Analiza taktyczna meczu z Sunderlandem

Po przekonywującym występie Liverpool odniósł zwycięstwo z Sunderlandem i zgarnął trzy punkty. Luis Suarez po raz kolejny zagościł na pierwszych stronach gazet, strzelając dublet i asystując przy golu Sterlinga. Obrona gości nie radziła sobie z inteligencją oraz poruszaniem się Urugwajczyka, zwłaszcza w głębszych rejonach boiska – w połączeniu z penetrującymi rajdami Hendersona znacząco przyczyniło się do wygranej the Reds.

Ustawienia


Miejsce w wyjściowej jedenastce cierpiącego z powodu kontuzji ścięgna udowego Jose Enrique zajął młody Andre Wisdom, ustawiony przez Rodgersa na prawej stronie obrony, na lewą przeszedł Glen Johnson. Jordan Henderson po raz kolejny rozpoczął spotkanie od pierwszych minut jako najbardziej wysunięty z pomocników.

Sunderland dokonał tylko jednej zmiany w składzie w porównaniu z poprzednim meczem z Tottenhamem przegranym 2-1. Danny Rose zastąpił Johna O'Shea. Czarne Koty ustawiły się w formacji 4-4-1-1, a Stephane Sessegnon został ustawiony zaraz za plecami Stephena Fletchera.

Mistrzostwo w poruszaniu się

Wiele już mówiono o Luisie Suarezie i tym, jak obrońcy w Premier League nie mogą sprostać jego ruchowi w głębsze i szersze rejony boiska. Urugwajczyk nie jest klasycznym, tradycyjnym statycznym napastnikiem ogniskującym atak. Zamiast tego numer 7 Liverpoolu ciągle się porusza, wyciąga obrońców z ich pozycji otwierając tym samym przestrzeń dla kolegów z ataku. Sunderland zaprezentował doskonały przykład jak nie bronić się przeciwko takim napastnikom: Cuellar i Kilgallon, dwójka środkowych obrońców gości, starali się go blisko kryć i fizycznie zdominować. Ale Suarez był od nich sprytniejszy, wykorzystał największą słabość w ich grze: brak inteligencji. Gdy środkowi defensorzy ściśle powielali jego ruchy, Urugwajczyk był w stanie tworzyć olbrzymie luki za ich plecami, w które ochoczo wbiegali koledzy z ataku.


W dziesiątej minucie meczu mogliśmy zaobserwować doskonały przykłada takiego zachowania. Carlos Cuellar śledził Suareza, kiedy ten podążył w kierunku piłki, Jordan Hederson pobiegł w zwolnione miejsce, a Glen Johnson był w stanie z łatwością odnaleźć go w polu karnym. Urugwajczyk natychmiast obrócił się i popędził w pole bramkowe aby go wesprzeć. Ostatecznie gościom się upiekło, a podanie młodego Anglika zostało wybite.

Ten ruch był czymś stałym w przeciągu meczu i w zasadzie pomógł również przy golu Raheema Sterlinga. Liverpool wygrał pierwszą piłkę po wykopie bramkarza – Gerrard skierował ją do Suareza. Ten lekko odciągnął Kilgallana z jego pozycji, tworząc wyrwę w linii obrony Sunderlandu (ustawionej wysoko podczas wykopu bramkarza, co dało jeszcze dodatkową przestrzeń). Gdy Kilgallon się zawahał, Urugwajczyk był w stanie przerzucić piłkę nad defensorami w kierunku Sterlinga, który bez żadnego przyjęcia przelobował ją nad bezradnym Mignoletem.

Wczesne szanse Sunderlandu

W pierwszych dwudziestu minutach meczu Sunderland miał dwie czyste szanse na zdobycie bramki – McClean i Kilgallon byli tego najbliżej. Okazja tego pierwszego powstała po szybkiej wymianie piłki na skraju pola karnego the Reds. Andre Wisdom nie pilnował swojej pozycji i znalazł się zbyt blisko Sessegona, dzięki czemu McClean był w stanie znaleźć przestrzeń w polu karnym na oddanie strzału. Na szczęście dla Liverpoolu jego uderzenie było niecelne, choć w takiej sytuacji powinien bez problemu umieścić piłkę w siatce.

Druga szansa została zniweczona przez Pepe Reinę, który popisał się niesamowitym refleksem przy obronie. The Reds zaspali w drugiej fazie rzutu wolnego – początkowy strzał Larssona na bramkę został zablokowany przez mur, ale piłka trafiła pod nogi Johnsona. Ten dośrodkowywał do niekrytego Kilgallona na długi słupek. Hiszpański bramkarz obronił jego uderzenie i oddalił zagrożenie przez wybicie futbolówki na róg.

Powyższe dwie okazje były bardzo kosztowne dla Sunderlandu. Nie zamienienie ich na bramki pozwoliło zespołowi z Merseyside na wyjście z nielicznych momentów utraty koncentracji w spotkaniu, którego przebieg całkowicie kontrolowali.

Sunderland zostawia miejsce

Podobnie jak obrońcy gości, także ich pomocnicy zostawiali niesamowicie dużo miejsca w środku pola. Stephane Sessegon, który grał jako drugi napastnik, rzadko znajdował się przy piłce w groźnych miejscach (choć spowodował jeden poważny problem w akcji opisanej powyżej), a defensywnie praktycznie nie istniał. Wygrał zaledwie jeden na sześć pojedynków naziemnych i nie naciskał obrońców Liverpoolu, właściwie czyniło go zawodnikiem bez określonej roli. Przez niego Sunderland został zdominowany liczebnie w środku pola, dzięki czemu Gerrard i Lucas mogli mieć dużo czasu i miejsca przy piłce, swobodnie przerzucając ją z jednej strony boiska na drugą.

Czarne Koty zostawiły też zbyt dużo miejsca pomiędzy linią obrony a pomocą, co zapewniło Suarezowi i spółce dodatkową przestrzeń na sianie spustoszenia w tej strefie.

Jednym z największym beneficjentów swobody w tym miejscu był Jordan Henderson – otrzymywanie piłki pomiędzy obroną a pomocnikami umożliwiło mu zagrywanie penetrujących podań w kierunku Suareza oraz wspieranie go w akcjach ofensywnych. Powodowało to ogromne zamieszanie w defensywie Sunderlandu. Z niekrytym Hendersonem przed swoim nosem Cuellar i Kilgallon mieli do wyboru albo podarować mu wolną przestrzeń, albo zbliżyć się do niego tak jak to robili z Suarezem. Zostawiało ich to w z tyłu w sytuacji jeden na jednego, dzięki czemu Liverpool uzyskał przewagę za sprawą utalentowanej linii ataku, przez co mógł gładko wykorzystywać te sytuacje.

Druga połowa

Wchodząc w drugą część spotkania the Reds prowadzili 2-0, mecz był już praktycznie wygrany, ale gospodarze ani myśleli przestać strzelać. Kulminacja problemów Sunderlandu poskutkowała wspaniałą trzecią bramką Liverpoolu, a drugą Suareza tego wieczoru. Niekryty Steven Gerrard zagrał do Urugwajczyka długą, siedemdziesięciometrową piłkę, pozostawiając go sam na sam z bramkarzem. Pomimo całego piękna tego podania, stracenie bramki przez Czarne Koty w ten sposób było czymś okropnym.

Gerrard miał ogromną ilość czasu, a ruch Jordana Hendersona i Stewarta Downinga zupełnie rozbił formację gości. Henderson znajdujący się pomiędzy obroną a pomocą przeciwnika wyszedł w kierunku kapitana, czym wywabił za sobą Carlosa Cuellara – pozostawiło to Sunderland z trzema ludźmi w defensywie (Rosem, Kilgallonem i Gardnerem mającym stawić czoła Sterlingowi, Downingowi i Suarezowi). Downing popędził w miejsce zwolnione przez Cuellara, a Kilgallon przesunął się, by go pokryć. Dzięki temu urugwajski napastnik odnalazł ogromne połacie miejsca pomiędzy bocznym i środkowym obrońcą przeciwnika. Gerrardowi nie pozostawało już nic innego niż posłanie mu światowej klasy podania w swoim stylu.


Liverpool ponownie kontynuował dominację spotkania bez strzelania adekwatnej ilości bramek, choć Joe Allen i Glen Johnson zostali pozbawieni swoich trafień przez decyzje sędziego o pozycjach spalonych. The Reds całkowicie przygwoździli rywala i całkowicie zasłużyli na zwycięstwo. Sunderland po prostu nie potrafił odpowiedzieć na poruszanie się i inteligencję w ataku zespołu z Merseyside – dali mu zbyt dużo miejsca w środku pola (gdzie i tak byli mniej liczni), a środkowi obrońcy mieli za zadanie powstrzymać niezwykłego napastnika Luisa Suareza, jednego z najlepszych w swoim fachu w Premier League.


lfcts.com

Autor: PiotrekB Dodano: 08.01.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u