Molby: Czekają nas trudne derby

W swojej najnowszej kolumnie Jan Molby wyraża zaniepokojenie przed nadchodzącym spotkaniem z Evertonem. Były pomocnik podkreśla, że tak jak Rudy Gestede, Romelu Lukaku będzie sprawiać duże zagrożenie.

Uważam, że derby będą świetnym spotkaniem i nie mogę się już ich doczekać, ale czeka nas trudna przeprawa. Mecz Evertonu z West Bromich idealnie odzwierciedla stan Premier League. Koszmarna pierwsza połowa i bardzo dobra druga. Obecnie żadna drużyna nie jest w stanie ustabilizować formy na wysokim poziomie.

Oczywiście Everton posiada jakość, grają na swoim stadionie i jeżeli zagrają np. tak jak z Chelsea to możemy mieć powody do niepokoju. Frasuje się, przeciwko Aston Villi nasza obrona znowu wyglądała mizernie, a Romelu Lukaku będzie takim samym zagrożeniem w powietrzu jak Rudy Gestede. W pierwszej połowie na the Hawthorns rosły Belg grał słabo, a w drugich 45 minutach była nie od zatrzymania.

Ross Barkley również prezentuje się nieźle, nasza dziurawa obrona nie będzie dla niego problemem.

Teraz czas na pozytywy. Zdecydowanie nasz potencjał w ataku równa się ich. Myślę, że może nas czekać mecz z dużą ilością bramek dla obu ekip. Przebieg spotkania będzie zależeć w sporym stopniu od zdrowia Johna Stones'a i Seamusa Colemana. Ciekaw jestem czy obrona Niebieskich będzie ustawiona w takim sam sposób jak w meczu z West Bromich.

Czekają nas pierwsze derby w erze post-Gerrardowej i prawdopodobnie zagramy bez żadnego lokalnego chłopaka. Naprawdę wierzę, że chłopak z Merseyside może zrobić różnicę. Jon Flanagan były zdesperowany, aby zagrać, ale byłby chyba jedynym, który potrafi zrobić różnicę.

Jeżeli nie masz w swoich szeregach nikogo innego to musisz wytłumaczyć wszystkim wagę derbowego spotkania.

Kiedy ja dołączyłem do Liverpoolu, w ich szeregach grał jeden z najbardziej zaangażowanych Scouserów - Sammy Lee. Phil Thompson był wciąż w drużynie, poźniej dołączył John Aldridge, więc każdy wiedział jak ważne są takie spotkania.

Piłkarze zawsze dawali ci odczuć, że tu nie chodzi o nich, lecz o ludzi zasiadających na trybunach. Mecz był dla nich.

Nie rozumiem tylu zmian na Ligę Europy

Jestem z innej epoki, ale nie potrafię zrozumieć dlaczego Brendan Rodgers dokonuje tylu zmian na mecze w Europie, nawet jeżeli trzy dni później mamy derby. Za każdym razem powinno się wystawiać aktualnie najsilniejszy skład. Rozumiem dlaczego Daniel Sturridge dostał trochę odpoczynku, ale dzięki temu szybciej mógłby złapać odpowiedni rytm.

Czasami szkoda mi zawodników, ponieważ musisz grać w kółko obok różnych graczy, którzy mają inne cechy i atuty.

Szybko zdobyta bramka we wczorajszym meczu mogła sugerować, że Liverpool może wygrać w komfortowy sposób. Mieliśmy kilka dobrych akcji w izolacjach, ale przez cały czas gra się nie kleiła.

Adam Lallana znowu trafił do siatki w Lidze Europy. Wszyscy wiemy do czego jest zdolny, musi zadbać o swoje zdrowie, żeby zaliczyć kilka występów pod rząd. Dzięki temu jego pewność siebie i forma podskoczy. Przynajmniej Jordan Rossitier mógł zaliczyć trochę minut na boisku. Wygląda na to, że w przyszłości może odgrywać większą rolę.

Powrót na zwycięską ścieżkę w lidze był naprawdę ważny przed derbami. Liverpoolowi odpłacilo się wystawienie Daniela Sturridge'a, który wytworzył pozytywną atmosferę. Zagrał w dwóch spotkaniach, zdobyliśmy cztery punktu, a Anglik zdobył dwie bramki.

Ludzie mogliby odczuwać frustrację, gdyby jego powrót nie odmienił kilku rzeczy. Czuć pewną ekscytację, ponieważ nasza gra w ataku wyglądała dzięki temu najlepiej w całym dotychczasowym sezonie. Jest jedynym piłkarzem w naszym składzie, który jest w stanie zdobywać takie bramki jak w sobotę.

Strzał z woleja i spokojne wykończenie ładnej akcji. Jest wyjątkowym piłkarzem i daje nam przewagę jaką nie daje nam nikt inny w składzie.

Jan Molby

Autor: Jan Molby Dodano: 02.10.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u