Analiza taktyczna meczu ze Świętymi

Liverpool pokonał ligowego beniaminka Southampton 1-0, mimo że występ the Reds był bardziej przekonujący niż końcowy wynik. Mecz nie był szczególnie skomplikowany, dominacji zespołu z Merseyside pomógł fakt, że goście okopali się z tyłu, a ich gra była bardzo niedbała. Gol zdobyty główką przez Daniela Aggera chwilę przed końcem pierwszej połowy wyprowadził Liverpool na prowadzenie, ale po nim dosłownie prosiło się o więcej.


Największą zmianą w składzie gospodarzy był Lucas Leiva – Brazylijczyk powrócił z trzymiesięcznego okresu leczenia kontuzji kolana, która sprawiła, że ominęła go cała druga połowa poprzedniego sezonu. Uwzględnienie go w wyjściowej jedenastce oznaczało zmianę ustawienia the Reds. Dwie 'osie gry' w formacji 4-{2-1}-3 ustąpiły miejsca jednej 4-{1-2}-3). W atakującej trójce znalazło też się miejsce dla Jonjo Shelveya.

Southampton wyszło na boisko w niezmienionym składzie w porównaniu do ich poprzedniego meczu z Norwich zremisowanego 1-1. Ich menedżer ustawił ich w formacji 4-4-1-1, każąc wycofać się i skupić na obronie. Pozwoliło to Liverpoolowi na bezproblemowe wyprowadzanie piłki z linii obrony i na zachowanie spokoju w defensywie.

Dominacja w ataku Liverpoolu

Jeśli chodzi o ofensywną stronę meczu to w pierwszej połowie wpłynęły na nią przede wszystkim dwie rzeczy: wola Southampton, by pozostać mocno cofniętym i chęć Liverpoolu do wychodzenia na wysokie pozycje. Jak dotąd w tym sezonie the Reds mieli kłopoty z przechodzeniem z ataku do obrony, zbyt wielu ich piłkarzy dało się łapać w głębi boiska, gdy drużyna traciła posiadanie piłki (zwłaszcza boczni obrońcy). Powrót Lucasa w oczywisty sposób pomógł Liverpoolowi w grze do przodu, ponieważ gracze mieli świadomość, że ktoś ubezpiecza ich z tyłu.

Ta tendencja dała się poznać od samego początku. Popatrzmy na dwie sytuacje, które zdarzyły się po sobie w przeciągu kilku chwil.


W pierwszej z nich długa piłka od Stevena Gerrarda dotarła do Suareza i doprowadziła w rezultacie do strzału Shelveya. Boczni obrońcy byli w stanie ruszyć do przodu udzielając wsparcia w ofensywie dzięki Lucasowi osłaniającemu dwóch środkowych obrońców.


Niedługo potem Liverpool miał kolejną dobrą okazję, ponownie z piłkarzami wybiegającymi do przodu. Johnson otrzymał piłkę na wolnej przestrzeni i podał ją do Suareza, który wbiegł za plecy młodego lewego obrońcy Shawa. Boczny obrońca the Reds popędził w pole karne, tak jak Gerrard, Shelvey i Allen. Dośrodkowanie Suareza odnalazło Johnsona przy bliższym słupku, ale the Reds mimo pięciu graczy w polu karnym i czającego się nieopodal Sterlinga nie potrafili wykorzystać tej szansy.

Jak wspominaliśmy poprzednio, wolność w grze do przodu została zapewniona dzięki powrotowi Lucasa, który pomimo wrażenia bycia nieco 'zaśniedziałym' w swoim pierwszym ligowym meczu po kontuzji był solidny w obronie a także w utrzymywaniu się przy piłce. Statystyki jego odbiorów i podań pokazują jakie olbrzymie znaczenie ma dla Liverpoolu, zarówno w przerywaniu akcji przeciwnika jak i dystrybucji piłki. Obie rzeczy wykonuje znakomicie.



Łatwo zauważyć płynność, z którą Liverpool grał w ostatniej tercji boiska. Atakująca trójka składająca się z Jonjo Shelveya, Luisa Suareza i Raheema Sterlinga pokazała sporą inteligencję w poruszaniu się, schodząc do środka lub rozciągając grę, by namieszać w głowach obrońców Southampton. Najbardziej 'płynni' byli Sterling z Shelveyem. Młodzi zawodnicy zamieniali się pozycjami, schodzili w głąb pola, a czasami przemieszczali na tą samą stronę boiska, by stworzyć przewagę w wybranym miejscu.

Płynność oraz chęć schodzenia w głąb boiska obu tych graczy pozwoliła bocznym obrońcom Liverpoolu na wypady do przodu, gdzie mieli dużo wolnej przestrzeni.


Na tym obrazku widzimy znakomity przykład takiej sytuacji z pierwszej połowy. Cofnięte Southampton starało się zwężyć swoją formację. Steven Gerrard, który był przy piłce miał bardzo dużo czasu i miejsca nieopodal linii środkowej boiska. Sterling zszedł w głąb pola lekko odciągając za sobą Shawa. Gerrard był w stanie posłać długie podanie pomiędzy Lallaną i Corkiem w kierunku wychodzącego za plecy tego ostatniego Glena Johnsona. W tym momencie Shelvey, Sterling, Suarez i Allen pognali w pole karne, ale wybicie piłki na wysokości bliższego słupka bramki przez powracającego Fonte zapobiegło strzeleniu bramki przez the Reds.

Pomimo stwarzania licznych sytuacji i uderzeniu w słupek przez Jonjo Shelveya, Liverpool wyszedł na prowadzenie dzięki trafieniu Daniela Aggera na chwilę przed gwizdkiem oznajmiającym koniec pierwszej połowy. Rzut wolny wykonany przez Luisa Suareza został zatrzymany przez poprzeczkę, piłka spadła do Johnsona, który dośrodkował w kierunku duńskiego obrońcy, a ten zamienił to na wspaniałą bramkę. Mimo to, najlepsza sytuacja Southampton miała miejsce tuż przed przerwą – strzał z dystansu Rickiego Lamberta zmusił Reinę do interwencji i wybicia futbolówki za słupek.

Druga połowa

Pomimo świetnego początku drugiej części spotkania w wykonaniu gości, Liverpool nadal dominował. The Reds stworzyli 21 sytuacji, próbowali strzelać 22 razy i uzyskali 63.9% posiadania piłki. Southampton grało bardzo cofnięte i starało się wyprowadzać kontry, o czym po meczu wypowiedział się Nigel Adkins:

Przybyliśmy tutaj po dobrej formie, ale poruszanie się po boisku Liverpoolu było tak dobre, że nie mogliśmy chwycić się gry. Musieliśmy się do tego trochę przystosować. Broniliśmy się o wiele głębiej i staraliśmy się grać z kontry.

Mimo że wynik pozostał niezmieniony dzięki charakterystycznej dla Liverpoolu niemożności wykorzystywania szans, gra gości była niezdarna i pozbawiona iskry. The Reds nie byli niczym zagrożeni i dominowali do samego końca. Jose Enrique, Luis Suarez i Raheem Sterling – wszyscy ci gracze mieli wiele okazji do wykończenia przeciwnika i definitywnego rozstrzygnięcia meczu na swoją korzyść.

Jednak spotkanie skończyło się tylko wynikiem 1-0, Liverpool zgarnął pełną pulę punktową. Po końcowym gwizdku gospodarze przesunęli się na 11 pozycję w tabeli, natomiast goście pozostali w strefie spadkowej, o punkt od siedemnastego Sunderlandu.


Kate Cohen


Wszystkie statystyki użyte w powyższym artykule pochodzą z Opta Stats Centre w EPLIndex.com.


eplindex.com

Autor: PiotrekB Dodano: 11.12.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u