Analiza taktyczna meczu ze Spurs

Spurs podjęli Liverpool na White Hart Lane, miejscu, gdzie zwycięstwa przychodzą im bardzo ciężko. Był to wyrównany mecz, w którym obie drużyny nie bały się atakować. Dwa gole w pierwszym kwadransie spotkania odcisnęły swoje piętno na całym jego przebiegu. Tottenham nie podejmował niepotrzebnego ryzyka i grał cofnięty - to dowód na to, ze Andre Villas Boas dojrzał jako menedżer. Jego zespół zgarnął trzy punkty i przerwał serię meczów the Reds bez porażki.

Składy


Dominacja Bale'a na skrzydle

Jednym z głównych powodów, z których Londyńczykom udało wygrać się to spotkanie było właściwe wykorzystanie umiejętności Garetha Bale'a. Obrońcy Liverpoolu nie mogli sprostać jego tempu. Co więcej, gdy the Reds desperacko próbowali odwrócić niekorzystny dla siebie rezultat, wielu ich graczy wychodziło na wysokie, ofensywne pozycje (zwłaszcza boczni obrońcy), a Bale odnajdywał dzięki temu olbrzymie połacie przestrzeni.


Jak widzimy na powyższym zdjęciu, Liverpool próbuje wrócić na pozycje, wszyscy piłkarze Czerwonych pilnują przeciwnika przy piłce, Defoe. Bale ma mnóstwo miejsca na otrzymanie od niego podania. W tej sytuacji jego strzał chybił, ale pozostawał ciągłym zagrożeniem dla drużyny gości. Po zdobyciu dwóch bramek Spurs nieco uspokoili grę. Gdyby tylko chcieli, mogliby z pewnością stworzyć kilka dobrych sytuacji opierając się na swoim walijskim skrzydłowym.

Wykorzystanie skrzydeł przez Tottenham

To właśnie szerokie strefy boiska okazały się miejscem, skąd przyszła zguba Liverpoolu. Boczni obrońcy i skrzydłowi rozciągali grę, a the Reds nie potrafili się z tym uporać. Jak wspomnieliśmy wcześniej, wyjście do przodu gości pozwoliło Londyńczykom na wykorzystanie powstałych luk.


Było to dość oczywiste podejście i kibice, eksperci, menedżerowie, piłkarze, wszyscy oni wiedzieli przed meczem, że Spurs wykorzystają skrzydła do atakowania Liverpoolu. Mimo to czytelna, wydajna gra Bale'a i Lennona na obydwu flankach wspomagana przez grających wysoko bocznych obrońców okazała się zbyt trudna dla the Reds.

Gol Lennona, błąd Downinga

Po raz kolejny wypad Bale'a lewą stroną boiska w pole karne, podczas którego minął obrońców stworzył sytuację bramkową. Ale temu z pewnością można było zapobiec.


Bale zagrał piłkę na daleki słupek. Downing pokazał, że nie jest profesjonalnym bocznym obrońcą. Jego prosty błąd kosztował Liverpool bramkę. Skrzydłowy the Reds skupił się na Bale'u i nie zablokował wchodzącego zza jego pleców Lennona, będącego dobre kilka metrów za nim w momencie, gdy Walijczyk otrzymał piłkę. Po dośrodkowaniu Downing nie ruszył się w kierunku dalszego słupka, lecz po prostu się zatrzymał, pozwalając Lennonowi na przechwycenie piłki i wepchnięcie jej do pustej bramki.

Dempsey i Defoe znajdują przestrzeń pomiędzy formacjami

Zarówno Clint Dempsey jak i Jermain Defoe mieli mnóstwo miejsca pomiędzy pomocą a obroną gości. Nikt nie był w stanie kryć Dempseya, gdy ten schodził w głąb pola. Pomocnicy starali się walczyć ze swoimi rywalami ze środka formacji Spurs, a środkowi obrońcy zajmowali się Defoe. Boczni obrońcy nie mogli przemieścić się na bardziej centralne pozycje, ponieważ musieli pilnować skrzydeł.



Powyższy obrazek pokazuje, jaką swobodą dysponował Dempsey, było to częścią planu AVB. Dembele również jest zawodnikiem, który instynktownie dąży do gry do przodu, takie wypady zdarzały się także Sandro. Miejscami obrona Liverpoolu miała przez nich poważne kłopoty.

Dempsey miał za zadanie przebywanie w tej strefie jako drugi napastnik bez krycia i dyktować grę w ostatniej tercji boiska. Nawet bez tego Spurs zdobyli dwa wczesne trafienia, które sprawiły, że nie musieli nadto się odsłaniać.


Na tym obrazku widzimy przykład sytuacji, w której Liverpool był skrępowany w obronie. Dempsey i Defoe zostali zostawieni bez krycia, mieli sporo miejsca w środkowej strefie. Pomoc the Reds była zajęta parą Sandro-Dembele, a środkowi obrońcy wybrali cofnięcie się, a nie napór do przodu.

Spurs utrudniają grę Liverpoolowi

Pomimo dużego posiadania piłki goście nie byli w stanie stworzyć nic ciekawego w ofensywie. Tempo Tottenhamu nie ograniczało się tylko do ataku, gospodarze poruszali się równie szybko w defensywie, błyskawicznie wypełniając luki pomiędzy graczami. Nawet gdy się cofnęli, to nadal nie 'zaparkowali busa' w polu karnym, ale stosowali pressing, odbierając piłkarzom Liverpoolu czas i miejsce na rozgrywanie piłki w środku pola.


Widzimy tu przykład efektywnego blokowania zawodników Liverpoolu przez gospodarzy. W przeciągu meczu mogliśmy zaobserwować sytuacje, gdy dwóch graczy Spurs pomagając sobie nawzajem odbiera piłkę zawodnikowi the Reds. Na powyższym zdjęciu mamy pokazaną sytuację 3 na 6. Drużyna AVB nie dała piłkarzom Rodgersa czasu przy piłce, co znacznie zwiększyło trudność tworzenia akcji.


To kolejny przykład wygrywania sytuacji przez Spurs za pomocą przewagi liczebnej. Wielu graczy kryje zawodników the Reds. Ten przy piłce jest bacznie obserwowany, a jego opcje podań już zostały namierzone. Działo się to dzięki tempu gry Tottenhamu, będącemu w stanie płynnie przerzucać piłkarzy z jednego końca boiska na drugi. Gdziekolwiek udawał się Liverpool, spotykał tam gracza w bieli.

Nacisk Liverpoolu w drugiej połowie

Po objęciu komfortowego prowadzenia w pierwszej połowie przez gospodarzy to Liverpool musiał atakować. Gospodarze mieli swobodę w wyborze obrony i rozbijania ataków the Reds, odpierając ich zapędy.

Boczni obrońcy i pomocnicy grali wysoko, stosując pressing i wymuszając błędy. Poniższa grafika pokazuje odbiory graczy Liverpoolu w przeciągu całego spotkania. Znaczna ich część miała miejsce na połowie przeciwnika.


The Reds naciskali w drugiej połowie, zdominowali również posiadanie piłki. Na nieszczęście dla nich nie byli w stanie zamienić tego na bramki. Choć ich idea pójścia do przodu i pressingu była słuszna, nie zdołali stworzyć niczego szczególnego.

Zależność od Suareza

To nie tajemnica, że Liverpool polegał głównie na Suarezie. Jest najlepszym strzelcem tego zespołu w Premier League (10 bramek), na drugim miejscu plasują się gole samobójcze (3). Ale the Reds nie zależą od Urugwajczyka wyłącznie w kwestii bramek. Napastnik kreuje okazje strzeleckie innym zawodnikom, włączając ich do gry, pozwalając im na swobodne poruszanie się itd. Efektywnie wykonuje pracę 4-5 piłkarzy ryzykując tym samym bycie przeładowanym obowiązkami. Kontuzja Suareza w tym momencie byłaby katastrofalna.


Powyżej widzimy mapę aktywności Urugwajczyka przeciwko Tottenhamowi. Nie tylko czasami schodził w głąb pola, ale wręcz ciągle tam przebywał. Było to powodowane jego frustracją spowodowaną nie otrzymywaniem podań, brał na siebie ciężar gry i sam rozgrywał piłkę. Nie trzeba wspominać, że w styczniu Liverpool jest zmuszony zakontraktować kilku piłkarzy, którą zdejmą nieco obowiązków z jego głowy.

Kluczowi gracze

Jednym z najlepszych zawodników na boisku był Gareth Bale, który dał Spurs zwycięstwo strzelając dwie bramki. Walijczyk wykonał fantastyczną pracę w nękaniu obrony gości, która nie potrafiła się mu przeciwstawić. Już w przeszłości drwiono z określania go mianem jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale fakty są takie, że gdy jest w formie, jest wyjątkowo trudnym przeciwnikiem.

Pominięcie Aarona Lennona byłoby nieuczciwe, rozegrał znakomity mecz na prawej flance. Ale graczem, którego ciężka praca została niezauważona okazał się Moussa Dembele. Belg powrócił po kontuzji i dał Tottenhamowi to, czego potrzebował, dodatkowe 'ostrze'. Były pomocnik Fulham został ustawiony na głębokiej pozycji, ale bardziej szukał okazji do ruszenia z piłką do przodu niż jej rozgrywania. Równie szybko wracał do swoich obowiązków defensywnych.

Z punktu widzenia Liverpoolu najbardziej rozczarowujący był występ Stevena Gerrarda. Kapitan do tej pory gra bardzo niekonsekwentny sezon, zaliczył kilka przyzwoitych spotkań, ale niektóre z nich to skończyły się po prostu horrorami w jego wykonaniu. Wielu kibiców zadaje sobie pytanie jaką rolę powinien pełnić. Mecz z Tottenhamem wydaje się dowodzić, że nie potrafi odnaleźć właściwego dla siebie miejsca na boisku.

Wnioski

Spotkanie w Londynie było takie, jakie wszyscy oczekiwali. Wyrównane, skupione na ataku, będące znakomitą wizytówką futbolu. Obaj menedżerowie są 'wychowankami' sztabu Mourinho, pokazali swój odważny charakter zachęcając swoje drużyny do śmiałości w ofensywie.

Spurs będą zachwyceni kolejnym zwycięstwem, osiągniętym po dwóch poprzednich wygranych, które z kolei miały miejsce po trzech porażkach z rzędu. Dla the Reds to kolejny rozczarowujący mecz i kolejne stracone punkty. Znaleźli się po nim w drugiej połowie tabeli, dopóki nie nastąpią niezbędne transfery będzie im się trudno z niej wydostać.


Grafiki pochodzą ze strony squwka.com


lfcts.com

Autor: PiotrekB Dodano: 11.12.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u