Liverpool vs Tottenham - analiza

Liverpool rozegrał wreszcie spotkanie na odpowiednim poziomie. Piłkarze potrafili świetnie odbierać piłki, błyskawicznie reagować na boisku oraz zachować czyste konto. Co było kluczem do sukcesu? Rozebraliśmy spotkanie na czynniki pierwsze.

Podzieliśmy mecz na kwadranse, dzięki czemu będzie można dokładnie zaobserwować jak spisywali się zawodnicy Kloppa przez cały mecz. Akurat trafił się przeciwnik, który zupełnie nie poradził sobie z taktyką. Zaczęło się od skutecznych odbiorów.


Kulała gra obronie w ostatnich spotkaniach. Ty m razem było inaczej. Obrońcy pilnowali zawodników ofensywnych a pomocnicy skutecznie odbierali piłkę. Dzięki takiemu zagęszczeniu pola piłkarze Tottenhamu nie nadążali za kryciem graczy ofensywnych. W momencie podania Coutinho, Lallana oraz Mane ruszają już w stronę pola karnego. I tak było między innymi przy bramkach.


Dzięki pressingu, szybkiemu poruszaniu się z piłką i skutecznemu zabieraniu rywali do krycia Roberto Firmino raz Sadio Mane mogli częściej włączać się do ataków. Wijnaldum (przy piłce) jest otoczony przez trzech piłkarzy. Mimo to może skutecznie zagrać. Tottenham nie radził sobie w takich sytuacjach.


Kolejny kwadrans gry i kolejne ataki Liverpoolu. Już po golu na 1:0, the Reds chcieli strzelić następnego. Mane oraz Firmino skutecznie atakują zawodnika z piłką, przy okazji tak rozciągając grę, żeby nie było możliwości podania na skrzydła. Dzięki temu obrońca Kogutów popełnia błąd a Liverpool zdobywa drugiego gola.


Można tak bez końca, sytuacja analogiczna do tej z początku meczu. Minęło pół godziny gry. Środkowi pomocnicy Liverpoolu naciskają na zawodnika z piłką. Mane znowu jest najbardziej wysuniętym piłkarzem, ale dzięki swojej prędkości potrafi wyprzedzić przeciwnika. Gola nie było, ale do końca połowy Liverpool potrafił zaatakować w taki sposób kilkakrotnie. Jedyne czego zabrakło to odrobiny skuteczności, no i szczęścia. Co przyniosła druga połowa?

45'-60' Próba dobicia rywali

Druga połowa spotkania nie była równie emocjonująca co pierwsza – wynikało to głównie z decyzji trenerów, którzy w przerwie dokonali kilku korekt. Przede wszystkim zmieniła się dyspozycja defensywna Tottenhamu. Pochettino zauważył, że wysoko ustawiona linia obronna "Kogutów" umożliwia Liverpooli nie tylko szybkie kontrataki, ale także dopuszcza do wolnych przestrzeni pomiędzy liniami i na skrzydłach, co były skutkiem słabej dyspozycji Wanyamy i Dembele. Zatem choć obyło się bez zmian personalnych - to jak zauważył Klopp na konferencji pomeczowej - w drugiej połowie obrona Spurs wyglądała zupełnie inaczej. Zmiany taktyczne Pochettino pozytywnie wpłynęły na funkcjonowanie defensywy gości, ale nie powstrzymały dominacji Liverpoolu. Podobnie jak na początku spotkania, gospodarze rzucili się "Kogutom" do gardeł i podczas pierwszych pietnastu minut drugiej połowy, całkowicie stłamsili rywali. Z pewnością był to celowy zabieg Kloppa, który był świadomy mentalnej siły Spurs, która umożliwiła im zdobycie wielu punktów z pozycji zespołu przegrywającego.


Wspomniane powyżej zdominowanie rywala nie polegało na posiadaniu piłki (51-49% na przestrzeni całego spotkania), lecz zastopowaniu zapędów ofensywnych "Kogutów" już na ich połowie. Zaledwie 11 z 30 podań wykonanych przez Llorisa przekroczyło linię środkową boiska. Łatwo wywnioskować że, goście próbowali budować swój atak od własnego pola karnego. Okazało się to korzyścią dla gospodarzy, gdyż zarówno Alderwiereld jak i Dier mieli problemy z celnym wyprowadzeniem piłki. Sam angielski obrońca wykonał aż 11 niedokładnych podań i zaliczył zaledwie jeden odbiór.


Kluczem skutecznej pracy defensywnej ofensywnych graczy Liverpoolu był nie tylko doskok do słabo grających piłką obrońców, ale także odcinanie od gry środkowych pomocników. Zarówno Wanyama jak i Dembele byli kluczowymi zawodnikami w ostatnich meczach Tottenhamu i umożliwiali bardziej kreatywnym zawodnikom grę bliżej bramki przeciwnikami. W spotkaniu na Anfield Kenijczyk wykonał zaledwie 10 celnych podań w strefie ataku, zaś Belg 4 (!). Choć Dembele nie wykonał żadnego kluczowego zagrania, to i tak był najlepiej dryblującym graczem gości – co podkreśla bezradność linii ofensywnej Tottenhamu.

Na przedstawionej grafice widzimy obrońcę Spurs z piłką, który nie ma wielu możliwości do wyprowadzenia piłki. Wysoko ustawieni ofensywni gracze Liverpoolu uniemożliwiają rozegranie piłki przez boki obrony, zaś zarówno Dembele i Wanyama mają nieopodal siebie 3 odpowiedników gospodarzy, którzy tylko czekają na zagranie piłki do któregoś z nich, by znów zaatakować zdecydowanym pressingiem i odzyskać piłkę. Pewności środkowej strefie dodawali z pewnością nadzwyczajnie skuteczni defensorzy, którzy notowali bardzo solidny występ. Grający w zastępstwie Lovrena – Lucas, aż sześciokrotnie powstrzymał ataki Tottenhamu. Niewiele gorzej w tym elemencie zaprezentował się Matip, który kończył akcję gości pięciokrotnie. Duet stoperów całkiem nieźle prezentował się także w pojedynkach główkowych, gdyż wygrał 4 z 6 starć.

60'-75' Próba ataków Tottenhamu

Po boiskowej dominacji, którą w pierwszych fragmentach drugiej połowy zaprezentowali podopieczni Jurgena Kloppa, przyszedł moment chwilowego chaosu na boisku. Wiele stałych fragmentów gry i kilka interesujących akcji zaprezentowanych przez Spurs.


Zdarzało się to rzadko, ale kiedy już miało miejsce – zawsze było groźnie. Mowa tu o ominięciu drugiej linii Liverpoolu, która ustawiona była bardzo wysoko. W tym przypadku pomocnicy Tottenhamu zdołali przedrzeć się przez środkową część boiska przy pomocy Kane'a, który swobodnie minął dwóch rywali. Na ilustracji widzimy sytuację 3 na 4, gdyż zarówno Lallana jak i Wijnaldum byli spóźnieni. W tej sytuacji Matip wyskoczył z bloku defensywnego i musiał zatrzymać Eriksena faulem, który przypłacił żółtym kartonikiem. Szczęśliwie dla gospodarzy, Tottenham rzadko był w stanie dojść z piłką tak blisko bramki Mignoleta, a nawet gdy się to działo, podopieczni Pochettino wybierali złe rozwiązania. Próbą zmiany zaistniałej sytuacji było wprowadzenie Winksa za Eriksena.

Młody Anglik cofnął się do środkowej strefy boiska, by wesprzeć bardziej doświadczonych kolegów w rozegraniu piłki. Jednocześnie ruch ten umożliwił przesunięcie nieco wyżej najaktywniejszego piłkarza gości – Demebele. Zmiana ta nie przyniosła jednak zamierzonego efektu, bowiem Winks wykonał zaledwie 12 podań, zaś tylko jedno z nich skierowane zostało do strefy ataku. Po zmianie pozycji swojej gry nie poprawił również sam Dembele, który podobnie jak jego koledzy z ofensywy, był odcięty od gry.

Trio Lallana-Henderson-Wijnaldum wygrało w spotkaniu aż 17 bezpośrednich starć z rywalami, podczas gdy ich odpowiednicy z Tottenhamu zrobili to zaledwie pięciokrotnie. Obok słabej decyzyjności piłkarzy gości, to właśnie tak dobra dyspozycja środkowej strefy Liverpoolu umożliwiła taką dominację na murawie.


Tottenham próbował również swoich sił w kontrataku – nawet w tym obszarze dominowali gospodarze. Na powyższej ilustracji widzimy próbę wyprowadzenia akcji przez Dele, która nie miała szans na powodzenie, gdyż Clyne był asekurowany przez Hendersona, zaś Son miał za sobą trzech defensorów Liverpoolu. W dalszym planie widać również Wijnalduma, która sprawnie wraca z pomocą defensywną. Niemal każda próba skontrowania gospodarzy wyglądała w ten sam sposób – niewielu atakujących, zbyt wielu broniących i w rezultacie akcje kończyły się fiaskiem.


W omawianym fragmencie gry próbkę swojego pressingu zaprezentowali również goście. Mamy przykład wyprowadzenia piłki przez Clyne'a, który jest zmuszony do wybycia futbolówki. W przypadku Liverpoolu nie było to jednak kłopotem, gdyż w zależności od strony rozgrywania ataku, na połowie Spurs zawsze zostawało minimum 2 dynamicznych zawodników gospodarzy, którzy sprawiali wiele problemów defensywie ekipy Pochettino.

75'-90' Przejęcie kontroli nad meczem przez LFC

Po okresie, kiedy to Tottenham znajdował się "na fali" i bezskutecznie próbował wrócić do gry, do głosu z powrotem doszli gospodarze, którzy dobrze rozgrywali piłkę, zyskując cenne sekundy. Szczególnie istotni okazali się dobrze wyszkoleni technicznie zawodnicy, którzy umożliwili długie utrzymywanie się przy futbolówce na połowie gości. Zadanie to stało się jeszcze łatwiejsze, kiedy na boisku pojawił się Janssen, który wraz z Dele i Kane nie brał udziału w grze obronnej.

Pod koniec meczu Tottenham zrezygnował z gry środkiem boiska i po pojawieniu się na murawie Janssena, podopieczni Pochettino zdecydowali się na grę bokami. Pozornie na skrzydłach było wiele wolnego miejsca, w praktyce jednak Walker (przy piłce), zostanie zaraz zaatakowany przez Lallane i Milnera, którzy uniemożliwią mu dośrodkowanie. Nawet w przypadku udanej wrzutki, w polu karnym i przed nim, przewagę liczebną mają zawodnicy Liverpoolu, którzy są przygotowani na taki wariant gry gości.

Co godne podkreślenia, boczni obrońcy "The Reds" byli wyjątkowo skuteczni w odbiorze piłki – Milner czterokrotnie odzyskał futbolówkę, natomiast Clyne okazał się najlepszy w tym względzie i aż pięciokrotnie czysto odbierał piłkę. Szczególnie istotne było również unikanie fauli w niebezpiecznych strefach, by nie ułatwiać gościom dostępu w pole karne Mignoleta. Niestety, nie zawsze się to udawało. Liverpool popełnił 14 przewinień, z czego 3 z nich bezpośrednio umożliwiały niebezpieczne dośrodkowania w pole karne. Trzeba jednak podkreślić, że o ile Mignolet słabo prezentował się w grze nogami (zaledwie 6 z 12 podań trafiło do adresata), to jego występ na przedpolu należy uznać za bardzo pozytywny. Pewnie interweniował przy wszystkich sytuacjach, które tego wymagały.


Kolejnym przykładem akcji Tottenhamu (jednej z dwóch w ostatnich 15 minutach), jest sytuacja, kiedy goście przedarli się środkiem boiska. Wynikało to głównie ze złego ustawienia pomocników, którzy nie zdążyli wrócić po przeprowadzanej akcji ofensywnej na połowie gości. Na ilustracji widzimy jednak solidnie ustawioną linię defensywną, która uniemożliwia zagranie zarówno do Janssena jak i Kane. Wolna strefa – podobnie jak w wyżej wspomnianych sytuacjach – pojawia się przy bocznej strefie boiska, która jednak w momencie zagrania, znów może stać się strefą zamkniętą.

Kontrola nad spotkaniem w wykonaniu Liverpoolu nie polegała na bezcelowym posiadaniu piłki czy ciągłym szturmowaniu bramki Llorisa, lecz na sumiennej grze i zapobieganiu groźnym sytuacjom ze strony Tottenhamu. Udawało się to zarówno na połowie gości, ale – jak widać na powyższych ilustracjach – również pod bramką Mignoleta. W sobotnim starciu "The Reds" wyróżnili się nie tylko indywidualnymi popisami, ale przede wszystkim imponującym kolektywem, który prezentował wysoką formę zarówno w defensywie, jak i ofensywie.

PODANIA 420-416
PODANIA W STREFIE ATAKU 184-106
DOŚRODKOWANIA 22-13
POSIADANIE 51-49 (%)
PRÓBY STRZELECKIE 17-7
Analizę współtworzył @polik96

Autor: Gall Dodano: 13.02.2017

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON