Analiza taktyczna meczu ze Stoke

Liverpool kontynuował słabą formę na Anfield osiągając w meczu ze Stoke zaledwie bezbramkowy remis. Piłkarze the Reds musieli zmierzyć się z typowo siłową grą drużyny gości, która pozostawała bardzo zdyscyplinowana przez całe spotkanie. Zdominowanie posiadania piki nie przełożyło się na wykorzystanie i tak nielicznych okazji strzeleckich.

Formacje


Liverpool po rozczarowującej porażce z Udinese w rozgrywkach Ligi Europy powrócił do wyjściowej jedenastki z meczu przeciwko Norwich wygranego 5-2, będącego ich pierwszym ligowym zwycięstwem w tym sezonie.

Stoke wyszło na boisko w niezmienionym kształcie w porównaniu z ich poprzednim spotkaniem w Premier League. Zawodnicy ustawili się w formacji 4-5-1, a Charlie Adam, były zawodnik Liverpoolu, zajął najbardziej wysuniętą pozycję w pomocy.

Niechlujny Sahin

Gospodarze zaczęli mecz bardzo niedbale, próbując sprostać intensywnej i fizycznej grze piłkarzy Stoke.

Z trójki pomocników Liverpoolu zarówno Steven Gerrard jak i Nuri Sahin nie grzeszyli dokładnością i łatwo oddawali piłkę. Podczas całego meczu Gerrard zanotował 104 kontakty z futbolówką, stracił ją 36 razy, a Sahin zaliczył 59 kontaktów i 16 strat.

Trzeba zauważyć, że Sahin nie radził sobie zwłaszcza w początkowej fazie spotkania. W pierwszych dwudziestu minutach dwukrotnie stracił posiadanie, pozwalając Stoke na oddanie strzałów na bramkę the Reds, co wymusiło na Reinie interwencje.

Drugim przejawem niechlujstwa Liverpoolu były próby rozpoczynania gry od linii obrony. Na lewej stronie boiska Glen Johnson i Raheem Sterling wspólnymi siłami odebrali piłkę Waltersowi. Ładna kombinacyjna gra i wymiana 12 podań umożliwiła gospodarzom przeniesienie ciężaru akcji na prawą stronę pola.


Andre Wisdom podał piłkę do Martina Skrtela i odbił w kierunku linii bocznej. Słowak przekazał piłkę Reinie i razem z Aggerem przesunęli się na boczne krańce pola karnego, aby rozciągnąć grę i tym samym odciągnąć przeciwnika ze środkowej strefy boiska.

W momencie, gdy środek pola był już wolny, a Crouch, Adam, Kightly i Walters zajęli się pogonią za obrońcami Liverpoolu, Sahin wykazał się kompletnym brakiem świadomości taktycznej.

Na tym etapie Nzonzi próbował kryć Joe Allena. Walijczyk inteligentnie przesunął się w prawo zamieniając się pozycjami z Sahinem jednocześnie odciągając pomocnika Stoke, aby Reina mógł zagrać piłkę do środka. Jednakże Turek najwyraźniej myślał zbyt wolno i nie wszedł w stworzoną dla niego przestrzeń. Sprawiło to, że nie przyjął dobrze podania od bramkarza, natomiast przeciął je Nzonzi, który natychmiast zwietrzył dogodną okazję. Piłka spadła pod nogi Kightly'ego, po chwili zawodnik gości próbował przelobować bramkarza, a ten musiał ratować sytuację przerzucając futbolówkę nad poprzeczką. Reina był wściekły, z furią gestykulował w stronę Sahina krzycząc, co powinien zrobić w takiej sytuacji.

W późniejszej fazie meczu Turek pokazał kilka dobrych kombinacyjnych akcji, ale nie miał takiego wpływu na grę, jak w meczach z West Bromem i Norwich.

Elastyczna obrona Stoke

Stoke City zdobyło reputację jednego z najtrudniejszych zespołów do pokonania w Premier League. Grają fizyczny futbol i skupiają się na długich piłkach, ale także są bardzo zdyscyplinowani. Trzeba przyznać im, że swoje założenia wykonują znakomicie.

Liverpool w przeciągu lat miał kłopoty z ich twardą obroną, tym razem nie było inaczej. Rodgers ostatnio krytykował swoich graczy za brak krycia groźnie wbiegających rywali. Stoke po prostu pokazało, czemu tak ciężko ich pokonać.

Najważniejszą rolę odegrały dwa czynniki: elastyczność obrony przy szerokich akcjach, oraz umiejętność do zmniejszania pola gry.

Szeroka gra

W zasadzie większość zespołów stosuje krycie strefowe w szerokich partiach boiska, ale Stoke należy do wyjątków i używa tam krycia jeden na jednego.

Krycie strefowe generalnie oznacza, że kiedy boczny obrońca włącza się do ataku, a skrzydłowy schodzi do środka, skrzydłowy i boczny obrońca drużyny broniącej się wymieniają się zawodnikami do pilnowania. A więc boczny obrońca od tej pory kryje bocznego obrońcę rywali, a skrzydłowy skrzydłowego.

Stoke robi to w inny sposób, skrzydłowy kryje swojego przeciwnika, kiedy ten tylko wychodzi do przodu.



Wymaga to niesamowitej dyscypliny i wytrzymałości od szeroko grających graczy, którzy muszą regularnie biegać tam i z powrotem za swoim zawodnikiem.

Ściśnięta obrona

Niektórzy sądzą, że Stoke 'parkuje bus' podczas obrony, ale to nie najlepiej pasuje do ich intensywnego pressingu w głębi pola. Możemy śmiało powiedzieć, że zespół Tony'ego Pullisa posiada niesamowitą zdolność do zmniejszania pola gry poprzez sformowanie małej, kompaktowej jednostki poruszającej się po boisku w zależności od położenia piłki. Dla takich zespołów takich jak Liverpool, które grają szybkimi, krótkimi podaniami, oznacza to ciągły, nieustający pressing.

To również wymaga niezwykłej dyscypliny.

Sytuacje Liverpoolu

Dwie najlepsze szanse the Reds miały miejsce w drugiej połowie, każda z nich wykorzystała nastawienie Stoke.

Pierwsza i prawdopodobnie najlepsza okazja meczu przypadła w udziale Glenowi Johnsonowi. W tej sytuacji Liverpool wykorzystał wąskie ustawienie zespołu gości na swoją korzyść.

Gospodarze wywalczyli rzut rożny nieopodal środkowej linii boiska, po prawej stronie. Stoke natychmiast ruszyło do przodu i ścisnęło przestrzeń gry tak bardzo, jak tylko było to możliwe. Opanowani the Reds wydostali piłkę z tej strefy.


Andre Wisdom zagrał ją do Stevena Gerrarda, a ten posłał 35 metrowe przekątne podanie za prawą stronę obrony gości. Sterling zszedł do środka tym samym ściągając za sobą Camerona. Stworzyło to ogromną przestrzeń dla Glena Johnsona, który wbiegł w nią za plecami obrońców na pełnej prędkości. Walters wprawdzie obserwował całą sytuację, ale był fatalnie ustawiony. Nie był też świadomy, gdzie konkretnie znajduje się piłka. Pozwoliło to Johnsonowi na szybką reakcję, wyskoczenie mu za plecy, a następnie na opanowanie futbolówki i strzał na bramkę. Jednak obrońca Liverpoolu przestrzelił, możemy to zapisać na konto Waltersa, który za nim pobiegł i nie dał mu chwili spokoju. Można powiedzieć, że mimo wszystko wykonał swoje zadanie w obronie.

Drugą szansę stworzył dla siebie Luis Suarez, udało mu się to dzięki jego znakomitym umiejętnościom.


Po głębokim zejściu do środka pola i otrzymaniu tam piłki, Suarez dostał się pomiędzy Shawcrossa (śledzącego go aż od linii obrony) i Nzonziego. Gdy odebrał podanie, przepuścił futbolówkę pod nogami zostawiając w tyle przeciwników bez jednego dotknięcia piłki.

W szarży na bramkę przeciwnika towarzyszyli mu Suso, Sterling, Gerrard i Sahin. Urugwajczyk przedryblował pod pole karne obok obrońców Stoke, którzy cofnęli się grając na zwłokę.


Należy zaważyć znakomite poruszanie się Stevena Gerrarda. Gdy Suarez prześliznął się do przodu (od lewej strony do środka), kapitan wbiegł od wewnątrz w przestrzeń po prawej stronie obrony gości, powodując zamęt w defensywie. Zarówno Huth jak i Shawcross ruszyli w jego kierunku, aby go pokryć, sądząc, że najprawdopodobniej będzie celem podania Suareza, lub, że Urugwajczyk pobiegnie dalej w swoim kierunku. Ale napastnik Liverpoolu był na tyle inteligentny, że ściął do środka po zewnętrznej stronie obrony i oddał strzał. Na szczęście dla gości piłka minęła bramkę, a mecz skończył się bezbramkowym remisem.

Wnioski

Nie był to najlepszy występ the Reds, którzy ponownie zawiedli na swoim stadionie. Stoke wykonało ogromną pracę w niweczeniu wysiłków Liverpoolu próbującego grać piłką. Ciasno ustawiało swoich piłkarzy i przez całe spotkanie wywierało nacisk na zawodników gospodarzy grających szeroko.

The Reds poprawili grę w drugiej połowie, ale nie potrafili przełamać obrony przeciwnika. Zgarnęli tylko jeden punkt w sytuacji, gdy posiadanie piłki mogłoby wskazywać, że zasługiwali na ich komplet. Jednakże posiadanie musi przekładać się na sytuacje, które trzeba wykorzystywać. Właśnie w tym elemencie Liverpool dotychczas zawodzi.


http://katecohensoccer.wordpress.com

Autor: PiotrekB Dodano: 16.10.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u