Molby: Bez obaw z Arsenalem

Przez cały tydzień powtarzałem, że bardziej obawiałem się spotkania z Bournemouth niż wizyty Arsenalu na Anfield w niedzielę. Po dobrym wyniku i meczu w Pucharze Ligi jestem jeszcze bardziej pozytywnie nastawiony do nadchodzącego starcia.

Dlaczego? Grając z Kanonierami dokładnie wiesz czego się spodziewać. Wiesz w jaki sposób grają w piłkę, jak się ustawiają, jak podchodzą taktycznie do meczu. Dzięki temu doskonale wiesz jak można ich skrzywdzić i gdzie są narażeni na ciosy.



W poprzednim sezonie byliśmy bestialscy w obnażaniu ich słabości. Pierwsze 20 minut było jednym z najlepszych pokazów futbolu w historii Anfield. Piłkarze i kibice Arsenalu zostali zmieceni z powierzchni Ziemi. Niesamowite wspomnienie.

Powtórzenie tamtego wyczynu jest nieprawdopodobne, ale czy nasi nadchodzący rywale poprawili się od tamtego spotkania? Czy ich obrona jest bardziej szczelna? Według mnie nie. Ciągle mają Pera Mertesackera i reszta obrony wygląda na dość prowizoryczną konstrukcję.

Mógłbym oglądać Raheema Sterlinga na szpicy co tydzień. Mertesacker to jeden z najwolniejszych obrońców ligi, a Sterling jest jednym z najszybszych napastników. Wykorzystajmy tę przewagę i obnażmy ich słabości. Na Liverpoolu ciąży presja, to prawda, ale tak samo jak na Arsenalu. Kilka tygodni temu ich menedżer został wygwizdany przez ich własnych kibiców. Naszych piłkarzy będą wspierać trybuny Anfield, a dobry występ w Pucharze Ligi również powinien dać im drobny wzrost pewności siebie.

Tak jak powiedziałem nie spodziewam się 4:0 do 19 minuty, ale naprawdę uważam, że sobie poradzimy. Wolę, żebyśmy grali w ten weekend z Arsenalem niż z Bournemouth po raz kolejny. Szczerze.

Autor: Jan Molby Dodano: 19.12.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u