Postacie » Blood Red

Liverpool wymaga inwestycji

Wystarczyła tylko jedna porażka, żeby ponownie wszcząć odwieczny temat dotyczący stylu gry. W obliczu bolesnej porażki z Chelsea, niektórzy zaczęli ubolewać nad brakiem planu B w taktyce Rodgersa.

Gdyby tylko Brendan Rodgers mógł przywołać do linii rosłego Andy'ego Carrolla i zarządzić zmasowane dośrodkowania na jego głowę, tematu zapewne by nie było. To właśnie ta niemoc przełamania defensywy the Blues wywołuje falę niezadowolenia.

Oczywiście jest to bezsensowne. Jeśli ktokolwiek naprawdę sądzi, że Liverpool potrzebuje planu B, to najprawdopodobniej nie miał okazji przyjrzeć się bliżej planowi A na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy.

Liverpool zręcznie rozgrywa piłkę oraz gra w pressingu, bazując na dynamice, co pozwoliło na regularne zwycięstwa w tym sezonie.

To dzięki temu drużyna zdołała wbić 96 bramek w rozgrywkach ligowych i na osiem dni do końca zmagań Liverpool wciąż liczy się w walce o pierwszy od 24 lat tytuł.

The Reds dotrzymują kroku swoim dwóm głównym rywalom pomimo znacznych różnic finansowych pomiędzy klubami. Fakt, że kwestia tytułu nie leży już w ich rękach nie ma nic wspólnego z brakiem alternatyw podczas meczu.

Liverpool, najprościej rzecz ujmując, nie m alternatyw na ławce rezerwowych, by plan A mógł w 100% funkcjonować.

Ileż to razy w tym sezonie drużyna Rodgersa pozbawiała przeciwników szans na choćby punkt jeszcze przed przerwą?

W ostatnią niedzielę mieliśmy jedną z niewielu okazji oglądać Liverpool goniący wynik.

Wyjściowa jedenastka nie była jednak w stanie przełamać ściany Chelsea. To się zdarza.

Gdy Rodgers zerknął na ławkę rezerwowych, opcji nie było za wiele.

W miejsce Lucasa Leivy wprowadził Daniela Sturridge'a, który opuścił cały tydzień treningów ze względu na kontuzję uda. Sukces w tym wypadku był loterią.

Po tej zmianie opcje się skończyły. Brak jakościowych zmienników musiał w końcu dać się we znaki. Na ostatnie 10 minut Rodgers postawił na Iago Aspasa, ale czy ktoś naprawdę sądził, że ten zawodnik jest w stanie nagle odmienić grę Liverpoolu?

Hiszpan mimo wszystko będzie zapamiętany, jako wykonawca najgorszego rzutu rożnego w historii Anfield.

Obok Aspasa, na ławce znajdowali się tacy zawodnicy jak Brad Jones, Kolo Toure, Daniel Agger, Luis Alberto oraz Aly Cissokho.

Nie dziwota, że frustracja Rodgersa sięgnęła zenitu. A brak Jordana Henderson z pewnością nie pomagał.

Lucas Leiva starał się jak mógł, ale nie był w stanie zastąpić tej energii oraz mobilności, jaką dysponuje Anglik, który jest sercem środka pola.

Po drugiej stronie Jose Mourinho wpuścił na boisko 80 milionów funtów w osobach Fernando Torresa, Williana oraz Gary'ego Cahilla.

Pomimo porażki jednak jeszcze nie wszystko stracone. Liverpool wciąż może odnieść wielki sukces i emocje najprawdopodobniej czekają nas do samego końca.

Manchester City musi do końca zaliczyć serię pięciu zwycięstw, co udało im się zaledwie raz w tym sezonie.

Bez względu na to, co stanie się na Goodison Park dziś wieczorem, ekipa Rodgersa musi po prostu skupić się na swoim meczu przeciwko Crystal Palace w poniedziałek oraz przeciwko Newcastle na Anfield, który zakończy tegoroczne zmagania ligowe.

Bez względu na to, czy koniec sezonu przyniesie chwałę bądź zawód, jedno jest pewne - Liverpool potrzebuje poważnych inwestycji, jeśli Rodgers w następnym sezonie chce liczyć się w walce na kilku frontach.

Autor: James Pearce Dodano: 03.05.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u