Analiza taktyczna meczu z Man United

Charles Reep, Charles Hughes i Graham Taylor, zwolennicy bardziej bezpośredniej drogi do bramki przeciwnika poprzez mniejszą ilość podań, pozwolili sobie na szyderczy uśmiech przy golu Liverpoolu, gdy piłka powędrowała od Pepe Reiny przez Andy'ego Carrolla do Dirka Kuyta.

Mimo, iż Manchester United zdecydowanie częściej był przy piłce, Liverpool szczelnie chronił całą szerokość swojego pola karnego.

Często mówi się, że lepszy zespół przegrał. Ale co to znaczy lepszy zespół? Czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Ten mecz doskonale zilustrował, że przewaga w posiadaniu piłki niekoniecznie gwarantuje sukces, chyba że wyższość zespołu w tym aspekcie bezpośrednio przekłada się na stworzone szanse strzelenia gola i ich faktyczne zdobycie. Liverpool zasługuje na uznanie za jasny plan i filozofię gry oraz trafne zmiany zawodników w odpowiednim czasie.

Jamie Carragher, Jordan Henderson i Steven Gerrard odparli Michaela Carricka, Ryana Giggsa i Paula Scholesa, którzy rządzili w środku boiska. Z ich agresywną grą i ruchem posiadali znacznie częściej piłkę. Środkowi Liverpoolu nie dali wciągnąć się w pułapkę grania zbyt wysoko, aby nie pozwolić Scholesowi i Giggsowi na grę za nimi.

Liverpool nie skupiał się na zaburzeniu rytmu podań MU polegając na swoim zdyscyplinowaniu w defensywie i grając z kontry. Kiedy Daniel Agger wyskoczył najwyżej, aby wyprowadzić Liverpool na prowadzenie w pierwszej połowie, to nie zmieniło to dalszego wyglądu przebiegu gry. Jedynie środkowi United staranniej i ostrzej wspomagali Antonio Valecia’ę, który wraz ze wspomagającym go Rafaelem da Silva’ą, tworzył zagrożenie pod bramką LFC. Patric Evra nie zważając na pieśni kibiców Liverpoolu, szarżował w ataku tak zaciekle, że Steward Downing był zmuszony wrócić głęboko, by wspomóc Martina Kelly’ego. Kiedy udało się zniwelować przewagę United w posiadaniu piłki, Liverpool grał prawie w formacji 4-5-1.


Pomocnicy Liverpoolu przeczekali okres, w którym zawodnicy United umiejętnie utrzymywali się przy piłce. Pozostali zdyscyplinowani, aż do otwarcia gry po godzinie.[do grafiki]

United mieli pod kontrolą sytuację na boisku, ale przejęcia i odbiory Liverpoolu pozbawiły gości wielu szans na gola. Reina w pierwszej połowie nie miał wiele pracy, a jego koledzy kontratakowali i utrudniali United rozgrywanie piłki. Wspaniałe wyrównanie Park Ji-Sunga było jedyną nagrodą za ich dominację.

Aby zniwelować optyczną przewagę ruchliwych przeciwników, Kenny Dalglish czekał cierpliwie, aż w końcu wprowadził bardziej kreatywnego Charliego Adama i energicznego Dirka Kuyta w połowie drugiej części spotkania. Carragher, który został zmieniony, rozsądnie grał z tyłu i nie dał wyprowadzić się daleko od swojego pola karnego. Gerrard bardziej defensywny niż zwykle, nie wpłynął znacząco na przebieg meczu, ale grał według planu Dalglisha.

Widać było więcej inicjatywy w ataku dzięki szybkości Craiga Bellamy'ego, który wszedł na boisko kilka minut później. Timing Liverpoolu był perfekcyjny. Andy Carroll miał więcej wsparcia i United, który do tej pory czuł się komfortowo, został wytrącony z równowagi. Ferguson odpowiedział, wprowadzając Javiera Hernándeza w miejsce Scholesa, aby również grać systemem 4-4-2, ale impet był po stronie gospodarzy.

United może czuć się źle po przegranym meczu, ale przewaga w posiadaniu piłki musi być zamieniona na gole.

źródło: The Guardian

Autor: Azarus Dodano: 31.01.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u