Mølby: Grają dla swojego wodza

W swojej najnowszej kolumnie legenda Liverpoolu Jan Mølby wskazuję, że dzięki pozytywnemu nastawieniu the Reds grają dla swojego niemieckiego wodza Kloppa. W przeciwieństwie do piłkarzy Chelsea i świeżo zwolnionego Jose Mourinho.

Katastrofalny sezon Chelsea zwiększył szansę Liverpoolu na awans do Ligi Mistrzów. Nikt nie spodziewał się, że klub ze Stamford zwolni jedno miejscu w wyścigu o upragnione miejsce w Europie. Nadeszła okazja dla innych drużyn. Biorąc pod uwagę, że Manchester United ma swoje problemy, musimy przycisną i wykorzystać każdą nadarzającą się możliwość do ataku na czwarte miejsce.

Jose Mourinho był wyśmienitym rywalem dla Liverpoolu i byłem szczerze zaskoczony, że został zwolniony. Myślałem, że dostanie jeszcze trochę czasu. W tym sezonie nic by już pewnie nie osiągnęli, ale sądziłem, że zostaną przy Portugalczyku. Menedżerowie, których życzyłaby sobie Chelsea narazie nie są dostępni. Pięciu, sześciu podstawowych piłkarzy jest mocno pod formą, co oczywiście sugeruje, że coś nie gra. Kiedy rzeczy nie układają się po myśli Mourinho to sprawia wrażenie jakby nie wiedział jak sobie z tym poradzić.

Nie sposób zatrzymać tej lawiny. Gdy zaczyna prowadzić wojny z graczami, bez wzlędu na powód, nie potrafi znowu ich do siebie przekonać. Porównajcie go z naszym Kloppem. W niedzielę nie celebrował remisu tylko chciał podziękować fanom. Uważam, że chce zaszczepić pozytywną atmosferę pomiędzy zawodnikami i kibicami, nawet wtedy, gdy rzeczy nie przybierają pozytywnego obrotu. Rozumie jak bardzo potrzebujemy ich wsparcia i głośnego dopingu.

Czerpałem przyjemność z ostatnich 15 minut niedzielnego starcia. Nie prezentowaliśmy świetnej piłki, ale zaczęliśmy naciskać na West Bromwich, a wokół stadionu panował niesamowity hałas.

Za mojej kadencji w Liverpoolu ćwiczenie stałych fragmentów gry było rzeczą niecodzienną. Kazali ci bronić rożne to po prostu to robiłeś. Nie sądze, aby również rywale przykładali się do tego aspektu futbolu. Niepokoi mnie tylko to, że ze stałych fragmentów tracimy tyle różnych bramek.

W niedzielę West Bromwich wysyłało w nasze pole karne pięciu, sześciu gigantów na co musieliśmy odpowiedzieć naszymi siedmioma piłkarzami. Nie muszę mówić, że było dosyć tłoczno.

W takich przypadkach bramkarz nie powinien robić z siebie bohatera. Zostajesz na linii i masz nadzieję, że obrońcy sobie poradzą. Jeżeli inne drużyny pójdą w ślady West Bromwich to musimy się przygotować. Nowy kontrakt dla Simona Mignoleta to gest dobrej woli i podkreślenie wiary Kloppa.

Bramkarz wie, że jeżeli wyjdzie z bramki, minie się a piłka zatrzepocze w siatce to czeka go krytyka. Ryzyko zawodowe. Wierzę, że sobie poradzi i będzie dobrze grać. Mentalnie jest dużo silniejszy niż kiedyś.

Powrót Jordana Hendersona to dla nas wielkie wzmocnienie. Uważam, że w środku potrzebujemy pomocnika innego typu, ale Jordan stanowi większe zagrożenie pod bramką rywala niż większość naszego składu na tej pozycji. Będzie świetnym wsparciem, gdy tylko odzyska swój rytm.

Widać, że czerpie przyjemność z bycia liderem. Miło, że dojrzał do tej roli. Jordan grał razem z takimi piłkarzami jak Jamie Carragher, Luis Suarez i Steven Gerrard. Miał od kogo się uczyć. Czuje, że jest teraz jednym z najważniejszych piłkarzy w zespole i ma osobowość, aby sprostać temu zadaniu.

Trudno nam uwierzyć, że Leicester zdobędzie tytuł, lecz powinniśmy skupić się na drużynach pod nimi. Pierwsza czwórka jest bardziej realistyczna, natomiast mecz z Watford będzie wymagającym spotkaniem.

Są zorganizowani, grają dwójką w ataku, a niewiele drużyn w Premier League tak robi. Odion Ighalo i Troy Deeney prezentują się z dobrej strony. Wątpie, żeby padło wiele bramek. Czeka nas wyrównany mecz.

Autor: Jan Mølby Dodano: 18.12.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u