Bez przesady z tą inspiracją

Brendan Rodger otwarcie oznajmił, że Liverpool będzie prezentował ofensywny, piękny futbol, a przeciwnicy przyjeżdżający na Anfield nie będą zadowoleni.

Słowa rzeczywiście piękne i mogą sprawić, że przeciętny fan uśmiechnie się i z optymizmem będzie wyczekiwał inauguracji sezonu. Sezon jednak jest długi i należy pamiętać, że jeśli rzeczywiście chce się grać z rozmachem i ukazać swoje największe zalety, trzeba mieć odpowiednich do tego ludzi. W tym wypadku są to zawodnicy, którymi dysponuje aktualnie Liverpool.

Tutaj pojawia się zasadniczy problem. Bez odpowiednich transferów, bez odpowiednich funduszy i z mozolnym wprowadzeniem swojej wizji trenerskiej, nie wszystko musi od razu zadziałać poprawnie. Kenny był przykładem tego, jak dobra gra może być zgubna, kiedy trafia się więcej razy w obramowanie bramki niż w jej światło.

Rodger może mieć ten sam kłopot. Właściciele nie wydają się być cierpliwi, w momencie w którym ich klub nie osiąga tego, co powinien. Jeśli coś nie idzie we właściwym kierunku, zaczyna się wielka dyskusja na temat zmian. Taka presja tylko utrudnia zadanie menadżerowi, który aż tak bardzo chce grać w stylu hiszpańskim.

Tiki-taka uznawana jest ostatnio za sztukę, która staje się nudna. W trwającym aktualnie Euro, kadra Del Bosque nie pokazała swojej świetnej gry i wydaje się, że już wkrótce jej największy atut nie wystarczy do osiągnięcia sukcesu. Nie można także zapomnieć o tym, że aby zbudować drużynę grającą w taki sposób, trzeba nie dość, że zatrudnić odpowiednich zawodników, to na dodatek drużyna od razu musi zrozumieć sens tej gry. Samo pass & move w ostatnim sezonie nie przynosiło efektów w postaci kompletu punktów.

Bardziej cieszyły chwilami oko. Po końcowym gwizdku i tak większość zapominała o samej grze, a pamiętała tylko efekt końcowy. Jeśli tym razem będzie podobnie, efekt końcowy w czerwcu może być identyczny – dyskusje na temat nowego menadżera.

Można oczywiście założyć, że jeśli na Anfield Road pojawią się gwiazdy i idealnie wkomponują się w grę, sukces przyjdzie sam. Jednak obecna kadra jest pozostałością po Kennym i Rodgers będzie musiał najpierw ją oswoić ze swoją wizją gry, a dopiero później stworzyć własny, kompletny zespół, który będzie uzupełniony transferami. Na dzień dzisiejszy o wielkich nazwiskach nie słychać nic, więc można też zakładać, że przyjdą tylko piłkarze z niższej półki i będą musieli wyrobić sobie markę w Anglii.

W takiej sytuacji potrzebny będzie czas, który trzeba będzie zagospodarować odpowiednio tak, aby zwycięstwa przyszły szybciej niż później. Jeśli naprawdę Rodger chce stworzyć zespół grający atrakcyjny futbol, musi sprostać wielu zadaniom. Musi pamiętać także, że właściciele i kibice stają się coraz mniej cierpliwi i sukces musi ukazać się choćby w najmniejszym stopniu. Na regres nie ma miejsce w Melwood.

Może zatem zamiast szukać inspiracji w Hiszpanii, lepiej stworzyć własny, unikatowy styl? Z aktualnymi piłkarzami może być to prostsze w realizacji aniżeli stworzenie czerwonej tiki-taki. Przynajmniej nikt nie będzie porównywał Liverpoolu do Barcelony czy też kadry Hiszpanii. Liverpool zawsze musi być własnym, unikatowym klubem.

Autor: Gall Dodano: 29.06.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON