To oznacza wojnę panie Blatter!

Suárez potwierdził w ostatnich wydarzeniach, że jest bardzo przywiązany do Liverpoolu. Tak mocno, że jak już ma ponieść konsekwencje swoich czynów to tylko z całym klubem. FIFA natomiast pokazała, że lubi marnotrawić pieniądze – szczególnie cudze.

Cały ten incydent przypomniał mi w jak egzotycznych czasach żyjemy. Poprawność polityczna przybrała obecnie postać drącego się o byle pierdołę dzieciaka, niepotrafiącego ocenić, że jego reakcja jest kompletnie nieadekwatna do sytuacji. Luis kolejny raz nie skorzystał z przywileju użycia szarych komórek. W zupełnie bezsensownych okolicznościach ugryzł Chielliniego i poniesie za to karę. Do tego momentu wszystko jest w porządku. Na tych mistrzostwach już nie zagra – jest ok. Odpocznie przez 9 meczów od reprezentacji – nie zgłaszam zastrzeżeń… i 13 spotkań the Reds – CHWILA!!! Teraz to już nie jest kara dla Urugwajczyka, teraz FIFA wyszła w teren i zaczęła strzelać do przypadkowych przechodniów w dużej mierze złożonych z kibiców Liverpoolu. Ale po kolei.

Ponownie rozgorzała dyskusja na temat tego, jak niesprawiedliwe jest karanie za niegroźne ugryzienie przy brutalnych faulach, mogących zakończyć karierę zawodnika. Zwolennicy teorii, że stopień niebezpieczeństwa jakie stwarza nieprzepisowe zagranie powinno wpływać na surowość konsekwencji, mogą użyć jednego argumentu przemawiającego na ich korzyść. Skoro bowiem w rozwiniętych systemach prawnych na całym świecie wymiar kary uzależniony jest w dużej mierze od szkodliwości czynu, czemu futbol musi odkrywać Amerykę na nowo i stwarzać własny, upośledzony model sprawiedliwości. Poza tym w samych przepisach dyscyplinarnych faule oceniane są właśnie na tej zasadzie. Żółta kartka (upomnienie) pokazywana jest piłkarzowi za złamanie przepisów, za przewinienia większego kalibru czerwona. Dwa upomnienia również skutkują pokazaniem czerwonego kartonika. Jest więc tu element stopniowania kar w zależności od ciężaru gatunkowego zachowania. Czemu więc ugryzienie kwalifikować jako zagranie wykraczające poza pojęcie faulu, skoro ma podobne cechy i w dodatku niesie mniejsze zagrożenie dla zdrowia?

Futbol rządzi się jednak własnymi prawami. Nie ma tu usilnej potrzeby sprawiedliwości. Działacze mówią publicznie o tym, że krzywdzące wydarzenia boiskowe są częścią gry. A więc nurkowanie jest częścią gry, nieprzepisowe gole są częścią gry i wszelkie przejawy oszustwa też są jej częścią. Gdzie więc w takim środowisku jest miejsce na sprawiedliwość? Możesz dostać karę za powiedzenie prawdy na temat złego sędziowania w meczu, a nie możesz za oszustwo, którego się dopuściłeś w jego trakcie.

Uważam, że Luis zachował się egoistycznie i nie do zaakceptowania dla normalnego człowieka (i to w warunkach multirecydywy), ale działanie komisji dyscyplinarnej już teraz można uznać za czysto wizerunkowy bełkot, który na idiotyczną sytuację odpowiedział idiotycznym werdyktem. FIFA ma prawo określać wewnętrzne reguły i procedury, ale główny problem nie polega na ich egzekwowaniu. Polega na podejściu, że cel uświęca środki. Czyli stosowaniu reguły, która zawsze prowadzi do katastrofy. W tym wypadku głównie ekonomicznej. Abstrahując już od tego, że Liverpool będzie pozbawiony swojego najlepszego zawodnika, najmocniej ucierpi na tym budżet klubu. Nie nałożono na Suáreza zakazu transferowego, jednocześnie mocno obniżając jego rynkową wartość. Uważam, że przede wszystkim powinny interweniować nie władze urugwajskiej federacji, a oficjele UEFA. Jak klub ma przestrzegać zasady Financial Fair Play skoro za cudze czyny dokonane na meczu niezwiązanym z jego działalnością naraża się go na straty? Luis poniesie konsekwencje zarówno sportowe, jak i wizerunkowe i co widać na przykładzie sygnałów Adidasa i rozwiązania umowy przez 888poker również finansowe. Liverpool to nie tylko marka, ale i społeczność. Zdaję sobie sprawę, że na podobnej zasadzie można by się odnieść do reprezentacji, ale gdzie jest tu element w jakikolwiek sposób wiążący piłkę narodową z komercyjną sferą futbolu klubowego?

Myślę, że Liverpool powinien podjąć też odpowiednie kroki prawne. Oczywiste jest to, że nie można w każdym przypadku mieszać wydarzeń boiskowych i regulacji prawnych. W tym wypadku jednak nie można tworzyć iluzji, że FIFA może robić co jej się tylko podoba i nie podlega żadnej odpowiedzialności. The Reds nie są zabawką, którą można wyginać i rzucać nią o ścianę, jest międzynarodową firmą, która ma określone zobowiązania i nie może sobie pozwolić na to, że jakiś facet postanowił zabawić się w grę: „w tym mieście jest nowy szeryf”.

Jeśli FIFA chce przestrzegania przepisów to niech zacznie od wyjaśnienia afery korupcyjnej związanej z organizacją mistrzostw w Katarze, unowocześnienia systemu sędziowania i zwiększenia kar za naprawdę brutalne zagrania. Z kolei dla Suáreza zdecydowanie krótszą ścieżką do tego, żeby ludzie traktowali go poważnie będzie zmiana siebie, zamiast wojny z całym światem. Niezależnie jednak od tego kto, kiedy, dlaczego i czemu nie Neymar – należy zadać sobie podstawowe pytanie: czy Liverpool będzie miał na tyle jaj żeby iść na wojnę z Blatterem. Nie w obronie szaleńca, w obronie własnej.

Autor: raf Dodano: 27.06.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u