Przypadek, czy przeznaczenie? - LFC.pl - Liverpool Football Club

Przypadek, czy przeznaczenie?

Droga Liverpoolu do finału Ligi Mistrzów nie zaczęła się od zeszłorocznych eliminacji. Klub przez osiem długich lat pracował na to, by w najbliższą sobotę z podniesionym czołem i nadzieją w sercu stanąć w szranki z obrońcą tytułu. Kristian Walsh w monumentalnym artykule zagłębia się w najnowszą historię klubu z Anfield i ukazuje nam cały proces wynoszenia go na wyżyny światowego futbolu. Lektura obowiązkowa!

15 października 2010 roku



Londyn, Anglia. Świętowanie czas zacząć! Długa i żmudna harówka, której celem było wyrwanie Liverpoolu z paraliżującego uścisku Toma Hicksa i George'a Gilletta wreszcie dobiegła końca. Zaledwie godziny przed ogłoszeniem upadłości i potencjalnego totalnego bankructwa zacięta batalia toczona na salach sądowych po dwóch stronach Atlantyku została rozstrzygnięta na korzyść New England Sports Ventures, bostońskiej grupy kapitałowej, którą niewiele później kibice Liverpoolu poznają jako Fenway Sports Group.

Trudności, potknięcia i problemy, z którymi The Reds musieli mierzyć się za czasów Hicksa i Gilletta to sprawa zamknięta i na szczęście praktycznie już zapomniana. Liczy się tylko końcowy rezultat. Sir Martin Broughton, ówczesny przewodniczący zarządu klubu, triumfuje na stopniach prowadzących do Sądu Najwyższego w Londynie. John W. Henry, nowy właściciel Liverpoolu, przedziera się przez tłum przekrzykujących się dziennikarzy. Wszystko dzieje się nie dalej niż 350 metrów od londyńskiej ikony brutalistycznej architektury, tzw. "Barbakanu", w miejscu gdzie ludzkie dramaty to od setek lat codzienność.

– Jestem dumny, ale i pełen pokory – mówi Henry, biznesmen znany najszerzej z tego, że jest właścicielem bostońskiego klubu baseballowego Red Sox.

– Nie jestem w stanie opisać, jak wiele to dla mnie znaczy. Jesteśmy tu, by zwyciężać!

– Rolę naszej grupy w klubie określam mianem namiestników, opiekunów. Naszym głównym celem jest przywrócenie wielkości tego klubu, zarówno na boisku jak i poza nim. I to na długie lata.

Wszystko co dobre, dobrze się kończy, prawda? Dla Liverpoolu nastała nowa, pełna nadziei era – najnowszy akt w bogatej historii klubu.

Przed nowymi władzami było wiele pracy i trzeba się było ostro do niej zabrać. Niecałe 18 miesięcy wcześniej Liverpool od tytułu mistrzowskiego dzieliły dwa punkty w tabeli. Teraz drużyna znajdowała się w strefie spadkowej, zdobywszy tylko sześć punktów w siedmiu meczach. The Reds byli na dnie, w najgłębszych odmętach praktycznie bezprecedensowego kryzysu, który powoli, acz skutecznie wypłukiwał z niego resztki dawnej wielkości. Tej chorobie ulegli nie tylko piłkarze, ale też i cały personel.

Dwa dni później Henry i nowy prezes, Tom Werner, z trybun na Goodison Park oglądali spotkanie, w którym Everton bez najmniejszych problemów zwyciężył z Liverpoolem 2-0. Zespół z Anfield osunął się na 19 miejsce i był na skraju przepaści...



Kolonia, Niemcy. Odrobinę ponad 600 kilometrów na południowy wschód zabawa trwa w najlepsze, i nie skończy się do białego rana. Tu też zwycięstwo zostało wydarte w ostatniej chwili, z tym że na boisku. W narożniku murawy RhineEnergieStadion za dyrygenta robi Jurgen Klopp. Zresztą podobnie jak przez 90 minut zwycięskiego meczu. Z szerokim uśmiechem i iskierką pozytywnego szaleństwa w oczach zagrzewa kibiców do jeszcze głośniejszych śpiewów. "Spitzenreiter, Spitzenreiter, hej, hej, hej!" Skandują na całe gardło kibice drużyny przyjezdnej. Spitzenreiter to lider – ktoś, kto prowadzi innych do wielkich sukcesów wbrew całemu światu.

Bramka Nuriego Şahina zdobyta w doliczonym czasie gry wyprowadziła Borussię Dortmund na prowadzenie. Drużyna z zagłębia Ruhry wygrała z FC Koln 2-1 i wspięła się na szczyt tabeli Bundesligi po raz pierwszy, odkąd w 2008 roku Klopp objął w klubie stery.

Dla postronnych taki wynik to niezrozumiałe zjawisko. Jeszcze kilka lat wcześniej klub mierzył się z widmem upadłości. Dla wiernych sympatyków Borussii taki awans nie był jednak niczym niespodziewanym. Po dwóch sezonach bezustannych postępów, Klopp zaszczepił w kibicach na Westfalenstadion optymizm i pozytywne myślenie. Sprawił też, że zarówno wśród piłkarzy, jak i fanów na trybunach zakwitło prawdziwe braterstwo – niezwykle silna, do tej pory niespotykana więź. Sceny, które rozegrały się po meczu w Kolonii i zwycięskim golu Şahina były tylko kolejnym dowodem tego triumfu.

Tydzień później Borussia zremisowała z Hoffenheim i spadła na drugie miejsce, ale w następnym spotkaniu zespół z Dortmundu ograł Mainz – ówczesnych liderów – i znów zajął pierwszą lokatę.

Pozycji tej nie oddał już aż do zakończenia kampanii.



Listopad 2010 roku



Liverpool, Anglia. Rozpoczęły się prace nad odbudową Liverpoolu na boisku i poza nim. Kac po Hicksie i Gilletcie jeszcze nie minął.

Niedawno Xabi Alonso i Javier Mascherano zostali zastąpieni Alberto Aquilanim i Christianem Poulsenem, a Joe Cole i Milan Jovanović, 28-latek i 29-latek, dostali nowe umowy opiewające na bajońskie sumy. Nic lepiej nie akcentowało efemeryzmu planów byłych właścicieli klubu.

Panowie z FSG ani myśleli kontynuować tej farsy. Dla nich liczył się stosunek ceny do jakości. Na korytarzach Anfield zagościło zupełnie nowe pojęcie – "Moneyball". Do tej pory filozofia ta znana była przede wszystkim z amerykańskiego bejsbola, ale od tej pory miała zacząć święcić triumfy również w mieście Beatlesów.

Tym, który wprowadzi w życie wielkie zmiany miał być Damien Comolli. Francuz był chwalony za pracę w Arsenalu i Tottenhamie. Teraz miał się zająć strategią sportową na Anfield.

Hannover, Niemcy. Gdyby Liverpool potrzebował inspiracji i dowodu na to, że można się podźwignąć z dna, wystarczyło popatrzeć na Borussię. BVB wciąż utrzymywała się na szczycie tabeli Bundesligi. Właśnie rozbiła w pył Hannover.

Czterech strzelców bramek z Dortmundu wyceniano na łącznie 10 milionów funtów: Shinji Kagawa i Robert Lewandowski, którzy dołączyli do klubu za kadencji Kloppa, zostali pozyskani odpowiednio z drugiej ligi japońskiej i niezbyt prestiżowej polskiej ekstraklasy.

Styczeń 2011 roku



Liverpool, Anglia. Obiecywana szybka poprawa wyników i utrzymanie zwyżkowej tendencji to pod skrzydłami nowego trenera, Roya Hodgsona, wyłącznie puste deklaracje. Sześć zwycięstw w 12 meczach ligowych to stanowczo zbyt mało. Upokarzająca porażka 3-1 z Blackburn przelała czarę goryczy i angielski trener stracił pracę. Sześciu piłkarzy z jego wyjściowej jedenastki miało 28 lat lub więcej. Trzech kolejnych weteranów siedziało na ławie.

Jak tylko ucichły echa komentarzy po zwolnieniu londyńczyka, za sterami w klubie stanął Kenny Dalglish, którego nazwisko trybuny bezustannie skandowały w minionych tygodniach.

Transferowa karuzela ruszyła na dobre pod koniec miesiąca, gdy kończyło się pierwsze okno transferowe w erze FSG. Do klubu dołączyli Luis Suárez i Andy Carroll. Ten drugi za aż 35 milionów funtów – nowy klubowy rekord. Jednocześnie włodarze pokryli straty ze sprzedaży Fernando Torresa, za którego udało się zainkasować aż 50 milionów funtów. Nikt się specjalnie nie ekscytował Suárezem, który znany był praktycznie wyłącznie z głupkowatych wybryków w Ajaksie. Transfer Carrolla wzbudził jednak sporo emocji. Na pierwszy rzut oka stał bowiem w jawnej sprzeczności z szeroko promowaną, nową filozofią klubu.



Kwiecień 2011 roku



Dortmund, Niemcy. Klopp i Dortmund szturmem wkroczyli na pierwsze strony światowych gazet. Zwycięstwo 2-0 u siebie w meczu z Norymbergą sprawiło, że Borussia zdobyła trofeum mistrza Niemiec po raz pierwszy od 2002 roku.

Nikt nie znał Kloppa przed sezonem. Nikt nie dawał mu większych szans. Tego dnia Niemiec dołączył jednak do ścisłej czołówki utalentowanych, młodych europejskich trenerów. Jego entuzjazm i emocjonalne podejście do futbolu, w połączeniu z inteligencją i zmysłem taktycznym oraz odważnym stawianiem na niezwykle agresywny pressing stawiały go w gronie największych piłkarskich innowatorów.

Tymczasem Liverpool przeżywał swoje własne odrodzenie. Dzień po zdobyciu mistrzostwa przez BVB, Dalglish poprowadził swój zespół do zwycięstwa 3-0 nad Newcastle. Była to dziewiąta wygrana The Reds w trzynastu meczach ligowych. Drużyna wskoczyła na piąte miejsce. Sezon zakończyła na szóstym, ale Szkotowi od razu po jego zakończeniu zaproponowano długi, trzyletni kontrakt.



Lato 2011 roku



Liverpool, Anglia. FSG podeszło do swojego pierwszego letniego okna transferowego bardzo spokojnie, dokładnie analizując każdy krok i potencjalne wzmocnienia. Zarówno kibice jak i eksperci wydawali się jednak rozczarowani. Za 20 milionów do zespołu dołączył Stewart Downing. Jego dośrodkowania miały diametralnie zmienić grę w ataku. Kolejnym zakupem był Jordan Henderson, którego uważano za piłkarza niezwykle przydatnego w kreowaniu akcji ofensywnych.

Amerykańscy właściciele jasno dali do zrozumienia, w jaki sposób chcą zasypać przepaść między Liverpoolem i wielką czwórką. Wydanie 60 milionów funtów w jednym okienku stawiało klub na drugim końcu spektrum w stosunku do mistrzowskiego Dortmundu, który nie zapłacił za nowe nabytki więcej niż 10 milionów, z czego większość pochłonął zakup Ilkaya Gündoğana i Ivana Perisicia.

Klub z Westfalenstadion dodatkowo zarobił na transferach – do Realu Madryt sprzedano Nuriego Şahina. To, co łączyło działania obu klubów ma rynku transferowym, to wiek nowych piłkarzy. Borussia od lat czerpała wymierne korzyści ze stawiania na młodzież, a Liverpool wierzył, że i w jego przypadku przyniesie to sukcesy.

Średni wiek wszystkich kupionych zawodników to 22 lata.

18 września 2011 roku



Londyn, Anglia. Bolesna porażka. Bardzo trudny początek sezonu.

Druga kolejna porażka w Premier League, tym razem lanie spuszczone przez Tottenham, 4-0. W klubie czuć niepokój związany z letnimi transferami. Charlie Adam, który przeniósł się na Anfield z Blackpool, zostaje ukarany czerwoną kartką. Podobnie Martin Škrtel. Liverpool kończy mecz w dziewięciu. Ośmiu piłkarzy sprowadzonych przez FSG w ostatnich okienkach bierze udział w najwyższej porażce ze Spurs od 1963 roku.

Hannover, Niemcy. Bolesna porażka. Bardzo trudny początek sezonu.

Pokonanie mistrzowskiej drużyny Kloppa stało się ambicją wszystkich zespołów niemieckiej Bundesligi. BVB doznała właśnie trzeciej porażki w pierwszych sześciu meczach sezonu. Dwa gole stracone w trzech ostatnich minutach skazały Borussię na klęskę na tym samym stadionie, na którym dziesięć miesięcy wcześniej zespół wygrał 4-0. Napięcie rośnie. Ludzie nie wierzą, że Gündoğan będzie w stanie zastąpić Şahina na murawie. Niektórzy sugerują, że heavymetalowy futbol Kloppa to tylko sztuczka, która nie ma prawa przynieść dalszych sukcesów.

Od tego dnia do końca sezonu Borussia nie przegra ani jednego meczu...



26 lutego 2012 roku



Londyn, Anglia. Liverpool, niestety, nie ma tyle szczęścia.

The Reds przegrali 14 spotkań z 38 rozegranych w Premier League. Po porażce ze Spurs drużyna zareagowała pozytywnie, ulegając tylko jednemu przeciwnikowi w następnych 14 meczach. W kolejnych 19 zanotowała jednak tylko cztery zwycięstwa. Liverpool wyglądał na drużynę zdesperowaną.

Ulgę przyniosły występy w pucharach. Dalglish poprowadził swoich piłkarzy do zdobycia pierwszego trofeum od 2006 roku. Do tej pory pozostaje ono jedynym zdobytym w erze FSG.

Po konkursie rzutów karnych w meczu z grającym na co dzień w Championship Cardiff, Henry i Werner triumfalnie wznoszą puchar ligi na murawie stadionu Wembley.

– Kibice chcą widzieć w drużynie iskrę doskonałości – mówi Henry.

– To piękne uczucie wiedzieć, że ta iskra zaczyna przeradzać się w płomień.

– Przed nami jeszcze długa droga. Nie chcę wyrokować w sprawie sukcesów. Musimy się wiele nauczyć o tym sporcie. Wciąż wiele nas zaskakuje.

– To jednak niewątpliwie wspaniały pierwszy krok na drodze, którą obraliśmy. Musimy teraz wygrać Puchar Anglii!

Dortmund, Niemcy. W Dortmundzie presji brak. Odpowiedź na porażkę w Hanowerze jest niesamowita. Borussia brutalnie mści się na reszcie Bundesligi. W meczu rewanżowym zespół Kloppa wygrywa 3-1, zdobywając łącznie 45 punktów na 51 możliwych. 14 zwycięstw, trzy remisy. BVB utrzymuje czteropunktową przewagę nad resztą stawki i niezmiennie zajmuje pierwszą lokatę.

Mimo wczesnego odpadnięcia z Ligi Mistrzów, Klopp jest jednym z najbardziej rozchwytywanych trenerów w Europie.

Kwiecień 2012 roku



Liverpool, Anglia. Comolli i Liverpool to już przeszłość.

Zewsząd napływało coraz więcej pytań i wątpliwości co do jego dorobku na Anfield. Francuz został zwolniony ze stanowiska, bo FSG nie osiągnęło wystarczającego zwrotu z inwestycji na rynku transferowym. Później Comolli narzekał, że wyrzucono go za ściągnięcie do zespołu Hendersona.

To Dalglish poprowadził The Reds do jedynie czterech zwycięstw w 13 meczach, ale krytyka skupiła się na piłkarzach ściągniętych do klubu przez francuskiego guru od transferów. Carroll strzelił tylko siedem bramek, Downing żadnej, a do tego nie zaliczył nawet jednej asysty. Adamowi po prostu brakowało jakości. Henderson i Sebastian Coates byli młodzi i nie potrafili sobie do końca poradzić z odpowiedzialnością i wygórowanymi oczekiwaniami.

Niespodziewane zwolnienie Comollego miało miejsce dwa dni przed półfinałem Pucharu Anglii, w którym Liverpool zmierzyć się miał z odwiecznym rywalem, Evertonem. The Reds zwyciężyli 2-1 i szturmem wdarli się do drugiego finału rozgrywek pucharowych w tym sezonie. Posada Dalglisha w dalszym ciągu nie była jednak pewna.

Gelsenkirchen, Niemcy. W Borussii Klopp był nie do ruszenia. Jego akcje wciąż rosły.

Tego samego dnia, gdy Liverpool pokonywał swoich rywali w niebieskich trykotach, BVB odnotowała identyczny sukces. Wygrana 2-1 w Schalke podczas Rivierderby sprawiła, że Dortmund był niezwykle blisko drugiego z rzędu mistrzostwa kraju.

Kibice BVB nie musieli długo czekać. Za czasów Kloppa sukcesy przychodziły szybko i często. Zwycięstwo z Borussią Monchengladbach w następnym tygodniu dało drużynie z Dortmundu upragniony tytuł.

Maj 2012 roku



Boston, Stany Zjednoczone. Kluczowe zwycięstwo w Pucharze Anglii to piękny sen, który jednak nie miał szans się spełnić.

The Reds przegrali z Chelsea na Wembley. Liverpool zakończył sezon na ósmym miejscu, a niedługo potem FSG postanowiło zwolnić drugiego trenera w ciągu 18 miesięcy.

– Wyniki w Premier League nas zawiodły. Wierzymy, że aby kontynuować postępy, należy dokonać zmian – oświadczył mediom Werner.

– Chcemy osiągać sukcesy. To się należy kibicom. Nasze ambicje pozostają niezmienne – chcemy przywrócić ten wspaniały klub na zasłużone miejsce wśród angielskiej i europejskiej elity.

Duża grupa kibiców daje upust swojemu niezadowoleniu z decyzji FSG. Dyskusja nad wagą rozgrywek ligowych i pucharowych powraca. Klub jest świadkiem upadku legendy, ale jego amerykańscy właściciele podkreślają wielkie ambicje i chęć wdarcia się do grupy futbolowych tuzów.

Berlin, Niemcy. Klopp triumfuje w pucharze, dodając do CV kolejny wielki sukces.

Jakimś cudem przebił wielkie osiągnięcie z zeszłego sezonu i zdobył podwójną koronę. Borussia zmiażdżyła Bayern 5-2 w finale pucharu Niemiec. Kagawa, Hummels i Lewandowski – trzech piłkarzy sprowadzonych do klubu przez Kloppa – strzeliło gole dające drużynie ważne trofeum. Polak zaliczył hat-trick. Zwycięstwo to w dużej mierze jego osiągnięcie.



Czerwiec 2012 roku



Liverpool, Anglia. W klubie przycisk reset wciśnięto po raz kolejny.

Nowym menedżerem został Brendan Rodgers. FSG wprowadziła kolejne zmiany w swoim modelu zarządzania.

– Rodgers zajmie się przede wszystkim pierwszą drużyną – oświadczyli właściciele.

– Trener będzie jednak ściśle współpracował z nowo ustanowioną strukturą organizacyjną zajmującą się kompleksowymi działaniami sportowymi. Od tej pory klub będzie działał w trybie znanym w Europejskim futbolu.

Krytyka za zwolnienie Dalglisha wciąż sypała się na Henry'ego, który podpisując z byłym trenerem Swansea trzyletnią umowę, spuścił nieco z tonu względem tego, co mówił przed zatrudnieniem Szkota.

– Nie spodziewamy się natychmiastowych sukcesów – przyznał biznesmen.

Rodgers to człowiek, który w pełni wpisywał się w filozofię FSG. Młody, innowacyjny i znany z wprowadzania do gry nastolatków. Jego kariera w Swansea szybko zwróciła uwagę włodarzy z Anfield. Chęć wtłoczenia menedżera w sztywne ramy organizacyjne klubu nie pasowała jednak Rodgersowi.

– Chciałem być pewien, że to ja będę odpowiadał za sprawy sportowe – powiedział menedżer z Ulsteru podczas pierwszej konferencji na Anfield.

– Chcę kontrolować drużynę i sposób, w jaki pracuje. Podstawą działań klubu powinna być jedność – jedna wizja, jedna mentalność. Zyska na tym pierwsza drużyna.

– Moim zadaniem jest przewodzenie. To ja decyduję. To ja powinienem mieć nad wszystkim kontrolę. Nie, władza nie uderzyła mi do głowy. Po prostu uważam, że powinienem mieć pieczę nad tym, co dzieje się w klubie i odpowiadać bezpośrednio przed właścicielami.

– Jeśli nie ma w tej kwestii jasności, będziemy mieli kłopoty.

Konferencja ucięła wszelkie plotki związane z potencjalnym wsparciem ze strony Louisa van Gaala, ale niedługo po niej klub zatrudnił Barry'ego Huntera i Dave'a Fallowsa z Manchesteru City. Nowi członkowie personelu nie mogli rozpocząć pracy na Anfield przed zakończeniem okna transferowego, co umożliwiło Rodgersowi sprowadzenie dwóch piłkarzy, których miał już okazję trenować – Fabio Boriniego i Joe Allena.

Dwaj nowi skauci wraz z prezesem Ianem Ayre'em i Michaelem Edwardsem mieli jednak stworzyć podwaliny pod 'komisję transferową', o której dopiero miało się zrobić głośno.

Wrzesień 2012 roku



Boston, Stany Zjednoczone. Kłopotom Liverpoolu nie było końca. Okno transferowe wywołało frustrację po obu stronach Atlantyku. Rodgers był wściekły, że nie udało mu się sprowadzić Clinta Dempseya. Gwiazdor Fulham przeniósł się do Tottenhamu. Odejście Carrolla sprawiło, że Irlandczyk musiał postawić na Luisa Suáreza, Fabio Boriniego i duet młodzików – Suso i Raheema Sterlinga.

Na FSG spadała coraz ostrzejsza krytyka. Właściciele wydali więc oświadczenie, w którym prosili kibiców o cierpliwość.

Oto, co napisali: "Będziemy budowali i rozwijali klub, dokonywali rozważnych i inteligentnych zakupów i nigdy więcej nie zmarnujemy środków na zawyżone sumy transferowe i tygodniówki. Nie boimy się wydawania pieniędzy i rywalizacji z najlepszymi, ale nie będziemy przepłacać za piłkarzy. Naszą jedyną ambicją w Liverpoolu jest wygranie tytułu mistrza Anglii i granie takiego futbolu, jaki chcą oglądać kibice."

Dortmund, Niemcy. Wszyscy z zazdrością patrzyli na zdobywców podwójnej korony. Borussia osiągała sukcesy prowadząc klub w sposób, jaki na wyspach wprowadzić chciało FSG. Poza doskonałą organizacją zaplecza sportowego, BVB grała również futbol z najwyższej półki. Chłopcy Kloppa w kilka minut byli w stanie absolutnie zdewastować każdą obronę na świecie.

Polityka Kloppa na rynku transferowym również opierała się na rozwadze i inteligencji. Niemiec mógł liczyć na wsparcie reszty personelu. Dyrektor sportowy Michael Zorc i główny skaut Sven Mislintat pomagali w identyfikowaniu potencjalnych nabytków, a prezes Hans-Joachim Watzke podpisywał czeki. Zdobycie dwóch mistrzostw z rzędu samo w sobie było wielkim osiągnięciem, ale zrobienie tego przy minimalnych wydatkach transferowych na kontynencie uważano za prawdziwy cud.

Borussia do swego mistrzowskiego składu dodała obiecującego Marco Reusa, choć musiała pogodzić się z odejściem Kagawy.
Klopp ugruntował swoją reputację wszechstronnego zwycięzcy.

15 października 2012 roku



Liverpool, Anglia. Liverpool zostaje na Anfield! FSG ogłosiło plan rozbudowy stadionu, rezygnując z przenosin pod inny adres. Opiewająca na 152 miliony funtów renowacja piłkarskiej areny to kolejny krok mający na celu zwiększenie przychodów grupy kapitałowej. To ta sama strategia, którą zastosowano w przypadku Red Sox w Bostonie.

Przyklepano więc zwiększenie ilości miejsc na stadionie do 60 tysięcy.

– Do dobre rozwiązanie – skwitował decyzję Ayre.



Styczeń 2013 roku



Liverpool, Anglia. Rodgers otrząsnął się po trudnym początku sezonu i zaczął wreszcie pokazywać, dlaczego FSG postanowiło ściągnąć go na Anfield. Nowa struktura organizacyjna również przeszła już chrzest bojowy. Philippe Coutinho i Daniel Sturridge to dwóch zawodników w wieku poniżej 24 lat, którzy dysponowali ogromnym potencjałem. Ich koszt zupełnie nie odzwierciedlał jednak ich umiejętności. Od Rodgersa oczekiwano wydobycia pełnego potencjału przebojowego duetu.

Dortmund, Niemcy. Klopp w dalszym ciągu robił swoje, stawiając na młodzież w drużynie. Było już jasne, że nie uda mu się zdobyć trzeciego z rzędu mistrzostwa kraju. Przypadło ono w udziale Bayernowi, który objął i odmienił Jupp Heynckes.

Borussia zajmowała trzecie miejsce i niedługo miała wspiąć się o szczebelek wyżej. Była też najmłodszą drużyną w Bundeslidze. W zespole grało tylko dwóch zawodników powyżej 30 lat – bramkarz Roman Weidenfeller i kapitan Sebastian Kehl. Najlepsi gracze mieli maksymalnie 24 lata. Dużo pochwał spływało na młodego Mario Götze, którego Klopp przeniósł do dorosłej drużyny z zespołu młodzieżowego, i który był uważany za jednego z najbardziej utalentowanych młodych zawodników na kontynencie. Młody piłkarz ugruntował swoją pozycję w kadrze narodowej Niemiec.

Şahin, który nie pokazał się z dobrej strony ani w Realu Madryt, ani na wypożyczeniu w Liverpoolu, wrócił do Dortmundu.

Powrót pod skrzydła byłego trenera był zbyt kuszący, by z niego nie skorzystać.

Maj 2013 roku



Londyn, Anglia. Borussia wystąpiła w pierwszym od 1997 roku finale Ligi Mistrzów i przegrała 2-1 z Bayernem na Wembley. Prawdziwym zwycięzcą był jednak Klopp, choć z wrodzoną skromnością odrzucał wszelkie tego typu sugestie.

Po zwycięstwach z Malagą i Realem Madryt w fazie pucharowej, niemiecki menedżer wreszcie zaczął być rozpoznawalny w Anglii. Jego zachowanie przy linii bocznej i zaraźliwy entuzjazm, w połączeniu z wielkim talentem, sprawiły że media zaczęły go łączyć z największymi drużynami na wyspach. Według niektórych miał zastąpić Sir Alexa Fergusona w Manchesterze United. Arsenal i Manchester City też chętnie widziałyby go w swoich szeregach.

Ujawnił się też zupełnie nieznany aspekt charakteru Kloppa. W nawałnicy konferencji prasowych i wywiadów przed wielkim meczem na Wembley, Niemiec zdobył się na niespotykaną wśród trenerów szczerość. Okazało się, że to inteligentny człowiek pełen głębokich przemyśleń, kierujący się etosem, który przemawia do brytyjskiej klasy pracującej, i któremu nieobce są silne i szczere emocje.

Klopp mówił o łzach, jakie cisnęły mu się do oczu, gdy z jego zespołu odszedł Kagawa, i o wielkim transferze Mario Götze do Bayernu. Gdy się o nim dowiedział, myślał że dostanie zawału.

Na boisku przekaz Kloppa pozostawał jednak prosty:

– Jeżeli moim zawodnikom nie zabraknie cierpliwości, staniemy się jedną z najlepszych drużyn na świecie.

Porażka z Bayernem nie była w stanie nadszarpnąć reputacji niemieckiego menedżera. BVB zagrała świetny mecz i nie odstawała od rywali.

Liverpool, Anglia. Na północy mniej emocji, ale sezon można było zaliczyć do udanych. Widoczny był postęp. The Reds skończyli kampanię na siódmym miejscu. Sturridge został najlepszym strzelcem drużyny, mimo iż dołączył do niej dopiero w styczniu, a u Coutinho zaobserwowano pierwsze przebłyski geniuszu.



Lato 2013 roku



Liverpool, Anglia. Słowa z pierwszej strony dziennika The Telegraph spadły na Liverpool jak grom z jasnego nieba. "Suárez chce odejść". FSG zignorowało zawodnika, nawet mimo uruchomienia przez Arsenal klauzuli odstępnego. Zespół z Londynu próbował go wykupić za 40 milionów funtów i jednego pensa.

W oknie transferowym klub pozyskał kolejnych zawodników, którzy mogli popisać się świetnymi statystykami, ale niekoniecznie dali się poznać szerszej publiczności. Do zespołu dołączyli Iago Aspas i Luis Alberto, a w ostatnich chwilach okienka jeszcze Mamadou Sakho. Tylko Kolo Touré, sprowadzony za darmo z Manchesteru City, miał więcej niż 25 lat.

Klub wydał około 20 milionów funtów netto. Carroll i Downing odeszli z Anfield, pozostawiając po sobie tylko niesmak.

Dortmund, Niemcy. Gdy Liverpool zaczął czuć się pewnie na rynku transferowym i ugruntował swoja strategię, Borussia zaczęła zmieniać podejście. Straciwszy Götzego, klub pobił rekord transferowy, sprowadzając z Szachtara Henrika Mychitariana. Ormianin odrzucił zaloty Liverpoolu, podkreślając, że chce grać pod skrzydłami Kloppa i występować w Lidze Mistrzów. Niemiecki klub wydał w tym oknie najwięcej, odkąd stery objął w nim Jürgen Klopp – prawie 50 milionów funtów.

Największym nabytkiem BVB w tym sezonie był jednak sam Klopp. Menedżer podpisał dwuletnie przedłużenie umowy, kończąc tym samym wszelkie prasowe spekulacje.

– To dla mnie zaszczyt, że tak wielkie kluby doceniają moją pracę w Dortmundzie, ale ja nie jestem osobą, która zmienia kluby jak rękawiczki – powiedział Klopp po przedłużeniu kontraktu.

– Dla mnie ważne jest, by być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Dortmund to moje miejsce. Wszystkim zainteresowanym pozyskaniem moich usług odpowiem to samo. Jestem zaszczycony, ale mam z Borussią umowę do 2018 roku, a ja staram się spełniać dane obietnice, nawet jeżeli niektórych to dziwi.

– Dlatego też dzięki, ale nie ma szans, bym się gdziekolwiek przeniósł.

5 października 2013 roku



Liverpool, Anglia. Zwycięstwo 3-1 z Crystal Palace sprawia, że Liverpool powraca na szczyt tabeli Premier League. Wizja FSG zaczyna się wreszcie spełniać, nawet mimo słabej formy Aspasa i Alberto.

Poza Stevenem Gerrardem i Kolo Touré po murawie Anfield biega młoda drużyna, w której prym wiedzie 18-letni Sterling i dwaj napastnicy – Suárez i Sturridge. Sposób gry, dzięki któremu The Reds byli uważani za jedną z najlepszych drużyn drugiej połowy minionego sezonu zostaje jeszcze bardziej dopracowany.

Zawodnicy Palace są bezradni i Liverpool zmiata ich z boiska. 3 gole w 35 minut.

Mönchengladbach, Niemcy. Próba odgryzienia się Bayernowi zdaje się przynosić powodzenie. Borussia wygrywa sześć z siedmiu meczów. Porażka 2-0 z Borussią Mönchengladbach i czerwona kartka dla Hummelsa jest jednak punktem zwrotnym. BVB spada ze szczytu tabeli Bundesligi.

Już nigdy na niego nie wróci za kadencji Kloppa...

Ciąg dalszy nastąpi.

Autor: Konop Dodano: 22.05.2018

Copyright © by LFC.pl 2004-18, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON

stat4u