Remont w domu

Wiele lat temu w północnej Anglii stanął dom. Dom uchodził za nieprzeciętny pod każdym względem - właściciele dołożyli wszelkich starań by był nie tylko największy, ale i najpiękniejszy w całym kraju.

Począwszy od ogrodu, przez samą fasadę budynku, aż po bogaty wystrój wnętrz. Z czasem dom rozrastał się w posiadłość, posiadłość w pałac, a wewnątrz przybywało zgromadzonych z trudem sreber i złoconych bibelotów. Dom słynął ze świetnych zarządców - do administrowania majątkiem zawsze wybierano najlepszych dostępnych ludzi, którzy dobierali fantastyczną kadrę pracowników.

Niestety, pewnego dnia doszło do tragedii, która wstrząsnęła pracownikami posiadłości i wszystkimi, którzy czuli się z nią związani. Od tego wydarzenia nic już nie było takie samo. Popełniono wiele błędów przy zatrudnianiu kolejnych zarządców, którzy nie potrafili udźwignąć ciężaru odpowiedzialności za tak wspaniałą ziemię. Ludzie opiekujący się domem dobierani byli spośród pracowników przeciętnej klasy. Nie pomagali zagraniczni rzemieślnicy wyszukiwani we Francji czy w Hiszpanii. Dom zniszczał, a srebra zaśniedziały. W międzyczasie posiadłość sprzedano - nowi właściciele zza wielkiej wody obiecywali tchnąć nowe życie w starą rezydencję. Niestety ich działania tylko pogorszyły stan rzeczy - skąpiono pieniędzy na wszystko, od wyspecjalizowanej kadry, aż po nowe wkłady do świeczników. Dom stanął na skraju ruiny i poszedł pod młotek.

Zgłosili się po niego kolejni Amerykanie, co nie mogło wzbudzić zaufania wśród lokalnej społeczności. Wszak to ich rodacy wbijali ostatnie gwoździe do trumny budynku, który niegdyś był ozdobą ich okolicy. Sytuacja była dramatyczna - przez ostatnie lata pojawiło się wielu nowych właścicieli ziemskich, którzy trwoniąc swoje fortuny wybudowali piękne, okazałe rezydencje. Stary budynek, choć ze wspaniałą duszą ginął w ich cieniu, przerósł go także - co najgorsze - znienawidzony sąsiad. Nowi właściciele jednak zamiast wzorem poprzedników obiecywać - rozpoczęli generalny remont.

Zaczęli od zatrudnienia dawnego administratora, który uchodził za symbol czasów chwały. Ten z kolei od razu wyrzucił z kadry kilku specjalistów od fuszerki, a w ich miejsce zatrudnił urugwajskiego eksperta, ponoć najlepszego na tamtym kontynencie. Poprzysiągł, że odzyska lokalny, unikatowy charakter budowli wybierając mu do pomocy najlepszych fachowców w kraju, którzy dowiedli swojej jakości na angielskiej ziemi. Remont trwa od pół roku i - choć ciągle daleko do końca - budynek znów świeci dawnym blaskiem. Fasadę odnowiono, ściany odmalowano, a srebra i bibeloty wyczyszczono tak, by lśniły jak nowe.

Teraz zatrudnieni fachowcy muszą dokończyć robotę, a stary, kochany przez wszystkich dom z pewnością odzyska miano najpiękniejszego w kraju Królowej. Niektórzy czekają jeszcze tylko na ukochanego ogrodnika, który podupadł ostatnio na zdrowiu. "On jako jedyny w latach zapaści dawał przykład innym, kiedy zawsze z zapałem i maestrią wywiązywał się z powierzonych mu zadań" - tak o nim mówiono. "Dobry, lokalny chłopak, kocha ten budynek" - wspominano w pubach. Oby doczekał utęsknionej chwały, bo kto jak nie on ma odebrać upragnione zaszczyty. A że zasady bajkopisarstwa nakazują, by w opowieściach takich jak ta znalazło się miejsce dla szczęśliwego zakończenia pozostaje nam czekać, a historia wydarzy się sama.

Autor: Kurdt Dodano: 17.08.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON