Aldridge: Torres miał dużo szczęścia

Przyjęcie większości piłkarzy przez fanów było fantastyczne i jestem przekonany, że większość z nich zapamięta ten moment do końca życia. Przyjemnie oglądało się niedzielny mecz, a tego typu spotkaniach charytatywnych bywa różnie. Jednak w tym wypadku nie mogło być inaczej. Zestawienie obu ekip było niesamowite. Anfield wypełniło się po brzegi i wielka zasługa w tym dwóch lokalnych chłopaków. Steve i Carra po raz kolejny dali coś miastu, nie tylko świetny spektakl, ale również pieniądze, które pomogą potrzebującym.

Będąc szczerym, samo spotkanie było całkiem przyzwoite. Z odpowiednią dozą rywalizacji, ale nie przekraczając pewnej granicy. Było widać, że zawodnicy mają frajdę, a remis idealnie wpasował się w cały koncept!

Uważam, że dla wielu graczy, którzy w ostatnich latach opuścili Liverpool, ten mecz był przypomnieniem jakich mamy wyjątkowych kibiców. Wszyscy zostali przychylnie przyjęci i nikt nie zapomni tego uczucia.

Zwolennicy Liverpoolu znają się na piłce i są szczerzy. Doceniają fantastyczne chwile i wspomnienia, które zapewniali im zawodnicy. Na przykład Luis Suarez złamał wiele serc, kiedy odchodził, ale zawsze będzie witany w mieście z otwartymi ramionami. Każdy kibic docenia jakim był wyjątkowym piłkarzem i ile dał klubowi, jak bardzo poświęcał się w każdym meczu w czerwonej koszulce. Słusznie był główną atrakcją spotkania.

Z kolei Fernando Torres może uważać się za farciarza, że otrzymał podobną owację co Suarez. Osobiście twierdzę, że zdecydowanie nie zasługiwał na identyczny aplauz. Sporo ludzi mówi o przebaczeniu, ale nie ja. Moja opinia na jego temat się nie zmieniła.

Summa summarum historyczny dzień. Ludzie Liverpoolu o to zadbali. Jak zawsze.

Autor: John Aldridge Dodano: 31.03.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u