Analiza taktyczna meczu z Mansfield

Daniel Sturridge pozytywnie wykazał się w swoim pierwszym meczu w czerwonej koszulce, podczas którego Liverpool ledwie uniknął rozczarowania wygrywając 2-1 z Mansfield Town. Przed spotkaniem wiele mówiono o nowym transferze w kontekście jego dopasowania do zespołu: zagra na środku napaści czy na skrzydle? Rodgers ustawił 23-latka w jego ulubionej centralnej roli i zebrał tego żniwa już po siedmiu minutach.

Tymczasem 'odnowiony' Stewart Downing zaliczył swój jedenasty występ z możliwych dwunastu. Były gracz Aston Villi i Middlesbrough był jedynym piłkarzem Liverpoolu, który kiedyś grał na One Call Stadium. Menedżer oszczędzał swój skład pozwalając odpocząć Stevenowi Gerrardowi, Danielowi Aggerowi i Pepe Reinie.

Wyjściowa XI: Jones, Wisdom, Robinson, Carragher, Coates, Lucas, Allen, Shelvey, Suso, Downing, Sturridge

Rezerwowi: Gulacsi, Suarez, Henderson, Sterling, Coady, Skrtel, Flanagan

Zachwycający debiut Sturridge'a

Nowemu napastnikowi the Reds nie zajęło wiele czasu na zaprezentowanie się kibicom. Zaledwie siedem minut po pierwszym gwizdku Sturridge wykończył sprytną długą piłkę posłaną przez Jonjo Shelveya, co podkreśliło wczesną dominację gospodarzy. Joe Allen odebrał piłkę na skraju własnej połowy boiska i odegrał ją do Shelveya, który miał przed sobą wiele przestrzeni. Ten poszukał wzrokiem Sturridge'a, który właśnie wychodził przed ostatniego obrońcę.


Młodego Anglika mogła kusić inna opcja – Stewart Downing był zupełnie niekryty, ponieważ Sturridge odciągnął prawego obrońcę gospodarzy swoim nieregularnym ruchem. Mimo to, czas był po stronie Shelveya, który podjął właściwą decyzję i zagrał do nowego nabytku the Reds. Ten nie popełnił najmniejszego błędu i umieścił piłkę w siatce tuż obok pędzącego na niego bramkarza. Mieliśmy okazję zobaczyć podobny schemat jeszcze wiele razy podczas pierwszej połowy meczu, gdyż napastnicy Liverpoolu byli w stanie bez problemu pokonywać obrońców Mansfield samym tempem akcji.


Przestrzeń w środku pola

Jonjo Shelvey, Joe Allen i Lucas Leiva zaliczyli znakomite pierwsze 45 minut, z łatwością dominując swoich odpowiedników z drużyny gospodarzy podaniami najwyższej klasy. Jednak ta wczesna przewaga nie byłaby możliwa, gdyby nie przestrzeń zafundowana przez graczy Mansfield.


Powyższy obrazek pokazuje częsty widok w okolicach środkowego koła boiska, które niemal stało się bazą dla ataków Liverpoolu. Czas dany the Reds w środku pola oznaczał, że byli w stanie wybierać najlepsze opcje prowadzące do sytuacji bramkowych poprzez analizowanie ustawienia obrony Mansfield. W pierwszej połowie goście mieli mnóstwo szans na zdobycie gola, z pewnością to Sturridge był najczęściej rozczarowany z powodu ich niewykorzystania.

Jednak kibice the Reds byli wprost zachwyceni więzią jaka ukształtowała się pomiędzy ofensywnym pomocnikiem Shelveyem i Sturridgem – ich wzajemne zrozumienie zauważalnie rosło wraz z upływem czasu na boisku. Być może da to do myślenia Rodgersowi szykującemu najlepszy wariant przed meczem na Old Trafford: Shelvey wraz z jego dobrym rozumieniem się ze Sturridgem czy też imponujący ostatnio Jordan Henderson?

Miejsce dla Stewarta

Jeżeli jakiś piłkarz Liverpoolu podjął wewnętrzne postanowienie o poprawie, to z pewnością był to Stewart Downing. Od czasu wartej 20 mln funtów przeprowadzki z Villi za czasów Dalglisha reprezentant Anglii był spisywany na straty i określany mianem transferowej wpadki przez wielką grupę kibiców. Przed styczniowym okienkiem transferowym, które obecnie ma miejsce, był postrzegany jako zbyteczny element zespołu, jednak po raz kolejny pokazał jak ważną częścią drużyny potrafi być.

Wielu ludzi zapomniało o tempie jego gry. W tym spotkaniu Downing pokazał na co go stać, regularnie ośmieszając przeciwnika samą szybkością. Oznaczało to, że często znajdował się w dogodnej pozycji na dośrodkowywanie piłki w pole karne – stylu gry, który niezbyt pasował Liverpoolowi w tym sezonie.


Powyższy obrazek pokazuje jedną z takich akcji. Obrońca Mansfield wydaje się być w dobrej pozycji na przystawienie Downinga do linii i wymuszenie autu bramkowego lub wybicia piłki poza boisko. Jednak tempo skrzydłowego the Reds umożliwiło mu wyprowadzenie piłki poza zasięg defensora i dośrodkowanie na Daniela Sturridge'a, który dosyć dobrze gra w powietrzu. Pomimo niepowodzenia w wypracowaniu bramki tą taktyką transfer Sturridge'a połączony z dobrymi wrzutkami ze strony Downinga może wnieść nowy wymiar do ataku the Reds w najbliższych meczach.

Nieprzyjazne terytorium

Brendan Rodgers wiele przywrócił Liverpoolowi: oryginalną tabliczkę 'This is Anfield', czerwone siatki na Anfield i co najważniejsze piękny futbol oparty na podaniach. Ale mimo, że ten ostatni był widoczny podczas starcia z Mansfield, to w tym spotkaniu widzieliśmy też zupełnie inne oblicze piłki nożnej.

Wydaje się, że menedżer próbował przygotować the Reds na starcie z gospodarzami przez zachęcenie ich do długich piłek. Rodgers dobrze rozpoznał statyczną grę defensywnej linii Mansfield – używając tempa Sturridge'a, a potem Suareza, Liverpool był w stanie zaczynać ataki od długiej piłki zagranej przez obrońcę lub głęboko ustawionego pomocnika.

Ta taktyka była widoczna zwłaszcza przy drugim golu the Reds, kiedy to dalekie podanie dosięgnęło niedawno meldującego się na murawie Luisa Suareza, który sprowadził je na ziemi przed środkowymi obrońcami the Stags. Defensorzy Mansfield byli skuszeni wysoką piłką myśląc, że będą w stanie z łatwością oddalić zagrożenie główą, ale waleczny Urugwajczyk pokrzyżował im plany zręcznie ją przyjmując. Ta sytuacja sprawiła, że na prawym skrzydle otworzyło się miejsce dla Downinga, ponieważ kryjący go obrońca przesunął się do środka próbując powstrzymać Suareza.


Ten szybko wykrył nadarzającą się okazję i zagrał piłkę do kolegi, po czym gładko pobiegł w pole karne Mansfield. Downing użył swojej prędkości do skierowania się szesnastkę przeciwnika, ścinając na swoją lepszą lewą stopę, a następnie oddał piłkę Urugwajczykowi.


Błyskotliwy napastnik przedryblował obrońców ustawionych przed nim i dostał się tuż przed bramkarza. Golkiper sparował strzał Suareza, piłka odbiła się od ręki napastnika, który po chwili umieścił ją w siatce i zapewnił swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie.


Niebezpieczeństwo w drugiej połowie

W drugiej części spotkania Mansfield Town było zupełnie innym zespołem, który bardzo zagroził gościom swoim fizycznym stylem gry. W pierwszych trzech minutach drugiej połowy the Stags mieli aż trzy okazje bramkowe, popisywali się również częstym przechwytywaniem niecelnych podań.

Długie piłki były kluczowe w atakach Mansfield, sprawiły wielkie trudności młodszym i nieco gorszym fizycznie defensorom Liverpoolu takim jak Jack Robinson i Andre Wisdom, którzy nie przywykli do siłowej natury zespołów z niskich lig.


Ostrzał pola karnego the Reds okazał się ciężki do wytrzymania, a w miarę upływu czasu obrońcy Liverpoolu byli spychani coraz głębiej i głębiej. Dawało to ofensywnym graczom Mansfield o wiele więcej miejsca, zwłaszcza na peryferiach pola karnego, co oznaczało, że dalekie strzały na bramkę Brada Jonesa były ciągłym zagrożeniem. Poniższa fotografia pokazuje jak wiele miejsca goście pozostawiali gospodarzom.


Długie wrzuty z autu

The Reds zostali ostrzeżeni przez spotkaniem o specyfice zespołu z Mansfield – długich wrzutach z autu. Liverpool miał ogromne kłopoty z takim stylem gry podczas meczu ze Stoke w ubiegłoroczne Boxing Day, przegranego 3-1. W połączeniu z powietrznym zagrożeniem ze strony wysokich napastników gospodarzy ta taktyka dawała dobre efekty, przez co goście z wielkim trudem radzili sobie z piłkami wrzucanymi w pole karne.


Ostatecznie Mansfield strzeliło w ten sposób bramkę w 78 minucie, co kosztowało Liverpool mnóstwo nerwów w końcówce spotkania. Jednak the Reds dobrze uporali sobie z naciskiem the Stags i dowieźli wynik 2-1 do końca meczu, przez co zespół z Merseyside może się poszczycić trzema zwycięstwami z rzędu.


lfcts.com

Autor: PiotrekB Dodano: 16.01.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u