Powrót Gerrarda?

Powrót kapitana Liverpoolu do znakomitej formy nie ulega wątpliwości. Przyjrzyjmy się statystykom i z uwzględnieniem zmiany roli jaką pełni na boisku porównajmy obecną ligową kampanię Stevena Gerrarda do najlepszego okresu w jego karierze, sezonu 2008-2009, kiedy to razem z Fernando Torresem niszczył defensywy Premier League jedną po drugiej.

Po odpadnięciu z Ligi Europy mimo imponującej walki z Zenitem na Anfield Liverpool stracił ostatnią okazję na zdobycie jakiegokolwiek trofeum w tym sezonie. Brendan Rodgers i jego ekipa nadal mają szansę na ukończenie ligi na czwartym miejscu, ale wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż potrzebna byłaby do tego naprawdę słaba forma rywali przy jednoczesnej serii dobrych, konsekwentnych meczów the Reds. Jednak kibice nie pozwalają, by rozczarowania przysłoniły pozytywy i wskazują na fantastyczną formę Luisa Suareza, ogromny wpływ na drużynę Daniela Sturridge'a oraz powrót do świetności Stevena Gerrarda, jako na obiecujące znaki procesu odbudowy Liverpoolu.

Forma kapitana the Reds jest lepsza niż w kilku poprzednich sezonach.to oczywista, ale i gorzka prawda. W obecnej ligowej kampanii jak dotąd nie odniósł żadnej kontuzji, dzięki temu znów czaruje nas cudownymi, dalekimi podaniami. Odzyskał też sporo dawnej energii, jest bardziej dynamiczny, walczy o każdą piłkę i robi różnicę w środku pola. Strzelił także kilka bramek z dystansu, co stanowi symboliczny powrót do jego firmowych zagrań w minionych latach.

Powrót kapitana Liverpoolu do znakomitej formy nie ulega wątpliwości. Przyjrzyjmy się statystykom i z uwzględnieniem zmiany roli jaką pełni na boisku porównajmy obecną ligową kampanię Stevena Gerrarda do najlepszego okresu w jego karierze, sezonu 2008-2009, kiedy to razem z Fernando Torresem niszczył defensywy Premier League jedną po drugiej.


Jak widzimy w powyższym podsumowaniu, Gerrard w tegorocznych rozgrywkach rozegrał bardzo podobną ilość czasu do kampanii z 2008-09 roku, dlatego stanowi ono wiarygodną bazę do porównań, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę głębsze ustawienie na boisku.


Dane dotyczące podań z tamtego okresu pokazują, że nie tylko powrócił do poziomu sprzed pięciu lat, ale również go przewyższył. Wynika to po części ze zmiany roli jaką pełni w zespole i gry w strefach, gdzie nacisk przeciwnika jest mniejszy. Mimo dwustu rozegranych minut mniej kapitan wymienił więcej podań niż w sezonie, gdy jego drużyna zakończyła sezon na drugim miejscu. Zarówno jego podania z otwartej gry jak i ogólna statystyka podań zwiększyły się: te pierwsze z 80% do 86%, a ta druga z 73.98% do 80.95%. Wygląda na to, że Steven podaje częściej przy większej dokładności niż tej z jego najlepszego sezonu.

Czy Steven Gerrard pełni teraz rolę Xabiego Alonso?


Od czasu opuszczenia Anfield przez Xabiego Alonso kibice Liverpoolu marzą o sprowadzeniu gracza, który jest wystarczająco utalentowany, by zapełnić lukę po baskijskim maestro środka pola. Różni menedżerowie próbowali ziścić sny Kopitów, sprowadzając piłkarzy takich jak Alberto Aquilani czy Charliego Adama, ale żaden piłkarz nie podołał wymaganiom i nie zapewnił oczekiwanego wpływu na drużynę. Wygląda na to, że Brendan Rodgers zdecydował się uporać z tym problemem w zupełnie inny sposób – sprawiając, by Gerrard grał podobnie jak Alonso

Steven zagrywa teraz znacznie więcej długich piłek niż w sezonie 2008-09, najwięcej spośród zawodników Liverpoolu. Zaliczył również najwięcej wejść w ostatnią tercję boiska. Styl jego gry upodobnił się do tego prezentowanego przez jego baskijskiego przyjaciela, to właśnie Alonso przodował w powyższych kategoriach pięć lat temu. Gerrard wykonuje swoje podania z głębszych stref boiska – 36% ze swojej połowy przy 23% z najlepszego sezonu Rafy Beniteza – zupełnie jak Xabi, różnica między nimi wynosi zaledwie jeden punkt procentowy.


Gerrard wydaje się wracać do najlepszej formy, lub w pewnych przypadkach bardzo się do niej zbliżać jeżeli chodzi o kreatywność. Już w tym momencie zaliczył tą samą liczbę asyst co w wicemistrzowskim sezonie. Stworzył dotychczas 74 sytuacje bramkowe (przy 89 w tamtej kampanii), co oznacza, że tworzy jedną co każde 33 minuty. Oznacza to również, że statystycznie potrzebuje tylko trzech minut więcej na stworzenie szansy na zdobycie gola niż wtedy, gdy jego partnerstwo z Torresem przeżywało swoje najlepsze chwile. To niesamowicie imponujący wynik, zwłaszcza, że Steven operuje ze znacznie głębszej pozycji.

W sposobie gry Stevena nastąpiło jednak kilka zmian, rzadziej próbuje dryblingów, co w oczywisty sposób wpływa na zmniejszenie liczby tych udanych. Stanowi to kolejne 'nawiązanie' do Alonso, Bask w swoim ostatnim sezonie w czerwonej koszulce podejmował próby dryblingu zaledwie 13 razy. Gerrard wykonuje także mniej dośrodkowań niż dawniej, ale ich celność pozostała na tym samym poziomie.


Statyki strzeleckie Gerrarda pokazują, że pełni w zespole o wiele bardziej zdyscyplinowaną rolę niż dawniej. Nie oznacza to, że nie jest juz w stanie prezentować nam energetycznego, ofensywnego futbolu. W zasadzie niektóre liczby dowodzą, że jest zupełnie odwrotnie. Mimo to kapitan Anglii i Liverpoolu jest bardziej ograniczony niż w wicemistrzowskiej kampanii. Rzadziej uderza na bramkę, co przekłada się na niższy wskaźnik minut na strzeloną bramkę.

W złotym okresie rządów Beniteza średnio strzelał gola co 164 minuty, teraz zajmuje mu to 347 minut. Może to sugerować, że Gerrard strzela o wiele gorzej niż kiedyś, ale dane dowodzą, że tak nie jest. Wbrew przeciwnie – celność kapitana wynosi teraz 50 % (przy 41% w 2008-09), a wskaźnik wykorzystywania szans pozostał bez zmian (16%). Wygląda na to, że Gerrard nie stał się mniej precyzyjny, po prostu nie gra tak ofensywnie jak kiedyś.

Powrót Stevena Gerrarda?

Porównanie pokazuje nam, że powrócił odmieniony. Steven bardziej koncentruje sie na dystrybucji piłki, wykonuje więcej podań o większej celności. Podobnie jest podaniami na długi dystans oraz wejściami w ostatnią tercję boiska. Zawdzięczamy to cofniętej pozycji, w której ustawia go Rodgers.

Wszystko to sprawia, że kapitan Liverpoolu zaczął odgrywać podobną rolę do tej, którą niegdyś pełnił Xabi Alonso. Czerwony numer 8 z całą pewnością przeżywa swój renesans, ale pytanie czy powrócił do swojej najlepszej formy nie jest do końca trafne. Pełni teraz zupełnie inną funkcję od tej, do której zaprzągł go Rafa Benitez, ale nadal wykonuje ją znakomicie. W chwili obecnej bardziej przypomina zakamuflowanego Xabiego Alonso niż starego Stevena Gerrarda. Jego obecny poziom występów pokazuje, że to najlepsze, co może w tej chwili dać Liverpoolowi.


Wszystkie statystyki użyte w artykule pochodzą z Opta Stats Centre w EPLIndex.com.


eplindex.com

Autor: PiotrekB Dodano: 04.03.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u