Czy jest o co grać?

Po kolejnym już frustrującym remisie Liverpoolu szanse na Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie zmalały do zera. Nawet najwięksi optymiści nie widzą już nic dobrego w tej kampanii. Piłkarze grają w kratkę, a niektórzy zanotowali większy regres niż progres. Czy jest jeszcze o co grać?

Aktualnie Liverpool stara się dostać do Ligi Europy. Dla wielu puchar ten jest tylko pucharem pocieszenia, a w tym sezonie fani chcieli aby klub wygrał to trofeum tylko ze względu na Jamiego Carraghera. Miałby w ten sposób owocne zakończenie kariery. Stało się jednak inaczej i nawet heroiczny bój z Zenitem nie pomógł w awansie do następnej rundy. Wielu myślało, że tamten wieczór zmotywuje piłkarzy do dalszej walki o Champions League. I może zmotywował, ale tylko na chwilę. Później znowu były wygrane, remisy i porażki. I chociaż w niejednym spotkaniu można było zobaczyć piękne, składne akcje oraz popisy naszych napastników, to nic nie denerwuje bardziej od kolejnych straconych punktów na własnym stadionie. Po każdym kolejnym zwycięstwie na ligowym podwórku, fani zaczęli kalkulować ile punktów brakuje do czwartego miejsca oraz ile spotkań muszą przegrać rywale. Niestety nawet potknięcia przeciwników nie pomogą już ekipie Brendana Rodgersa. Na dzień dzisiejszy musiałby stać się cud, żeby w przyszłym sezonie The Reds pojawili się na antenie polskiej telewizji. Czy w związku z tym w tym sezonie ktoś będzie jeszcze na coś liczył?

Chciałbym żeby Liverpool grał w Lidze Europejskiej. Byłby to jakiś argument w walce o nowych zawodników. Poza tym nie wyobrażam sobie tego klubu nie grającego w Europie. Dodatkowo zmotywowało by to krytyków Brendana do kolejnych już skarg na jego prowadzenie klubu. Wielu mówi, że pieniądze z gry w tych rozgrywkach są małe, ale lepsze to niż ich brak. W tej kampanii poczuliśmy także magię Anfield w Europie także chciałbym poczuć ją jeszcze raz za rok. Musimy się tam dostać, ale jeśli znowu stracimy w prosty sposób punkty, stracimy wiele. Grę w Europie, znowu wyprzedzi nas Everton i piłkarze będą mogli chcieć odejść. A wiemy doskonale kto może być głównym kandydatem do przeprowadzki.

Luis Suarez w lato będzie jednym z najbardziej rozchwytywanych napastników na świecie. To o niego będą biły się kluby z piłkarskiej elity i naszym zadaniem jest zatrzymanie go u siebie. Wielokrotnie potwierdzał przywiązanie do klubu, w tej kampanii pokonuje bramkarzy częściej niż ktokolwiek inny, ale znamy z autopsji podobne przypadki. Wszyscy mówią że Luis klubu nie zmieni, apeluje się o spokój. Fani spokoju nie zaznają do końca letniego okna transferowego. Szykuje się kolejna saga z Urugwajczykiem w tle. Jednak nie tylko tę kwestie chciałem poruszyć.

W ostatnich spotkaniach z Urusa jakby wyparowała energia. W meczu z Aston Villą starał się, ale często tracił piłkę i nie potrafił dobrze się wstrzelić. Przez pewien okres czasu nawet więcej spacerował na boisku niż biegał. Ostatecznie wygraliśmy. W ostatniej kolejce szczęścia nam zabrakło, a Suarez nie potrafił pomóc nam po raz kolejny. Wiele jego dryblingów kończyło się fiaskiem, a obrońcy pokazywali mu jak powinno odbierać się piłkę. Oczywiście kilkakrotnie mijał rywali, zakładał siatki, a nawet popisał się „krzyżakiem”. Co to jednak nam dało? Wszyscy cieszymy się z jego bramek, ale w ostatnich meczach ich zabrakło. Wydaje mi się, że po meczach w reprezentacji nie wypoczął do końca i nadal odczuwa zmęczenie. Jako, że następny mecz rozgrywamy z Reading zastanowiłbym się nad wystawieniem w pierwszym składzie Sturridga, a Luisa wprowadziłbym dopiero w drugiej części meczu. Daniel potrafi dyktować tempo i strzelać gole. Wraz z Coutinho, Hendersonem i Gerrardem mogą stworzyć skuteczną ofensywę. Urus mógłby popatrzeć na wszystko z boku i dobić rywala. Na pewno zasługuje swoją grą na bogate wakacje, ale póki sezon trwa trzeba robić wszystko, żeby zadbać i o formę zawodników i o ich kondycję. A jeśli nie pomoże taka zmiana, to może czas dać szansę młodzieży?

W tym sezonie nasi młodzi zawodnicy mogli poczuć smak murawy w pierwszym składzie. Wiadomo, że Sterlinga nie ujrzymy już w tej kampanii, ale możemy być zadowoleni z poczynionych przez niego postępów. Suso, Shelvey są kolejnymi piłkarzami, których chciałbym zobaczyć jeszcze w tym sezonie. Następni w kolejce są Wisdom i być może któryś z naszych młodych napastników. Ibe jak dotąd zasiadł raz na ławce rezerwowych, jednak nie dane mu było zagrać. Zaryzykowałbym wystawieniem tych graczy jeśli potkniemy się w następnej kolejce. Brendan lubi stawiać na młodych zawodników, a jak wiemy niektórzy z naszych weteranów wkrótce będą kończyć karierę. Trzeba rozglądać się za ich godnymi następcami, a może znowu zobaczymy jakąś perełkę z naszej akademii? Bardzo bym tego chciał. Póki co chciałbym jednak żeby Liverpool nie tracił punktów ze słabszymi rywalami. Wiele lat już męczymy się z takimi ekipami. Kiedyś straciliśmy przez to mistrzostwo, w tym sezonie możemy stracić LM, a co w następnym? Suareza? Wystarczy, że stracimy Carraghera.

Autor: Gall Dodano: 10.04.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u