Analiza taktyczna meczu z Sunderlandem

Mimo tragicznej postawy w Lidze Europy, Liverpool na krajowym podwórku systematycznie odrabia punkty stracone w pierwszej połowie sezonu i nadrabia dystans do czołówki. Po zwycięstwie nad United Liverpool przyjechał na Stadium of Light aby zmierzyć się z ekipą Sunderlandu.

Zespół prowadzony przez Steve'a Bruce'a, który w tym sezonie potrafił ograć 3:0 Chelsea na Stamford Bridge, od kilku tygodni znajduje się w wyraźnym dołku. Jeszcze sześć kolejek temu Sunderland znajdował się na doskonałej, szóstej pozycji, jednak od tamtej pory Czarne Koty zdołały wywalczyć zaledwie jeden punkt i w ligowej tabeli zostały wyprzedzone przez Liverpool, Everton i Bolton. Z powodu topniejącej przewagi nad strefą spadkową menadżer Sunderlandu zdecydował, że priorytetem w meczu z Liverpoolem będzie uniknięcie porażki. Podobny pomysł miał Kenny Dalglish – obaj trenerzy ograniczyli do minimum ilość zawodników dobrze czujących się na skrzydle dając kibicom możliwość oglądania 90 minut klinczu rozstrzygniętego przez indywidualne błędy obrony Sunderlandu, błąd sędziego liniowego i błysk geniuszu Suareza.



Początek meczu należał do zespołu gospodarzy, którzy zagrali wysokim pressingiem nie pozwalając graczom z Anfield na budowanie ataków pozycyjnych. Chwilowe cofnięcie Suareza wystarczyło jednak aby odeprzeć pozbawione zdecydowanego wsparcia bocznych obrońców ataki Sunderlandu.



Dwie zmiany wymuszone przez kontuzję nieco ostudziły zapędy Czarnych Kotów ale Liverpool również nie zamierzał się odkrywać – ofensywny kwartet złożony z Carrolla, Suareza, Kuyta i Meirelesa (czerwoni) atakował sporadycznie i stłoczony na małej przestrzeni próbował głównie gry kombinacyjnej. Podobnie jak w przypadku podopiecznych Bruce'a, boczni obrońcy (żółci) niezbyt chętnie włączali się do ataków, preferując raczej zabezpieczenie tyłów.



W rezultacie w całym meczu graczom obu drużyn w sumie zaledwie sześciokrotnie udało się celnie dośrodkować piłkę w pole karne przeciwnika. O ile mała liczba wrzutek w okolice bramki Reiny jest powodem do zadowolenia tak zaledwie dwa celne dośrodkowania przez 90 minut w pole karne Sunderlandu to zbyt mało aby wykorzystać potencjał Carrolla. A jeśli tak, to dlaczego nie potrafimy w pole karne przeciwnika dośrodkowywać częściej?

Zalecenia trenera hamującego zapędy bocznych obrońców pod bramkę przeciwnika to jedna strona medalu, którą uzasadnić dość łatwo – szybkie kontry w wykonaniu Gyana, Welbecka i Sessegnona to nie jest coś, co menadżer drużyny przeciwnej chciałby oglądać. A jeśli bocznych obrońców brak, to dlaczego zamiast skrzydłowego na boku pomocy wystawiany jest pomocnik środkowy? Kiedy Roy Hodgson zaczął wystawiać sprowadzonego z FC Porto Meirelesa na skrzydle wielu kibiców pukało się w czoło. Kiedy podobny manewr zaczął stosować sam Dalglish, wypada się zastanowić co jest tego przyczyną.

Meireles od momentu przejęcia zespołu przez Kenny'ego błyszczał formą zdobywając bramkę za bramką. Doskonała technika, umiejętność szybkiej gry z pierwszej piłki i ciąg na bramkę pozwoliły mu na zdobycie pięciu bramek w sześciu spotkaniach. W każdym z tych spotkań Raul grał za napastnikiem (bądź napastnikami) jako ofensywny pomocnik, mając za plecami kolejnych dwóch środkowych pomocników. Innymi słowy jego rola w defensywie była tak ograniczana jak tylko pozwalała na to sytuacja na boisku. Jak pokazało rewanżowe spotkanie ze Sportingiem Braga, kiedy Portugalczyk ustawiany jest na środku pomocy i sam musi podjąć się rozbijania ataków rywali, jego efektywność znacznie maleje. Nie dość, że Meireles preferuje grę bezkontaktową, szukając raczej przechwytów niż walki o piłkę 1 na 1, to jeszcze unika gry wślizgiem i jakiejkolwiek walki o górne piłki. W ostatnich pięciu meczach ligowych wygrał zaledwie jeden pojedynek główkowy (na trzy próby) oraz trzy zwykłe starcia o piłkę (na sześć prób), co jest wynikiem bardzo mizernym. Wszystkie jego zagrania z ostatnich pięciu ligowych spotkań, które statystycy z OptaSports sklasyfikowali jako walka o piłkę przedstawić można na dwuminutowym filmiku zmontowanym przez redaktora Piotrka:



Raul to piłkarz genialny w ofensywie, jednak w lidze angielskiej, która z kontaktowości słynie, trener nie może sobie pozwolić na powierzanie środka pola zawodnikowi tak słabemu w obronie. A chcąc grać dwójką w ataku, czwórką w obronie i jednocześnie nie przegrać walki w środku, miejsca dla takiego gracza można szukać tylko na boku pomocy.

Autor: DWT-Adas Dodano: 24.03.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u