Analiza taktyczna meczu z Newcastle

Liverpool nie wygrał w kolejnym ligowym meczu na własnym stadionie, ale występ zespołu mógł cieszyć kibiców. W walce z bardzo solidnym zespole znad Tyneside, Newcastle United, the Reds pokazali, że potrafią atakować z rozwagą i pomysłem.

Bezpośrednia gra Liverpoolu

Zespół Brendana Rodgersa grał w tym meczu bardzo bezpośrednio i się mu to opłaciło. Ważne jest, by odróżnić styl oparty na długich piłkach od bezpośredniego futbolu. Zapamiętamy z tego meczu, że Liverpool systemowo bardzo dobrze grał pomiędzy formacjami – obrona płynnie przenosiła akcje od obrony, a ta podawała je dalej do ataku. Wielką rolę odgrywał w tym Luis Suarez, który zanotował genialny występ przeciwko Srokom. Jego umiejętności i odpowiednie poruszanie się pozwalało mu na otrzymywanie piłki wprost od pomocy czy obrony, zawodnicy zogniskowani i krążący wokół niego byli w stanie stworzyć sytuacje dla the Reds.

Dobry przykład tej 'bezpośredniej gry' mogliśmy zaobserwować w pierwszej połowie.


Trzy podania pozwoliły Liverpoolowi na dostanie się za linię obrony Newcastle i oddanie strzału na bramkę. Kluczowe w tej sytuacji było tempo, z którym piłka przemieszczała się pomiędzy formacjami, dając szansę the Reds na wyciągnięcie obrońców przeciwnika. Najpierw, gdy Suso otrzymał piłkę, wyciągnął Santona w swoim kierunku - defensor ruszył ją odebrać młodemu Hiszpanowi. Pomocnik szybko podał do Sahina, który został szybko namierzony przez Colocciniego. Suarez wszedł w lukę za Santonem, a Turek natychmiast zagrał mu piłkę wykorzystując ustawienie zbliżającego się do niego obrońcy.

Wszystko zadziałało bardzo sprawnie, uzupełniło to polepszone umiejętności Liverpoolu do cierpliwego posiadania i budowania akcji od samej obrony. To może być zabójcza kombinacja – zespół, który spokojnie przetrzymuje piłkę, czeka na właściwą okazję i wykorzystuje ją z bezwzględną precyzją.

Utrata koncentracji

Koncentracja obrońców the Reds w tym sezonie nie stoi na najwyższym poziomie. Ponownie okazała się problemem, gdy zabrakło jej w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy spotkania. W tym czasie Newcastle wyszło na prowadzenie.


Hatem Ben Arfa był niekryty na prawym skrzydle, Jose Enrique okazał się być zbyt wolny, by się do niego zbliżyć. Hiszpan czekał, aż Sterling wróci z ataku i mu pomoże, ten czas pozwolił Ben Arfie na dostanie się w pole karne Liverpoolu. Ustawienie Enrique pozostawiło Francuzowi tylko drogę do linii końcowej i grę słabszą nogą, ale obrońca zostawił za sobą zbyt wiele przestrzeni. Kiedy Ben Arfa zasymulował wrzutkę i zawinął do środka, Enrique odwrócił się w w złą stronę, dając przeciwnikowi wystarczająco dużo czasu na jego przejście i podanie nad obrońcami w polu karnym.


Dośrodkowanie przeszło nad głowami większości graczy, ale zza ich pleców nagle wypłynął Yohan Cabaye, który pokonał z woleja Brada Jonesa umieszczając piłkę w siatce.

Liverpool mógł stracić następną bramkę, zwłaszcza po kilku błędach Stevena Gerrarda w ocenie sytuacji, ale chwila utraty koncentracji skończyła się wraz z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę.

Gol Liverpoolut

Wyrównujące trafienie autorstwa Luisa Suareza było pełnym kontrastu połączeniem prostoty z ekstremalną trudnością. Po odzyskaniu posiadania przez the Reds, Jose Enrique zagrał sześćdziesięciometrowe podanie do przodu. Wybiegający Urugwajczyk znalazł się pomiędzy środkowymi obrońcami i wtedy nastąpiła chwila magii. Bez zatrzymywania się Suarez zgasił piłkę klatką piersiową, przełożył piłkę nogą kiwając Tima Krula i umieścił ją w siatce. Idealna demonstracja niezwykłego talentu tego napastnika.


Liverpool miał kolejne szanse na wygranie meczu, Newcastle zostało na placu boju z dziesięcioma zawodnikami po odesłaniu do szatni Colocciniego, ukaranego czerwoną kartką za faul na nękającym go przez całe spotkanie Suarezie. Najlepsze dwie okazje przypadły młodym Jonjo Shelveyowi i Raheemowi Sterlingowi. Shelvey miał szansę na strzelenie gola niedługo po trafieniu Suareza, a Sterling zmarnował swoją chwilę przed zdjęciem z boiska Colocciniego.

The Reds ponownie szybko grali piłką. Joe Allen odzyskał posiadanie i podał do Suareza, który obrócił się i pokonał Colocciniego. Urugwajczyk podał do wchodzącego w pole karne Sterlinga, ten był w stanie strzelić, ale powrót Stevena Taylora sprawił, że zablokowany strzał nie trafił w bramkę.

Wnioski

Dwie wspaniałe bramki ustaliły wynik spotkania na 1-1. Liverpool był znacznie bardziej efektywny w wyprowadzaniu piłki do przodu i w intensywności gry. Będzie mu potrzeba tego znacznie więcej, ale jeszcze ważniejsze jest wyeliminowanie pomyłek w obronie. W tym sezonie the Reds są z pewnością na drodze do postępu.


http://katecohensoccer.wordpress.com

Autor: PiotrekB Dodano: 09.11.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u