5 wniosków z derbów na Wembley

Serwis Zonal Marking przedstawia analizę taktyczną sobotniego derby Merseyside, w którym Liverpool odrobił straty z pierwszej połowy i po raz trzeci w tym sezonie zwyciężył Everton, tym samym zapewniając sobie awans do finału Pucharu Anglii.

Kenny Dalglish postawił na Andy’ego Carrolla na szpicy, ustawiając Luisa Suareza zaraz za nim. Jordan Henderson zaczął na prawej stronie czteroosobowej pomocy. Jamie Carragher wystąpił na środku obrony, podczas gdy Daniel Agger zajął miejsce Jose Enrique na lewej stronie tej formacji.

David Moyes wystawił Magaye Guaya na lewej stronie pomocy, Darrona Gibsona w środku pola a Philla Nevilla na prawej obronie.

Ogólnie rzecz biorąc, mecz był raczej słaby technicznie – gole padały po dwóch olbrzymich błędach obrony i po stałym fragmencie gry. Mimo to, było w nim kilka rzeczy godnych uwagi…

1. Przerwanie partnerstwa w obronie

Wprawdzie Jose Enrique nie popisał się dobrą formą w drugiej części sezonu, ale występ Aggera w jego miejsce był niespodzianką. Ten ruch Dalglisha sprawdził się w zasadzie bez zarzutu, Duńczyk ustawiał się bardzo blisko środkowych obrońców, co okazało się bardzo skuteczne przeciwko Leonowi Osmanowi, szukającemu okazji do wbicia się w formacje obronne.

Niestety konsekwencją decyzji trenera Liverpoolu była gra Carraghera obok Martina Skrtela. Anglik wniósł wiele doświadczenia do defensywy (pomocnego zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę rezerwową obsadę bramki) i nadal posiada wystarczające umiejętności ale nie da się ukryć, że najlepszym partnerstwem w linii obrony mogą popisać się Agger ze Skrtelem. Przerwanie tego łańcucha przez Dalglisha było trochę dziwne. Wprawdzie Agger ostatnio był kontuzjowany, a Carragher stosunkowo często grał u boku Martina Skrtela, ale prawda jest taka, że ich wspólne występy zbiegły się w czasie z porażkami z QPR, Wigan, Newcastle, Arsenalem, oraz z remisem u siebie z Aston Villą.

Błąd, który doprowadził do gola Evetonu i dobitnie podsumował brak porozumienia na środku obrony, może dać Dalglishowi do myślenia, przez co będzie mniej skłonny do rozdzielania pary Skrtel – Agger.

2. Suarez wchodzi w lukę

Najciekawszym obszarem na boisku w pierwszej połowie był sektor lewej obrony Evertonu. Dalglish nie zdecydował się na Dirka Kuyta ale na Hendersona, który zachowuje się na boisku w zupełnie inny sposób niż Holender. Nie grał wysoko, próbując zejść w kierunku bramki ale ustawiał się głębiej starając się operować piłką w głębi pola.

Baines uwielbia trzymać się blisko przeciwnika. Zazwyczaj ma wyznaczoną dużą strefę do pilnowania. Tym razem trzymając się Hendersona często zapuszczał się daleko od swojej pozycji, zostawiając Sylvaina Distina samego z Luisem Suarezem grającym po prawej stronie boiska. Było oczywiste, że Liverpool będzie budował akcje po prawej stronie, ponieważ Carroll najczęściej przebywał głęboko w polu karnym, ciągle angażując Johny'ego Heitingę.

Podobnie jak pierwsza bramka, druga także była objawem głębszego problemu. Wpuszczenie Suareza w lukę było oczywistym ruchem ze strony Liverpoolu – w zasadzie ta część boiska była jedynym obszarem, gdzie gra obu zespołów wyglądała dobrze. We wczesnej fazie meczu Urugwajczyk został w niej złapany na minimalnym spalonym, następnie Distin otrzymał żółtą kartkę za faul na nim co spowodowało rzut wolny na skraju pola karnego. Za każdym razem Suarez operował w luce pomiędzy zawodnikami Evertonu na lewej stronie ich obrony, a nie na jej środku.

Odciąganie Bainesa przez Hendersona nie powinno być niedoceniane. Kiedy Downing grał na jego pozycji, Baines ustawiał się znacznie głębiej i bliżej środkowych obrońców, aby zmusić go do używania słabszej, prawej stopy. Sprawiło to problemy ofensywie Liverpoolu, chociaż skrzydłowemu udało się kilka razy dobrze dośrodkować z tej pozycji.



3. Cierpliwość w środku pola opłaciła się

Darron Gibson i Jay Spearing być może nie okazali się bohaterami meczu ale w tym chaotycznym spotkaniu obaj spisali się dobrze, przerzucając ciężar gry z jednej strony boiska na drugą i włączając bocznych obrońców do gry.

4. Zamiana Cahilla z Fellainim

Po wyrównującej bramce Liverpoolu, Moyes zamienił pozycjami Fellainiego i Cahilla – od tej pory pierwszy z nich grał blisko Nikicy Jelavica, a drugi nieopodal Gibsona. Ten ruch nie pomógł Evertonowi w żadnym aspekcie. Fellaini wprawdzie popisał się świetnym zagraniem do Jelavica ale swoją postawą sprawił, że ich gra stała się zbyt bezpośrednia. Tymczasem Cahill nie zdołał zapewnić swojej drużynie spokoju w środku pola, przez co straciła ona tam przewagę.

5. Problem Evertonu z lewą obroną

Baines zszedł z boiska w późnej fazie spotkania trzymając się za udo a zaraz potem Craig Bellamy zastąpił Downinga. Prawdopodobnie jest to tylko zbieg okoliczności a nie celowe działanie, tym niemniej energia Walijczyka okazała się kluczowa w wyprowadzeniu Liverpoolu na prowadzenie w końcówce meczu.

Przy stanie 2-1 Moyes zastąpił Bainesa napastnikiem Victorem Anichebe, nie kłopocząc się załataniem dziury na lewej stronie. Mógł to zrobić na przykład Phil Neville, Seamus Coleman przeszedłby wtedy na prawą obronę. Zamiast tego, zespół grał przez kilka minut bez lewego obrońcy, co skazywało Distina na pilnowanie jeszcze większego obszaru. To nie powinno mieć znaczenia przez cztery minuty gry ale warto zauważyć, że Liverpool utrzymywał piłkę bez problemu dochodząc do prawego rogu boiska, a Luis Suarez wypracował stamtąd Maxiemu Rodriguezowi otwartą sytuację strzelecką.


Michael Cox, zonalmarking.net

Autor: PiotrekB Dodano: 16.04.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u