O co wszystkim chodzi?!

Dziwne rzeczy działy się od początku okresu przygotowawczego w Liverpoolu. Po dwóch kolejkach i jednym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów sytuacja trochę się ustabilizowała, mimo to pozostaje w dalszym ciągu więcej pytań niż odpowiedzi. Dlaczego Liverpool po raz kolejny popełnia drobne błędy?

Całkiem szczerze, pytanie, które zadałem na końcu jest zupełnie niepotrzebne, bo nie ma na niej uzasadnionej odpowiedzi. Nikt w klubie nie odpowie nam dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. PR z Anfield może nam wmawiać, że kadra jest gotowa na grę na czterech frontach, że mamy dobry zespół i jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi oraz, że kontuzje, jeśli nam nie przeszkodzą, to sezon będzie udany. O to Liverpool w pigułce. Od spotkania z Watford humoru mocno się zmieniły i nie jest to wina Coutinho i całej tej dziwnej sytuacji z nim związanej. Chodzi zupełnie o coś innego, o czym chyba wszyscy wiedzą.

Chodzi oczywiście o braki kadrowe. Ekipa Szerszeni trzykrotnie obnażyła nasze błędy. TRZYKROTNIE! I nie można wmawiać sobie, że to kwestia treningu, pracowania nad tym, bo Klopp pracuje z tym klubem kolejny rok a nie pierwszy. Obrońcy nadal popełniają te same błędy. Mecz z Crystal Palace pokazał jedną ciekawą rzecz. Kibice byli wręcz zachwyceni występem na lewej obronie Robertsona. Fakt, jego debiut był naprawdę udany, grał, odbierał, mógł mieć ze dwie asysty, jednak zadajmy sobie pytanie, czy aby nie powinno tak być od początku istnienia klubu? W przeszłości Liverpool posiadał znakomitych obrońców, dobrych obrońców i solidnych zmienników. Aktualnie posiadamy Alberto Moreno, który w zasadzie jest przydatny w ofensywie, Milnera, który powinien jednak grać w drugiej linii i właśnie Robertsona, który mam nadzieje będzie grał częściej niż w co 11 spotkaniu. Bo widać, że on chce pomóc drużynie i będzie dawał z siebie wszystko. O jednym jednak trzeba pamiętać. On też będzie popełniać błędy a przy okazji pozostaje nam jeszcze trzech pozostałych obrońców plus bramkarz.

Skupienie całej swojej uwagi na jednym zawodniku w postaci Van Dijka było chyba najbardziej nieprofesjonalnym zachowaniem w historii ostatnich piętnastu okienek transferowych. To co działo i dzieje się do dzisiaj jest zupełnie inną historią, jednak każdy doskonale wie, że menadżer powinien mieć jakikolwiek plan b. W przypadku transferu (w który akurat nie wierzę)mogę przeprosić i odwołać swoje słowa, jednak dzisiaj powiem tak - Liverpool postępuje strasznie naiwnie. Nie mamy praktycznie żadnego mocnego stopera na ławce rezerwowych. W przypadku braku Clyne'a musi grać młody Arnold. To, pomimo jego potencjału za mało, żeby wymagać walki o mistrzostwo. Trent może być materiałem na świetnego obrońce, jednak niech tylko przestanie machać łapami w czasie meczu. Sędzia nie gwiżdże? Gra leci dalej. Tego młody Anglik musi się nauczyć. Generalnie będziemy mieli z niego wiele radości, jednak wstrzymuje się z jego oceną końcową. Czy wytrzyma sezon? Sam Klopp potwierdził, że trzeba z nim uważać.

Obrona jak obrona, ale w pomocy mamy te same problemy. Odszedł Lucas i od tamtej pory dziwne rzeczy się dzieją. Wszystko jego wina! Pół żartem, pół serio oczywiście, żeby znowu nie zalała mnie fala hejtu po stwierdzeniu, że z Brazylijczyka nie mielibyśmy w ogóle pożytku w tej kampanii. Ciekawe jednak jest to, że nawet on zdobył już trofeum a my musimy mieć przed oczami wizje kolejnych ciężkich batalii z ekipami z dołu i środka tabeli. Natomiast jeśli chodzi o innego magika z Brazylii, to nie rozumiem tylko tego, dlaczego transfer request został złożony dwa dni przed startem sezonu a nie miesiąc wcześniej. Gdyby zrobił to zupełnie inaczej, kibice by go teraz w większości rozumieli a nie krzyczeli na niego z obelgami. Jednak pamiętajmy o jednym. Van Dijk robił identycznie. Manifestował publicznie, mówił kilkakrotnie o swoim odejściu i nagle on jest tym biednym zawodnikiem, którego klub trzyma na siłę. To są bardzo podobne sytuacje i nie rozumiem jak ktoś krytykuje Coutinho za złożenie prośby o transfer. Można go krytykować jedynie za to w jakim momencie to zrobił. Czy poradzilibyśmy sobie bez niego? Na pewno tak, pytanie tylko w jakim stopniu Klopp uzależnia wynik końcowy od jego gry. Tak, od jego gry, bo prawda jest taka, że zawodnik może mówić sobie, że więcej nie zagra w koszulce the Reds. Za rok jest mundial i jeśli chce zadbać o swoją przyszłość, to będzie musiał marzyć sobie o słonecznej Hiszpanii przynajmniej jeszcze pół roku.

W dalszym ciągu brakuje wzmocnień. Mecz z Wieśniakami w środę będzie kluczowy jeśli chodzi o całą resztę sezonu, bo nikt nie chce oglądać Liverpoolu w Lidze Europy. Powrót do Ligi Mistrzów da nam wiele, przede wszystkim będziemy mogli spotkań się znowu z najlepszymi, na Anfield wrócą piękne wieczory a wpływy finansowe... ah, czekaj. Czy od dziesięciu lat wpływy finansowe z Ligi Mistrzów przełożyły się na nasze transfery? Odpowiedzcie sobie sami. Co roku są przeprowadzane transfery, tylko nie teraz, kiedy tak naprawdę mamy mieć rzekomo gigantyczny budżet transferowy. Liga Mistrzów jest zatem potrzebna do budowania na nowo marki tej drużyny, bo bez tego za moment na długo wylądujemy w środku tabeli.

Dobra. Ponarzekałem. Pokrytykowałem. Powiedziałem co myślę i wiem, że wygląda to jak jęczenie typowego janusza, któremu nic nie pasuje. Owszem, może się tak wydawać. Jednak zastanówmy się czy nie da się tego naprawić. Czy naprawdę chcemy kolejny przemęczony sezon i walkę o czwarte miejsce aż do ostatniej kolejki? Czy chcemy poczucia strachu przed każdym stałym fragmentem gry drużyny przeciwnika? Czy chcemy paniki, gdy kontuzji dostanie, któryś z naszych czołowych zawodników? Wiadomo, że nie chcemy żadnej z tych sytuacji. Tylko, dlaczego nikt z tym nic nie robi?
Grunt, że wygraliśmy z Crystal Palace. Jeśli wygramy z Hoffenheim to obiecuję, że następny artykuł będzie lżejszy.

Autor: Gall Dodano: 20.08.2017

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON