Rozmowa z Joëlem Matipem

Joël Matip znajduje się póki co poza składem Liverpoolu ze względu na uraz kolana, który wykluczył go z gry na kilka tygodni. Kameruńczyk znalazł jednak chwilę na rozmowę z liverpoolfc.com, w której poruszył m.in. temat swojej rosnącej popularności w internecie.

Joël Matip tylko zmrużył oczy i odpowiedział: 'Nie, nie widziałem tego'.

Za chwilę otrzyma telefon z otwartym na wyświetlaczu kontem 'No Context Joël Matip' na Twitterze. Środkowy obrońca spędzi około minutę przewijając stronę, coraz głośniej śmiejąc się w momencie natrafienia na kolejną treść, pokazującą jego niekonwencjonalne zachowanie.

Pierwszy tweet ze wspomnianego konta to film, który stał się wręcz zaraźliwy. Mimo nieobecności samego Matipa w mediach społecznościowych, sam zainteresowany dokładnie wie, o co chodzi.

Po tym, jak Liverpool wygrał Superpuchar UEFA w Stambule, obrońca został zalany wiadomościami o swojej radości na podium - gdy Jordan Henderson unosi trofeum w górę, w tle rozpromieniony Matip raz za razem podnosi obydwie ręce w powietrze.

- Nie mam pojęcia - odpowiedział Matip, spytany o przyczyny takiego okazania radości.

- Nie planowałem tego specjalnie. To zabawne, myślę, że rozbawiłem tym wiele osób, więc nie jest tak źle. Potrafię się śmiać z samego siebie, to dla mnie absolutnie żaden problem. Patrzę na to i mówię: 'Ach, to całkiem zabawne'.

- Gdyby ktoś inny zrobił coś podobnego, śmiałbym się tak samo. Nie miałbym problemu z tym, że ktoś śmieje się ze mnie. Potrafię się śmiać z różnych rzeczy, gdy robią je inni, ale umiem też śmiać się z siebie.

To strona Matipa, którą dostrzega niewielu ludzi, co zresztą nie jest przypadkowe. To dość skryta postać - obrońca The Reds woli raczej, by błysk fleszy był skierowany w inną stronę.

Uwaga skupiła się jednak wreszcie na nim, zresztą zasłużenie, po serii dobrych występów przed odniesieniem kontuzji. Miało to miejsce szczególnie wtedy, gdy wyłożył piłkę Divockowi Origiemu w meczu wygranym 2:0 z Totenhamem 1. czerwca, przyczyniając się do zwycięstwa Liverpoolu w Lidze Mistrzów.

Matip jednak, co zresztą dla niego naturalne, wciąż nie dopuszcza do siebie wyrazów uznania, jakie otrzymuje. Nawet spytany o swoje najlepsze nawyki, zawodnik z numerem 23 odmawia odpowiedzi, tłumacząc, że 'nie chce komplementować samego siebie'.

W przeciwieństwie do większości kibiców Liverpoolu nawet nie próbował oglądać powtórek swojej asysty w Madrycie. Jego medal za zwycięstwo pozostaje wciąż ukryty przed wzrokiem.

- Byłem szczęśliwy, że strzeliliśmy gola! Głównie dlatego, że dla mnie to nie była wielka sprawa. Divock zrobił to genialnie, ja zrobiłem tak naprawdę niewiele.

- Czasami patrzysz na telewizor i pokazują w nim te gole, ale ja nigdy nie podchodziłem, żeby zobaczyć, jak wyglądał mecz. Mam wspomnienia, a to jest najważniejsze i to na zawsze zapada w pamięć. Wystarczy.

Matip bagatelizuje również swoje życie poza futbolem. Opisuje je słowami: 'Nic specjalnego'. Życie prywatne stopera The Reds to często powroty do domu z treningów i zasiadanie z dziewczyną przed telewizorem.

- Oglądam całe programy Netflixa - mówi.

- Od komedii i stand-upów po dramaty, oglądam wszystko. Naprawdę cieszę się czasem prywatnym. Piłka nożna jest intensywna, a ty jesteś w centrum uwagi i ludzie ciągle na ciebie patrzą. Dlatego lubię czas, gdy ludzie nie mogą cię podglądać!

- Od czasu do czasu oczywiście myślę o piłce nożnej. Patrzę na niektóre mecze mojego starego klubu lub drużyn przeciwników. W domu jednak to nie jest najważniejsza rzecz; to nie jest tak, że cały czas mówię o piłce nożnej.

Cisza na boisku i spokój w domu. Czy zazwyczaj łagodny Joël Matip kiedykolwiek się denerwuje?

- Oczywiście, denerwuję się. Staram się jednak nie robić tego wszędzie. Myślę, że każdy się denerwuje, gdy coś nie działa, ale staram się tego nie pokazywać wszystkim, ponieważ samo tylko denerwowanie się nie pomoże ci rozwiązać problemu

- Zawsze taki byłem i nigdy tak naprawdę nie myślałem, żeby to zmieniać.

Matip często pytany jest o to, co zamierza robić po zakończeniu kariery piłkarskiej. Na ten moment zawodnik nie ma planów na ten etap życia i skupia się na tym, co tu i teraz.

Jak dowodzą tego ruchy w Stambule, Matip żyje chwilą. To oznacza, że można spodziewać się wielu GIF-ów z nim w roli głównej w najbliższej przyszłości.

- Gdy jestem na boisku, nie dbam o telewizję, czy kamery - podsumował środkowy obrońca.

- To trochę tak, że gdy jestem na boisku, skupiam się tylko na piłce i nie myślę o tym, jak wygląda moja twarz. Gdy zdobywam gola, nie mam pojęcia, co robię, jeśli mam być szczery. To jakby emocje po prostu wychodziły ze mnie i jestem po prostu szczęśliwy.