Postacie » Blood Red

Dobre pierwsze wrażenie

Na Anfield znów się wszystko zmienia. Potwierdzenie zatrudnienia Brendana Rodgersa w piątek jest trzecią próbą dokonania rewolucji przez Liverpool w okresie niecałych dwóch lat. Zapowiada się ona conajmniej interesująco.

Inteligentny, rozsądny człowiek, który rzadko mówi lub robi coś bez wcześniejszego przemyślenia. Rodgers doskonale zdaje sobie sprawę ze skali wyzwania, jakie czeka go w Merseyside.

Wie, że oczekuje się od niego wiele, ale dobrze rozpoczął swoją karierę. Pierwszy test zdał śpiewająco.

Przed zgromadzonymi mediami, mając na sobie oczy całego świata, nowy boss The Reds zaprezentował się w prawdopodobnie najbardziej imponujący sposób jaki widziało Anfield od czasów przemowy Szkota z gburowatym głosem, który chciał przebudować słabnący klub tak, by "podbił cały świat".

Jednakże porównania z Billem Shanklym powinny skończyć się w tym miejscu. Mówienie to jedna rzecz, dotrzymywanie obietnic druga. Shankly bezapelacyjnie zrobił obie te rzeczy.

Rodgers szybko odwołał się do dziedzictwa i historii Liverpoolu i zapewnił, że sukcesy - wiele sukcesów - to jedyna rzecz, dzięki której będzie mógł być w przyszłości stawiany na równi z Shanklym, Paisleyem i Dalglishem.

- Historia rozlicza menedżerów z ich pracy. Mogę jedynie być sobą i zrobić wszystko co w mojej mocy - powiedział Rodgers.

Dla kibiców Liverpoolu pierwsze słowa Rodgersa powinny być dobrym znakiem. Łatwo się nabrać na słodkie słówka, a w klubie działo się już wiele, ale były menedżer Swansea powiedział wszystko, co powiedzieć powinien. Jeśli jego drużyna będzie grała tak jak obiecywał, fani The Reds mogą szykować się na wspaniałe czasy.

Rodgers wyraźnie wyjawił swój plan dla drużyny - "kreatywny, ofensywny futbol z dobrą dyscypliną taktyczną" to jego plan generalny. W odpowiednim momencie wspomniał też o klubie w kontekście przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Odrobił pracę domową i było to widać.

Dla jego przeciwników - a trochę ich jest - minie więcej niż jedna konferencja prasowa, zanim przekonają się, że menedżer z zaledwie jednym sezonem doświadczenia w Premier League jest odpowiedni dla The Reds. Jednak to jest naturalne. Jak w każdym najlepszym klubie, praca w Liverpoolu jest ciężka. Jak każdy nowy menedżer, Rodgers ma swoich zwolenników i przeciwników.

Jego sukcesy w Swansea, a także wcześniej w Watford, wyróżniły Rodgersa wśród kandydatów Fenway Sports Group. Jednak doznał on też porażek.

W Reading, do którego dołączył w 2009 roku, pracował zaledwie pół roku i zakończył z drużyną bardzo blisko strefy spadkowej Championship. Brian McDermott musiał dokonać cudów, by naprawić to, co zostało po Rodgersie.

Jednak nowy menedżer Liverpoolu uprzedził, że wyciągnął odpowiednią naukę z tego doświadczenia. Oznaczył to jako "kluczowy moment w karierze", który nauczył go trzymania się własnej filozofii futbolu.

Co bardziej interesujące, Rodgers wspomina problemy z pracą przy obecności stanowiska Dyrektora ds. Piłki Nożnej (w tym wypadku Nicka Hammonda) jako jeden z kluczowych powodów porażki na Madejski Stadium.

- Problemy pojawiają się tylko wtedy, jeśli próbujesz komplikować futbol.

Cóż za podobieństwo to słynnej wypowiedzi Shankly'ego.

Rodgers swoją wypowiedział wywołał obawy co do pomysłu wprowadzenia podobnego modelu w Liverpoolu. Zapewnił, że nie przyjąłby oferty, gdyby nie dostał odpowiednich zapewnień od FSG.

Na szczęście było jak mówi. Plany FSG się nie zmieniają i oczekuje się zatrudniania odpowiednich ludzi nawet od przyszłego tygodnia, ale to Rodgers będzie miał najwięcej do powiedzenia. Już dokonał ważnego kroku, jakim było zabranie ze sobą do Merseyside trzech członków sztabu Swansea.

Taka pewność siebie i waira w własne umiejętności powinna zostać doceniona. Jest to typ charakteru, który przypada do gustu fanom The Reds, którzy jak nigdy są zdesperowani by zobaczyć swoją drużynę na szczycie, zarówno w kraju, jak i w Europie.

Ian Ayre przyznał, że oglądanie ceremonii z okazji rocznicy Premier League i brak nagród dla Liverpoolu przypomniał o porażkach, jakie klub poniósł przez ostatnie 20 lat lub nawet więcej. Rodgers ma być według Ayre pierwszym krokiem do naprawy tych porażek.

Oczywiście czy ten wybór był słuszny pokaże tylko czas. Nie jest to w żadnym wypadku pewna sprawa i zależy od wielu czynników.

Niektóre będą niezależne od menedżera, inne ma zamiar kontrolować w największym możliwym stopniu. Najważniejsza ma być ciężka praca.

- Moi zawodnicy mają obowiązek ciężko pracować. To nie jest wybór.

Jego drużyna ma grać wysokim pressingiem, utrzymywać się przy piłce w sposób, który przyniósł wiele dobrego w Swansea. Obiecał fanom The Reds trzy rzeczy: komunikację, jakość i ambicję.

Podejście, jakie zaprezentował, pasuje do długoterminowej filozofii Liverpoolu. Tak samo zdaje się pasować charakter - jest pewny siebie, lecz nie arogancki. Pokorny, lecz nie bojaźliwy.

FSG zebrała sporo krytyki za postrzegane jako chaotyczne podejście do szukania następcy Kenny'ego Dalglisha. Teraz zapewniają, że były to niesprawiedliwe osądy.

I w rzeczy samej gdy opadną emocje, zniknie czynnik "pierwszego wrażenia", ich wybór wygląda na bardzo przemyślany i logiczny. Teraz pora na działania.

Autor: Neil Jones Dodano: 02.06.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u