Postacie » Blood Red

Nie ma powodu, by potępiać Luisa

Od kiedy w czwartkowy wieczór ogłoszono werdykt w sprawie Luisa Suareza i jego rzekomego rasistowskiego ataku na Patrice'a Evrę, na krajowej arenie rozpoczęła się zagorzała dyskusja.

Szokująca decyzja, żeby zawiesić Urugwajczyka na osiem meczy, wywołała przeróżne opinie.

Fakty i domysły zdają się nie mieć już żadnego znaczenia, gdyż każdy już jasno przedstawił swoje stanowisko i punkt widzenia w tej sprawie.

Suarez został przez wielu ludzi potępiony, a Angielskiemu Związkowi Piłki Nożnej oddaje się cześć za tak nieugiętą postawę w kwestii rasizmu.

Grupa oskarżycieli rozpędzała się coraz bardziej, wchłaniając coraz to kolejnych kibiców przeciwnych drużyn i mędrków, tworzącym wiersze o dokonanej sprawiedliwości. Dla niektórych to nawet powód do świętowania, okazja do pokonania The Reds.

Po drugiej stronie ringu stoi Liverpool Football Club. Coraz bardziej izolowany, ale wiernie i konsekwentnie stojący ramię w ramię z oskarżonym napastnikiem.

Od jasnych i zdecydowanych oświadczeniach obu klubów począwszy, na koszulkach z podobizną Suareza i wypowiedziach kolegów solidaryzujących się z Urugwajczykiem skończywszy. Zarówno wsparcie Luisa jak i lawina oskarżeń pod jego adresem są niezachwiane i stałe od początku afery.

- Jestem na sto procent pewien, że Luis nie jest rasistą - wyraził swoją opinię Pepe Reina w obliczu ataków na jego kolegę - Niektórzy próbują go ukrzyżować i jest to bardzo nie w porządku.

Strony sporu objęły swoje stanowiska. Liverpool FC jest gotów, by bronić swojego podopiecznego do ostatniego tchu, jednak wciąż nie wiadomo, na jakich zasadach będzie walka, która ich czeka.

Glen Johnson poczuł potrzebę obrony swojej decyzji o założeniu jednej z kontrowersyjnych koszulek z wizerunkiem Luisa Suareza w następstwie wypowiedzi Paula McGratha. Interwencja Glena uwypukliła zamieszanie, jakim stała się ta saga.

Zarząd FA popełnił potężną gafę, gdy odmówił pisemnego uzasadnienia decyzji zaraz po ogłoszeniu werdyktu. Stworzyli w ten sposób luki, uzupełniane przez wielce niepomocne dyskusje prowadzone często przez niedoinformowanych kłótników.

Im szybciej Paul Goulding opublikuje usprawiedliwienie podjętej przez FA decyzji, tym lepiej. Dopiero wtedy dowiemy się czy pretensje Liverpoolu FC są słuszne.

W sercu złości Liverpoolu FC leży wiara, że Suarez został ukarany w głównej mierze na podstawie własnych zeznań, po tym jak przyznał się, że w jednej sytuacji użył słowa ''negro'' (obraźliwa wersja brzmi - ''negrito'').

Biorąc pod uwagę fakt, że komisja FA uznała go za winnego używania ''obraźliwych słów, odnoszących się do koloru'' i hiszpańskie znaczenie słowa ''negro'' (''czarny''), zagadka wydaje się być rozwiązana.

Bez wątpienia jakiekolwiek odnoszenie się do koloru skóry jest nieakceptowalne, a rasizm nie ma prawa bytu w cywilizowanym społeczeństwie, jednakże ten przypadek nie jest tak prosty. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego w obliczu braku jakiegokolwiek dowodu uwierzytelniającego oskarżenia Patrice'a Evry, że był atakowany na tle rasistowskim ''więcej niż 10 razy'', Luis Suarez nie zachował milczenia.

Powodem, dla którego przemówił, była chęć współpracy w śledztwie, a także przekonanie, że jego komentarze nie były ani obraźliwe, ani rasistowskie.

Dostałem wiele listów z Ameryki Południowej w tym tygodniu, w których ludzie wyjaśniali, że słowo ''negro'' jest równoznaczne z takimi określeniami jak ''kumpel'' czy ''gościu'', niezależnie od koloru skóry. Nie istnieje realne tłumaczenie tego słowa w języku angielskim.

Wielu stwierdzi, że to nieważne. Że po czterech latach spędzonych w północnej Europie, Suarez powinien być świadom tego co jest właściwe, a co nie. Że zarabia pieniądze w Anglii, więc musi się stosować do angielskich zasad, także w kwestii doboru słów.

Jednak Suarez nie mówi płynnie po angielsku, co nie jest zbyt zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że spędził w tym kraju jedynie 11 miesięcy, a jego gorąca konwersacja z Evrą była toczona w języku hiszpańskim. To o czymś świadczy.

Słusznie bądź nie, Luis wierzył, że nie ma nic do ukrycia. Albo został zbyt surowo potraktowany, albo ktoś dał mu niepoprawną radę.

Długi okres, którego komisja potrzebowała na podjęcie decyzji, podkreślił poziom skomplikowania całej sprawy. Poważna kara sugeruje, że nie było miejsca na wątpliwości.

Wkrótce Goulding dostarczy raport, w którym zawarte będą szczegóły dotyczące werdyktu komisji, podstawę, na jakiej dano wiarę zeznaniom Evry i powody nałożenia tak ciężkiej kary.

Nieprędko nadejdzie ten dzień.

Autor: James Pearce Dodano: 24.12.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u