Wspaniały przykład zachowania prawdziwych kibiców

Łatwo jest stracić wiarę w futbol, gdy trwają nieprzerwane dyskusje na temat niebotycznych tygodniówek, rozrośniętych do nienaturalnych rozmiarów ego i wzajemne oskarżenia się, jeśli sprawy nie potoczą się po czyjejś myśli.

Jednak nawet ci, którzy już dawno temu przestali walczyć o normalność w piłce nożne, na pewno ujrzeli światełko w tunelu dzięki zachowaniu kibiców Barcelony na Anfield w ostatnim starciu tych zespołów, a także dzięki reakcji fanów The Reds.

Ten widok był naprawdę odświeżający i podnoszący na duchu, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydarzenia, który miały miejsce w tym czasie w Hiszpanii – piłkarze Valencii i Interu uraczyli nas jednymi z najgorszych scen z ostatnich kilku lat europejskiego futbolu.

Po meczu transmitowanym na całym świecie, piłkarze na stadionie Mestalla nie szczędzili sobie uderzeń i kopniaków, a potem walki przeniosły się do tunelu. W tym samym czasie kibice Liverpoolu i Barcelony wznieśli się ponad zwycięstwa i porażki – po spotkaniu uścisnęli dłonie, wymienili się szalikami i nawzajem poklepywali się po plechach.

Kibice Barcy śpiewali „You’ll Never Walk Alone”, gdy tracili Puchar Europy, który rok temu wywalczyli w Paryżu, a fani The Reds w odpowiedzi zaczęli skandować ‘Barca, Barca!’ i tym samym kibice okazali sobie wzajemny szacunek.

Oczywiście we wtorkowy wieczór Anfield pokazało wszystko, co ma najlepszego i Tom Hicks razem z Georgem Gillettem bez wątpienia byli pod ogromnym wrażeniem atmosfery panującej na stadionie.

Jednak Amerykanie, którzy po raz pierwszy oglądali spotkanie z trybun, byli z pewnością jedynymi, których takie coś zaskoczyło, ponieważ już wszyscy przywykliśmy do niezwykłej atmosfery na Anfield w czasie europejskich wieczorów.

Prawdę mówiąc to najbardziej zdumiał mnie wspaniały pokaz sportowego zachowania kibiców Barcelony, którzy dali wspaniałe świadectwo swojemu klubowi – i udowodnili, że urodzeni zwycięzcy potrafią jednocześnie przegrywać z honorem. Niestety w dzisiejszych czasach mamy wiele dowodów, że bardzo rzadko można tak się dzieje.

Jedną rzeczą jest nienawiść do porażki i niechęć do przyznania się do niej, gdy walka jeszcze trwa, a zupełnie czym innym jest nieumiejętność pogodzenia się z przegraną, gdy ma ona miejsce i zachowanie się w sposób nieodpowiedni, bez zachowania godności.

Kibice Barcelony, którzy w tym tygodniu zawitali w Liverpoolu zachowali się wspaniale pod tym względem.

W czasie dnia czerpali przyjemność ze zwiedzania Liverpoolu – nawet ich Prezes klubu, Joan Laporta poszedł do Cavern Club – i nie zniechęciło ich nawet póĽniejsze odpadnięcie z tych rozgrywek.

W pubach otaczających centrum miasta prowadzili przyjazne rozmowy z kibicami Liverpoolu, nawet przez moment zarówno przed, jak i po meczu, nie można było wyczuć choćby odrobiny nienawiści pomiędzy tymi ludĽmi.

Można się spierać, czy kibicom The Reds łatwiej było się uśmiechać i nawiązywać nowe kontakty ze względu na zwycięstwo w dwumeczu, a fani Barcy mieli trudniejsze zadanie, ponieważ czuli się zszokowani i załamani po tej porażce, jednak wiadomo, że przegranemu zawsze jest trudniej.

Nigdy nie zapomnimy tego zachowania zgodnego z duchem sportu, przyjaĽni, ciepła i szacunku, które ci ludzie przywieĽli ze wspaniałego miasta w Katalonii do innego wielkiego miasta na Północy Anglii.

Tak powinien wyglądać futbol. Jednak często dzieje się inaczej.

John Thompson

Autor: Liverpoollover Dodano: 10.03.2007

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON