8,7,6,5,4,3,2,1...Startujemy!

Ilość strzelonych goli przez piłkarzy Liverpoolu układa się w ciekawą wyliczankę. Osiem to dzieło Torresa, siedem Gerrarda, sześć Kuyta, pięć Benayouna, cztery Babela i Voronina, trzy Croucha, dwa Alonso i po jednym trafieniu mają Hyypia Sissoko i Nabil El Zhar. Miejmy nadzieję, że tak jak w świątecznej wyliczance, która zaczyna się od dwunastu, tak my będziemy przed Bożym Narodzeniem liczyć bramki od dwunastu.

Spośród tych wszystkich goli aż dwadzieścia jeden zostało strzelonych przez nowych piłkarzy. Dokonując tych transferów Rafa tego oczekiwał. Miejmy nadzieję, że w meczu z Newcastle swój dar do strzelania goli odnalazł Steven Gerrard.

Nie rozumiem tamtejszych kibiców i ich zachowania podczas meczu i dumny jestem, że nie doświadczyłem czegoś takiego na Anfield, a o finale w Stambule nie wspomnę, gdzie po pierwszej połowie niejedna drużyna byłaby wygwizdana.

Padło nawet porównane do Big Brothera, gdzie każdy mając swój głos może wyrzucić kogo chce i tego byliśmy świadkami w sobotę patrząc, jak następni kibice krytykuja Wielkiego Sama.

Zamiast kibicować, fani Newcastle skupieni byli na buczeniu na swoich zawodników zamiast wspierać ich w takich chwilach, bo przecież tym samym dokładają cegiełkę do przegranej swojej drużyny.

Do podobnej sytuacji doszło na Wembley, gdzie wygwizdany został Lampard i Crouch. Zamiast odciążyć ich psychicznie i pozwolić im gra swobodnie, to fani nałożyli na nich jeszcze większą presję.

Nie rozumiem buczenia, z którym spotkał się Gerrard po tym jak strzelił cudowną bramkę i z minuty na minutę grał coraz lepiej i który jest naszym rodakiem i każdemu powinno zależeć, aby był w dobrej formie.

Nie rozumiem tego, bo gdy United przegrywają ze słabiutkim Boltonem to w zamian dostają oklaski pełne wsparcia. Tak na boku wielkie brawa dla Guthriego, który miał spory udział w tym zwycięstwie.

Nie licząc pucharów, Liverpool nie stracił gola z gry od prawie siedmiu miesięcy. Nie liczymy w to gola Hyypii, który padł w przedziwny sposób ale mimo wszystko wpadł.

Cieszmy się golem Kuyta, który przeżywał ciężkie chwile w meczu z Blackburn kilka tygodni temu rażąc nieskutecznością, ale przecież wiemy, że napastnikowi wystarczy jedno nawet tak przypadkowe trafienie i wraca z powrotem na strzelnice z podwójnie naładowanymi karabinami. Karne to co innego. Mogą, ale niekoniecznie muszą odblokować napastnika.

Praca Kuyta pomiędzy liniami jest tak ogromna, że nie można jej nie zauważyć. Czasami pełni rolę bardziej pomocnika niż napastnika, bo cofa się głęboko po piłki.

Holender wykonał ogromną pracę przy trzeciej bramce, bo w bardzo ładny sposób pobiegł wzdłuż linii końcowej i ściągnął na siebie obrońców, a tym samym zrobił sporo miejsca dla Gerrarda i Babela którzy pięknie wykończyli całą akcję.
To jest właśnie główny powód, dla którego Torres ma tak wiele szans strzeleckich. Kuyt ściągając obrońców na siebie sprawia, że Fernando ma więcej wolnej przestrzeni i zazwyczaj tylko jednego przeciwnika.

Im więcej takich zawodników jak Kuyt tym lepiej dla nas.

Odnajduję w nim troszkę z Jamiego Carraghera, który nie należy do graczy o bajecznej technice, tylko jest zawodnikiem pełnym determinacji i z charakterem. To gracz, który w doskonały sposób uzupełnia wirtuozów piłkarskiej sztuki.

Gracze jak Kuyt czy Carra nigdy nie schodzą poniżej określonego poziomu. Oczywiście często nie wychodzą im mecze bo to się zdarza każdemu, ale zawsze widzimy ich jak walczą i jak dużo serca oddają tej drużynie. Fani zazwyczaj zapamiętują tych, którzy czarują swą grą, ale nie wolno zapominać o tych, którzy im tą grę umożliwiają.

Im jestem starszy, tym bardziej doceniam fakt posiadania w składzie takich pracowitych oddanych piłkarzy. Drużyna piłkarska to kilkadziesiąt odmiennych czasem skrajnych osobowości, a jednak tak mocno ze sobą współpracujących. Tacy piłkarze stanowią spoiwo drużyny.

Według mnie świetnie spisał się Lucas wchodząc do gry w pierwszym składzie. Zero strat, mądre podania i pełna kontrola na boisku. Czasami trochę za dużo grał do Gerrarda, bo szukał go na boisku mimo tego, że sam znajdował się w lepszej sytuacji. Ale on ma dopiero 20 lat...

Wyśmienite całe spotkanie rozegrał Arbeloa a jego gra ciągle się poprawia.

Ryan Babel z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. W Ajaxie miał swojego osobistego trenera pilnującego jego techniki i to przynosi efekty. Gdy powiążemy to z genialna myślą taktyczną Beniteza, to z tego chłopaka będzie gwiazda formatu światowego.

Babel może i nie jest klasycznym skrzydłowym, ale ma wszystkie zalety i predyspozycje, aby takim się stać. ¦wietnie dośrodkowuje, drybluje i schodzi do środka, a strzały są piekielnie mocne.

W ostatnich trzech meczach wchodził w drugiej połowie i powodował, że drużyna łapała wiatr w żagle. Wielokrotne zagrażał bramce przeciwnika i pokazywał, że ma ogromny potencjał w grze ofensywnej. W ciągu 90 minut jego gry drużyna zdobyła sześć goli. Z Besiktasem strzelił dwie bramki i zaliczył strzał w poprzeczkę. W meczu z Newcastle pokazał z jaką łatwością dochodzi do sytuacji strzeleckich. To naprawdę wyśmienity piłkarz.

Cieszy mnie, że Pepe Reina znowu zaliczył nudny mecz, w którym nie miał zbyt wiele do pracy. Może czuć się taką sytuacją znudzony, ale dla nas tak jest lepiej i niech tak zostanie.

Uważam, że ta drużyna ma ciągle szanse na tytuł mistrzowski. Po kilku dobrych meczach mam nadzieję, że nareszcie złapią wiatr w żagle i ruszą w pogoń za liderem. Denerwuje mnie BBC, która chcąc skrytykować Beniteza mówi, że Liverpool jest dopiero na piątym miejscu. Dopiero? Przecież mamy mecz zaległy i gdy go wygramy będziemy na drugim razem z United! Czas wziąć się do roboty, bo walka o tytuł nie jest jeszcze przegrana!

Paul Tomkins
Ľródło: liverpoolfc.tv

Autor: Majamajewski Dodano: 27.11.2007

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON