Sturridge: lek na taktyczne problemy LFC?

Wprowadzenie do gry Daniela Sturridge’a przyniosło na Anfield zmiany, które być może przyniosą rozwiązanie problemu taktycznej nieefektywności Liverpoolu, tak często oglądanej w tym sezonie. Przez co najmniej dwie ligowe kampanie the Reds tworzyli sytuację za sytuacją tylko po to, by wzbudzać w kibicach frustrację spowodowaną ich marnowaniem. Większość ludzi powie, że powodem tego stanu rzeczy jest nieumiejętność wykończenia szans bramkowych, co może częściowo być prawdą. Jednak za każdym źródłem problemu zazwyczaj stoi jakiś taktyczny kontekst.

Obecnie Liverpool jest zespołem budującym akcje wolniej niż przeciętna drużyna Premier League, a także zespołem, któremu często przeciwstawia się głęboką obronę. Te dwa czynniki sprawiają, że the Reds trudno jest kontratakować, ponieważ przeciwnik jest już zorganizowany w defensywie. Tu właśnie leży problem – Liverpool przez ostatnie lata był drużyną zbyt mocno opartą na dośrodkowaniach, sprowadzał nawet piłkarzy specjalnie do takiego stylu gry (Carroll, Downing). Strategia długich piłek jest najbardziej efektywna, gdy w polu karnym rywala znajduje się wysoka liczba zawodników w stosunku do graczy rywala. Najczęściej j taka sytuacja ma miejsce przy kontrze: piłkarze mają za zadanie przebić się przez pomoc przeciwnika i wbić piłkę do siatki. Oczywiście dośrodkowania ze strefy przy linii nadal dają okazję zawodnikom na wbiegnięcie we właściwy obszar, ale crossy z głębi pola powinny być ograniczone do minimum, gdyż rywal jest dobrze przygotowany pod swoją bramką.

Teoretycznie kontrataki mogą być bardzo skutecznie powiązane z dośrodkowaniami. Zespołami, które osiągnęły mistrzostwo w tej dziedzinie są Manchester United i Tottenham Hotspur. United posiada również graczy będących w stanie znajdować przestrzeń nawet w najciaśniej ustawionej obronie – to dlatego powyższa kombinacja tych dwóch składników jest tak diabelsko skuteczna w ich wykonaniu. Zespoły oparte na wolnym budowaniu akcji takie jak Liverpool (lub, jeśli chcemy pokazać perfekcyjny model, Barcelona) dyktują warunki gry i starają się szukać kluczowych podań w obrębie strefy 14 (strefa 14 to określenie obszaru przed polem karnym przeciwnika). Poniższe grafiki zilustrują teorię budowania akcji i jego związku z formą ataku.



Liverpool w tym sezonie próbował porzucić swoje nawyki związane z dośrodkowaniami na wiele sposobów, ale zazwyczaj i tak padał ofiarą braku cierpliwości i/lub braku zawodników w dalszych strefach boiska za sprawą wolnego budowania akcji. Zespół starał się grać środkiem pola, ale przez niecierpliwość bocznych obrońców oraz zewnętrznych napastników, dryfował na boki i wrzucał piłkę w zatłoczone pole karne rywala. W rezultacie ataki Liverpoolu często były izolowane i nieefektywne. Taktyka Rodgersa zakładała kontrolowanie meczów, ale metody, którymi próbował to robić zawodziły mimo wysokiej statystyki posiadania piłki. W istocie te spotkania były kontrolowane przez przeciwnika, który rzadko bywał przy piłce, ale zmuszał the Reds do powolnej gry bokami boiska, co pozwalało mu na zbieranie sił na kontrataki. Zespoły grające przeciwko Liverpoolowi wiedziały, że jeśli obronią środek pola w swojej tercji boiska i będą kontrować, to mają szansę na zwycięstwo.


Grudniowe starcie z Aston Villą, było spotkaniem, w którym Liverpool 29 razy uderzał na bramkę i wykonał 37 dośrodkowań z otwartej gry. Nie trzeba przypominać o występie zespołu z Birmingham. W meczu przeciwko Norwich w styczniu tego roku nadal mogliśmy doświadczyć niecierpliwości ze strony bocznych obrońców, ale w trakcie otwartej gry padło w nim tylko 13 dośrodkowań – z czego wiele miało miejsce z pola karnego, po kontrach lub spod linii końcowej.

Problemem Liverpoolu była nieumiejętność znalezienia odpowiedniej formacji (zwłaszcza w ataku), która pozwoliłaby piłkarzom na skoncentrowanie gry wokół strefy 14 i zapewniłaby mu odpowiednie opcje. Teoretycznie perfekcyjny wariant formacji 3-4-3 stosowany przez Barcelonę (pokazany poniżej) działa znakomicie z powodu jakości piłkarzy oraz niesamowitej cierpliwości gry, szczególnie bocznych obrońców. Budowanie akcji przez bocznych defensorów sprawnie posługujących się dryblingiem jest używane do rozciągania gry i wyciągania przeciwników z ich pozycji. Oczywisty jest fakt, że Liverpool przez pierwsze trzy miesiące sezonu używał bocznych obrońców do dryblowania oraz tworzenia sytuacji bramkowych w znacznie większym stopniu niż Barcelona. Zatem Rodgersa musiał odnaleźć rozwiązanie związane z pozycjami na boisku, które pozwoli na odejście od dośrodkowań i da możliwość skoncentrowania gry środkiem pola ze sporą ilością opcji (aby nie dawać niecierpliwości szans).


Pierwotnie Luis Suarez pełnił w Liverpoolu ‘rolę Messiego’, lub ‘fałszywej dziewiątki. Urugwajczyk miał być przy piłce tak często jak to tylko możliwe, problem w tym, że ta rola jest w pełni skuteczna tylko wtedy, gdy zespół jest odpowiednio uporządkowany. Wraz z wprowadzeniem Sturridge’a Rodgers skorzystał z okazji wypróbowania czegoś odmiennego taktycznie. Od tej chwili Suarez odgrywa rolę numeru 10, a Sturridge numeru 9, ale nadal pozwala swojemu latynoskiemu koledze na popędzenie z piłką do przodu. Menedżer może być zadowolony z faktu, że nareszcie ma wystarczająca ilość zawodników w wysokich partiach boiska, którzy mogą stwarzać zagrożenie kombinacyjną grą. Funkcjonowanie nowego taktycznego rozwiązania będzie teraz przedmiotem obserwacji – czy Liverpool na dobre odejdzie od dośrodkowań jako metody na zdobywanie bramek? Teraz Rodgers będzie miał nadzieję na to, że zespoły grające przeciwko the Reds nie będą w stanie łatwo bronić centralnej strefy boiska.

Sprowadzając Sturridge’a Liverpool kupił coś więcej niż tylko napastnika z Premier League, który ma potencjał, by wspiąć się na najwyższy poziom, zespół z Merseyside kupił nowe taktyczne rozwiązanie – specyficzne dla Liverpool FC i nie wydające się być możliwym do zaadaptowania przez żaden inny klub. Każda drużyna dysponuje zawodnikami o określonych profilach, rolą menedżera jest znalezienie odpowiedniej struktury, w której będą się najpełniej realizować.

Proces implementacji myśli Rodgersa w zespole the Reds nie polega tylko na znalezieniu odpowiednich piłkarzy lub edukacji zawodników, których zastał. To także rozwój Rodgersa jako menedżera i odnajdywanie nowych systemów, które zapewnią tworzenie sytuacji bramkowych przez posiadanie piłki, doskonałe przechodzenie z obrony do ataku i znakomitą organizację defensywy.

Żaden cytat nie podsumowuje podejścia Rodgersa lepiej niż jego własne słowa:

„Moją metodą jest organizacja. Posiadając piłkę musisz znać szablony według których poruszasz się po boisku, system wymieniania się pozycjami, opanować płynność gry i właściwe ustawianie się drużyny. Jeżeli nasza organizacja w defensywie nie spisuje się dobrze, mamy pewien domyślny mechanizm czyniący nas ciężkim orzechem do zgryzienia. Dzięki niemu znowu wracamy do gry. Odpoczywamy z piłką i wracamy do budowania akcji.” (Rodgers 2012)

W przeciwieństwie do tego co podają reporterzy, Liverpool nie gra w formacji 4-3-3, takiej jak Barcelona (bez piłki, w posiadaniu to raczej 3-4-3). Zamiast tego the Reds grają 4-4-1-1 w głębokim bloku, 4-2-3-1 w wysokim bloku, a w fazie wymieniania piłki w ataku wariacją 3-4-3. Poniższe diagramy ilustrują podstawy oryginalnej taktyki w meczu z Norwich w styczniu 2013 roku. Numery odzwierciedlają pozycje, nie konkretnych graczy.


W ataku


Wysoki blok (przeciwnik z piłką na swojej połowie)


Głęboki blok (przeciwnik z piłką na połowie Liverpoolu)


Wszystkie ilustracje zostały stworzone przez Jeda Daviesa i nie pochodzą z żadnej strony.


TPIMBW

Autor: PiotrekB Dodano: 30.01.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u