Kolejna klątwa Gerrarda

Dotychczas można było stwierdzić, że Stevenowi Gerrardowi do osiągnięcia prawdziwego spełnienia w futbolu brakuje tylko mistrzostwa Premier League wraz z Liverpoolem. Jednak po tych Mistrzostwach Europy łatwo zauważyć, że oddałby on naprawdę dużo za sukces z reprezentacją Anglii, w której bezskutecznie występuje od 2000 roku.

Dwa Puchary Anglii, trzy Puchary Ligi, Puchar UEFA, Liga Mistrzów – to trofea, które Gerrard miał okazję świętować w barwach the Reds. Wydaje się, że może poczuć się w pełni spełnionym piłkarzem, choć do tego brakuje mu dwóch bardzo ważnych rzeczy; mistrzostwa Premier League i sukcesu w reprezentacji Trzech Lwów. Jeśli chodzi o Premier League, to wiadomo, że łatwo nie będzie mu tego osiągnąć, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualną sytuację klubu i myślę, że Stevie doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale jeszcze jedna sprawa nie daje mu zapewne spać po nocach.

Dla każdego piłkarza, przeciętnego czy też wybitnego, gra w dla swojego kraju jest czymś wyjątkowym. Taką osobą jest bez wątpienia Steven Gerrard, który swój debiut w kadrze zaliczył 31 maja 2000 roku przeciwko Ukrainie. Co udało mu się osiągnąć przez okres aż 12 lat występów? Jedynym słowem, nic. Euro 2004, MŚ 2006 i 2010 oraz Euro 2012, to pasmo niepowodzeń aktualnego kapitana tejże reprezentacji, chociaż do postawy samego Gerrard nie możemy mieć wiele zastrzeżeń. Anglicy od zdobycia mistrzostwa Świata w 1966 roku wciąż czekają na powtórzenie chociażby podobnego sukcesu. Jak im to wychodzi? Ostatnim półfinałem, w którym zagrali był ten z 1996 roku, kiedy grając na własnym boisku odpadli po rzutach karnych z Niemcami. W następnych latach zapowiadano pasmo sukcesów Gerrardowi i spółce. W "złotym pokoleniu" znaleźli się tacy piłkarze, jak Beckham, Owen, Gerrard, Lampard, Terry i wielu, wielu innych, naprawdę wybitnie uzdolnionych zawodników, jednak tylko, jeśli weźmiemy pod uwagę ich grę w klubie.

Dla takich piłkarzy, brak jakiegokolwiek sukcesu z reprezentacją na pewno jest czymś przykrym, jak i też trochę przyćmiewającym wielką karierę klubową. Oczywiście, co ma powiedzieć np. taki Ryan Giggs, który zdobył niezliczoną ilość mistrzowskich tytułów, ale nigdy nie zagrał na wielkiej międzynarodowej imprezie. Różnica jest jednak taka, że od niego coś takiego nie było wymagane, zaś od Gerrarda czy też Lamparda owszem.

Przed tym Euro na reprezentację Anglii nie spadła ogromna ilość presji ze strony mediów i kibiców, ba nie było jej praktycznie wcale, gdyż większość w ogóle nie liczyła się z tym, że mogą oni wyjść z dosć wymagającej grupy. Gerrard w wypowiedziach podkreślał właśnie pozytyw tego aspektu, licząc, że pokonają oni "klątwę ćwierćfinału". W fazie grupowej wszystko potoczyło się wręcz idealnie i spotkanie z Włochami w ćwierćfinale miało być tym, które zapisze się w historii angielskiej piłki, a wielu świetnych piłkarzy, w tym oczywiście Gerrard, odetchnie z ulgą i wywalczy przynajmniej brązowy medal na wielkiej imprezie. - Ważne jest to, abyśmy wykorzystali ten moment i szansę przed jaką stoimy, ponieważ z doświadczenia wiem, że nie zdarzają się one zbyt często – powiedział Gerrard. I miał świętą rację, ponieważ kto wie czy jeszcze przyjdzie mu zagrać na takim turnieju. Nie trzeba już chyba przypominać, że Włosi byli drużyną po prostu lepszą i nikt nie może im wmówić, że dostali się do półfinału tylko i wyłącznie dzięki szczęściu, gdyż tak moglibyśmy powiedzieć w pewnym stopniu o Anglikach, biorąc pod uwagę ostatni mecz.

Gerrard zrobił praktycznie wszystko, co mógł. Walczył do ostatnich minut, pomimo skurczów, jakie go łapały pod koniec drugiej połowy, podbudowywał drużynę i wyzwalał w niej pozytywnego ducha, ale nawet skuteczne wykonanie jedenastki nie wystarczyło do zwycięstwa, ponieważ inny koledzy zawiedli. Nikogo jak Steviego tak mi nie było szkoda po celnie wykonanym rzucie karnym przez Diamantiego, który zapewnił awans do dalszej fazy Włochom. Widać było, że nagle ponownie jego marzenia runęły w gruzach i zapewnie nie tak sobie to wszystko wyobrażał, gdyż zdawał sobie sprawę, że to dla niego ostatnia szansa, by w jakimś stopniu zapisać się w historii reprezentacji Anglii, jeśli chodzi o osiągnięcia na wielkich imprezach. - W tej chwili czuję frustrację i rozczarowanie, ponieważ byliśmy tak blisko awansu do półfinału – wyznał Steven zaraz po zakończeniu serii rzutów karnych.

Jak będzie wyglądać jego przyszłość w kadrze? Stevie zapewnia, że nadal zamierza pełnić funkcję kapitana reprezentacji i słusznie, ponieważ nikt inny nie nadaje się do tej roli tak dobrze. Być może zobaczymy go jeszcze na MŚ 2014 w Brazylii, ale tak czy siak jedno jest pewne – kariera reprezentacyjna Stevena Gerrard nie jest rzeczą, która wyzwoli u niego wiele wspaniałych, wzruszających wspomnień, zaś raczej smutek i rozgoryczenie brakiem tak pożądanego i realnego sukcesu.

Autor: Oski Dodano: 27.06.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON