnie, o reszcie zespołu. To pomaga mi rozwijać mój talent i pokazywać potencjał, który posiadam. Mam nadzieję, że rozwiniemy się przede wszystkim wspólnie, jako drużyna. Każdy dzień jest ekscytujący.

Jürgen Klopp po pierwszym meczu w roli trenera Liverpoolu, powiedział, że czeka, go dużo dobrej zabawy z tobą. Dzisiaj opisał cię jako "niesamowitego zawodnika". Powiedz nam coś o twojej relacji z Jürgenem...

Między nami układa się bardzo dobrze. Wszyscy wiedzą, że jest jednym z najlepszych trenerów na świecie. Co ważniejsze, jest dobrym człowiekiem. Wciąż popycha nas do przodu. W piłce jedną z najistotniejszych kwestii jest to, by spotkać osoby, które rozumieją ten sport i potrafią rozmawiać z zawodnikami, w taki sposób, aby wydobyć z nich wszystko co najlepsze. To dzięki niemu poczyniłem takie postępy.

Z pewnością Jürgen jest kimś, kto docenia zaangażowanie i lojalność. Czy świadomość tego pomogła ci pozostać zmotywowanym w zeszłym sezonie? Mogłeś być pewien, że upragniona szansa w końcu nadejdzie...

Zdecydowanie tak było. W minionym sezonie stawiliśmy czoła wielu trudnym wyzwaniom. Zawsze jednak wierzyłem w to co mam do zrobienia i starałem się tym cieszyć. Wtedy efekty przychodzą same. Koniec końców dostałem moją szansą i byłem niezwykle szczęśliwy, że mogłem wnieść swój wkład. To był wyjątkowy czas.

Musimy porozmawiać o Madrycie. Czy wszystko co wydarzyło się tamtej nocy już teraz przeminęło? Czy wydaje się realne?

Tamta noc była jedyna w swoim rodzaju. Żadne słowa nie opiszą uczucia i emocji, których wtedy doświadczyłem. Później przyszła jeszcze parada w Liverpoolu. To były absolutnie niezwykłe momenty. W takich chwilach rzeczywiście potrzebujesz trochę czasu, aby pozbierać wszystko do kupy. To co jest pewne i realne to to, że mamy wspaniałą, młodą grupę zawodników, troskliwe otoczenie i żelaznych fanów. W skrócie, mamy wszystko co jest potrzebne, aby odnieść sukcesy. Jest rzecz, na której w tym momencie zależy mi najbardziej: pomoc drużynie, dzięki jak najlepszym występom w moim wykonaniu.

Trafienie ustalające wynik meczu finałowego europejskich pucharów, tuż przed własnymi fanami. Czy opisanie tego jest w ogóle możliwe?

To była bardzo, bardzo emocjonalna chwila. Kiedy byłem dzieciakiem marzyłem o czymś takim. Później wszystko się spełnia i masz okazję zdobyć tego gola, który w dodatku znaczy tak wiele dla całej drużyny. Nigdy tego nie zapomnę.

Od tamtego momentu kibice Liverpoolu nieustannie odtwarzają te wydarzenia ze zdjęć i zapisów wideo. Czy robiłeś to samo? Zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo uszczęśliwiłeś tych ludzi?

Uzmysłowienie sobie tego w pełni jest bardzo trudne. Wiem jednak, że są ludzie, dla których to jest niemal wszystkim. Dla mnie samego było to coś bardzo ważnego, a co dopiero dla tego miasta i wszystkich fanów. Niezwykle się cieszę, że mogę obserwować tylu szczęśliwych ludzi. To motywuje cie jako sportowca i sprawia, że jesteś głodny sukcesów.

Wielu kibiców zrobiło sobie tatuaż, aby uczcić zwycięstwo. Pojawiły się także tatuaże z tobą. Czy oglądanie tego jest trochę oderwane od rzeczywistości?

Zwykle ograniczam dostęp do social mediów i staram się skupić na sobie samym. Dotarło do mnie jednak parę tatuaży z Origim. Doceniam to.

Wiem, że powiedziałeś, że parada była czymś, o czym nawet nie marzyłeś, że jest to coś, czego chciałbyś doświadczyć także z drużyną narodową. Co znaczyła dla ciebie i reszty drużyny?

Dała nam możliwość połączenia się z całym miastem. To było coś bardzo wyjątkowego. Liverpool ma długa historię, która nie dotyczy tylko piłki nożnej. Mieliśmy okazję doświadczenia tego za pośrednictwem tych wszystkich ludzi, młodszych i starszych. To była wspaniała forma zjednoczenia z kibicami. Patrzenie im w oczy i wspólne celebrowanie tej chwili znaczyło naprawdę wiele. Jestem za to wszystkim bardzo wdzięczny.

Czy dzwoniło ci w uszach?

No jasne! Nie spaliśmy za dużo w ciągu tych 48 godzin. Było bardzo głośno, świetnie się bawiliśmy tańcząc i śpiewając.

Wnioskując po atmosferze, która jest w klubie, zdaje się, że wszyscy ponownie chcą osiągnąć sukces...

Nie mam co do tego wątpliwości. To czego chciałem przez wakacje to pewnego resetu, odpoczynku, by móc wrócić silniejszym. Mamy na ten sezon bardzo poważne plany. Musimy koncertować się krok po kroku na kolejnych wyzwaniach. Z meczu na mecz, nieważne co się stanie. Będą dobre i złe chwile, teraz mamy jednak więcej doświadczenia i mam nadzieję, że dzięki temu sięgniemy po więcej.

Jako, że niektórzy ofensywni zawodnicy powrócą do klubu nieco później, przed tobą naprawdę duża szansa na zaprezentowanie się w okresie przygotowawczym, prawda?

Rzeczywiście, niektórzy grali na turnieju i potrzebują dłuższych wakacji. Dla mnie najważniejsze jest jednak czerpanie radości i skupienie się na tym, by pozostać w jak najlepszej formie. Chciałbym przy tym pozostać sobą i prezentować się z jak najlepszej strony.

W końcu, co masz nadzieję osiągnąć podpisując nową umowę?

Chciałbym wciąż się rozwijać i zbierać tego owoce. Wierzę w swój talent i potencjał, pracuję nad tym każdego dnia. Pod koniec mojej kariery chciałbym usiąść i być dumnym, że wykorzystałem wszystko co mogłem. Myślę, że przyszłe lata będą wyjątkowe, czasem świetności. Będę pracował, aby tak się stało.