Postacie » Blood Red

Liverpool sobie poradzi

Lucas Leiva zakończył swą smutną wtorkową noc stojąc o kulach nieopodal szatni Liverpoolu na Stamford Bridge. Brazylijczyk jeszcze nie wiedział jak poważna jest jego kontuzja.

W tunelu pojawiło się dwóch byłych graczy Liverpoolu, Raul Meireles i Fernando Torres, którzy wraz z rodakiem Lucasa, Davidem Luizem, starali się podnieść pomocnika The Reds na duchu.

Koledzy Lucasa już odjechali, podczas gdy on został w stolicy. Radość po zwycięstwie drastycznie zmalała w obliczu kontuzji jednego z bardziej lubianych piłkarzy w klubie. Teraz Kenny Dalglish musi znaleźć sposób by do maja załatać sporą lukę, jaka powstała po ostatecznym werdykcie lekarzy na temat urazu Lucasa. Kluczowy łącznik między obroną i atakiem nie kopnie piłki do końca sezonu.

Okoliczności tego urazu Lucasa są dość okrutne. Zaledwie 48 godzin wcześniej w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Manchesterem City zagrał prawdopodobnie najlepszy mecz w barwach The Reds. Na stadionie Chelsea udowodnił raz jeszcze, że jest najlepszym graczem w Premier League na swojej pozycji. Po czystych odbiorach i inteligentnym rozdawaniu piłek do kolegów widać było, że Lucas jest bardzo pewny siebie.

W meczu z City wygrał 100% starć, najczęściej był przy piłce (91 razy) i wykazał się znakomitą skutecznością podań na poziomie 92%. Jednak nie trzeba korzystać z tak dokładnych statystyk by zdać sobie sprawę, że jest to ogromny cios dla nadziei Liverpoolu na sukces w tym sezonie.

Dowody widać na twarzach fanów. Jeszcze po przyjściu z Gremio za 6 milionów funtów w 2007 roku Lucas długo grał przeciętnie. W towarzystwie Xabiego Alonso, Stevena Gerrarda i Javiera Mascherano wyglądał na jeszcze bardziej nieopierzonego niż w rzeczywistości był.

Jego pomyłki przysporzyły mu ogromną liczbę krytyków. Został kozłem ofiarnym dla każdej porażki klubu, a jego najczarniejszy dzień nadszedł w bezbramkowym remisie z Fulham na Anfield, kiedy to wybuczeli go fani Liverpoolu.

Fakty były jednak takie, że oprócz adaptowania się do nowego kraju i języku młody zawodnik musiał też uczyć się nowej roli w Anglii zwanej "box-to-box midfielder", która w słownikach piłkarskich Gremio praktycznie nie istniała. Jednak najważniejsza osoba nie traciła wiary w niego.

- Ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy jak dobrym zawodnikiem jest Lucas - mówił Rafa Benitez pytany o krytykę dla młodego zawodnika.

Teraz wiedzą. Potencjał, który zauważył hiszpański menedżer Liverpoolu w końcu jest zauważalny dla każdego. Po imponujących występach pod koniec pracy Beniteza Lucas został najlepszym graczem sezonu 2010/2011 i podpisał nowy, czteroletni kontrakt.

Głupota osób, które za wszelką cenę chciały go sprzedać latem 2010 roku została wyeksponowana. Podczas tradycyjnego honorowego kółka na Anfield w maju zatrzymał się ze swoim synem, Pedro Lucasem, w ramionach przed The Kop na specjalną prezentację.

- To był dla mnie bardzo ważny dzień. Dostać tak ważną nagrodę od The Kop to coś wspaniałego i dużo dla mnie znaczy - powiedział gracz sezonu 2010/2011 w jednym z wywiadów.

Pierwsze miesiące obecnego sezonu pokazały, że Lucas nie tylko gra wyśmienicie, ale i z meczu na mecz coraz lepiej. Dobrze dogadywał się z nowym partnerem w środku pola, Charliem Adamem, jednak teraz Dalglish musi ustawić wszystko na nowo.

Na krótki okres dobrym rozwiązaniem powinien być Jay Spearing, który nieźle prezentował się w meczach Carling Cup i zasługuje na szansę w lidze. Ma wszystko co potrzeba by grać na dobrym poziomie, a w ostatnich meczach zeszłego sezonu zamknął usta tym, którzy mówili, że jest zbyt słabo zbudowany by grać na najwyższym szczeblu.

A Lucas wróci. Ma 24 lata, jego najlepsze dni jeszcze przed nim. Długa rehabilitacja po operacji będzie ciężka, jednak jest on bardzo silny psychicznie. Z pewnością przez ostatnie cztery lata pokazał, że ma wolę walki.

Autor: James Pearce Dodano: 03.12.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u