Brendan przed trudnym testem

Jeśli Twoja praca nie przynosi żadnych efektów, to najlepiej ją po prostu zmienić. Na szczęście dla Brendana Rodgersa od momentu jego podpisania kontraktu z klubem, małymi krokami układa się wszystko. Układanka jest w coraz większym stopniu ułożona, a jedyne czego brakuje to pucharów.

Wielu menadżerów w momencie przyjścia do klubu na pierwszych konferencjach obiecuje, że jeszcze w pierwszym sezonie zdobędą jakieś cenne trofeum. Irlandczyk z północy miał znacznie bardziej utrudnione zadanie ponieważ na samym starcie swojej pracy musiał pozbyć się pozostałości po poprzedniej firmie, a na dodatek szefowie nie mieli tyle zaufania co do jego poprzedników. Na szczęście wyrzucenie śmieci, posprzątanie całego brudu oraz ustabilizowanie gruntu zajęło mniej czasu niż mogło zająć. Można przecież sobie gdybać co by było w przypadku, w którym żaden klub nie zgłasza się po Downinga, Cole’a, Adama czy innych zawodników. Reina byłby bramkarzem numer dwa i zapewne prowadziłoby to do niesnasek pomimo jego słów o konkurencji. Rodgers od razu zaczął działać lecz nie jest to chyba temat, o którym trzeba mówić. To się po prostu widzi. A czego się nie widzi?

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Można spokojnie cytować owe przysłowie myśląc o pucharach. Sezon goni sezon, Liverpool wypadł z Europy (przypuszczam, że na krótko) a na krajowym podwórku walczy tylko w Pucharze Anglii. Skoro nie gramy w europejskich rozgrywkach jakoś mniej boli mnie patrzenie na mecze w telewizji. Gdy rozgrywaliśmy batalie w Lidze Europy, co jakiś czas wracałem myślami do pięknych europejskich wieczorów wypełnionych emocjami. Zdecydowanie miejsce tego klubu jest w Lidze Mistrzów. Mimo wszystko idzie naprawdę lepiej niż myślałem. Na początku powiedziałem sobie, że Rodgers będzie miał dwa lata na ustabilizowanie klubu i poprawienie atmosfery w nim jak i poza. Okazało się, że już w pierwszym sezonie można było zobaczyć drobny progres. Uległa zmianie taktyka, wreszcie piłkarze brali na siebie odpowiedzialność, a ciągłe słuchanie pretensji o to, że strzela tylko Suarez naprawdę mnie nie interesowało. Może strzelić nawet 80 bramek, bylebyśmy tylko wygrywali mecze. Takim myśleniem zawsze dochodziłem do wniosku, że jednak przydałby się jeszcze jeden dobry napastnik.

Oczywiście następne lato przyniosło wiele szumu, emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji. Po udanej zimie zawsze wzrasta apetyt, a należę do grupy ludzi, którzy widzą w Aspasie kogoś więcej niż tylko rezerwowego. Wystarczy tylko dawać mu wciąż szansę, a jego gra będzie wyglądać coraz lepiej. Zdecydowanie brakuje mu ogrania, pewności siebie i ostatecznego zgrania z partnerami. Debiutancki sezon zawsze jest trudny, a jeśli zdarzają się w nim kontuzje to trzeba posiadać twardy charakter, żeby znowu wrócić do optymalnej formy. Optymalnej w tym przypadku oznacza, do takiej, która daje możliwość gry dla Liverpoolu. Transfery ogólnie zaliczyłem do udanych, młodzież mam nadzieje, wkrótce zacznie zdobywać więcej minut oraz cennego doświadczenia. Defensywa jest naprawdę dobra poza błędami przy stałych fragmentach gry (to jednak wątek treningów). Ofensywa uległa znacznej poprawie, a wkrótce znowu będziemy mogli ujrzeć tańczącego Sturridga. Drugi sezon Brendana to już walka. O powrót do czołowej czwórki, o pokazanie się światu oraz o udowodnienie niedowiarkom, że jest to właściwy człowiek we właściwym miejscu. Wiele było przecież spekulacji na temat jego renomy oraz tego, czy klub nie potrzebuje czasem kogoś bardziej doświadczonego, lepszego, z większą reputacją. O tak, na pewno przyszedłby do nas Guardiola, Mourinho albo Boas (jego historię jednak znamy…).

Pierwsza część sezonu ułożyła się znakomicie. Kilka razy klub był na samym szczycie tabeli, a kibicom nawet jeden dzień na pierwszym miejscu sprawiał wiele radości. Nie ma się co dziwić, po prostu od kilku lat nie było takiej sytuacji, żeby klub był przed kilkoma drużynami z elity. To jest najlepszy dowód na to, że drugi sezon pod batutą Rodgersa jest lepszy. A trzeci przecież przed nami. Nie ma co jednak odbiegać w przyszłość, przed nami bowiem jeszcze wiele trudnych spotkań, mecze z City oraz Chelsea pokazały, że wciąż potrzeba wzmocnień, dodatkowo wielu. Niech już nikt nie mówi, że na jakiejś pozycji mamy za wielu zawodników! Wciąż też brakuje trofeów. Na początku sezonu można było pomyśleć sobie, że skoro nie gramy w Europie, więcej sił włożymy w rozgrywki krajowe. Sezon jednak jest bardzo męczący i szybkie odpadnięcie z Pucharu Ligi odrobinę mnie rozczarowało. Dodatkowo postawiło znak zapytania nad motywacją w tych rozgrywkach. Miejsce w pierwszej czwórce jednak szybko to zrekompensowało. O pucharze można już zapomnieć, a przecież wyniki innych drużyn też mogą przysporzyć wiele radości.

Zostaliśmy w Pucharze Anglii. Pokonanie Oldham może i nie obyło się bez problemów, jednak w takich meczach zawsze liczy się wynik końcowy. Zwycięstwo. Awans. Nic innego nie jest ważne. Niestety przez tą potyczkę straciliśmy Aggera, który mówiąc szczerze odrobinę mnie rozczarowuje w tym sezonie. Gdyby nie wracający Sakho mogłoby być naprawdę nieciekawie. Nie pozostaje jednak nic innego jak ciągła walka na dwóch frontach. W następnej rundzie przeciwnik także nie będzie wymagający, ale należy pamiętać, że właśnie na takich spotkaniach można najboleśniej upaść na ziemię. Tego właśnie nam nie potrzeba. Tego też nie potrzeba Rodgersowi. On sam musi udowodnić różnym krytykom, że jest wstanie zdobyć z tym klubem trofeum. Jakiekolwiek. Pierwsze będzie mocnym zastrzykiem motywacji do zdobycia kolejnych. Odpuszczanie będzie źle kojarzone. Porażki z ekipami z niższych lig przypomną znowu poprzednie lata. Potrzeba ewidentnie sukcesu.

Kenny Dalglish pomimo, że wyniki w lidze miał średnie, to jedno trofeum zdobył. Dodał je do swojej kolekcji, pokazał, że wciąż potrafi coś wywalczyć. Koniec jednak wszyscy znamy. W przypadku następcy musi być podobnie, ale jednak inaczej. Potrzebny jest charakter, umiejętność wdrożenia do głów zawodników tego, że w każdym meczu muszą dawać z siebie wszystko. Małymi kroczkami można znowu zajść daleko. Nie tylko w lidze, ale w pucharach. Może i kadra jest wąska, ale właśnie dobra motywacja, mobilizacja oraz przywództwo mogą sprawić, że nawet piłkarze rezerw wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności. Flanagan, Smith już dostali swoją szansę. Alberto ciągle na tą prawdziwą czeka, Rossister może wkrótce zadebiutuje. Dla tych piłkarzy także może zaczynać się nowa droga w ich piłkarskim życiu. Każdy zawodnik pragnie trofeów. Po to się właśnie gra w piłkę. Brendan musi je zdobywać. Wtedy też nabierze pewności siebie. Będzie bardziej znany, ceniony. Nic nie będzie musiał nikomu udowadniać. No chyba, że będzie chciał pokazać Suarezowi, że jego decyzja o pozostaniu była słuszna. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa praca przed menadżerem. I musi zrobić on wszystko aby efekty były widoczne. Jeśli się nie uda, to cóż. Ja mu dawałem trzy lata…

Autor: Gall Dodano: 09.01.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u